Podróż minęła bez większych przygód. Te byłyby, gdyby zmienić lekko trasę i pojechać na autostradę Warszawa-Łódź (jakieś korki gigantyczne). Na razie zmęczenie jazdą daje znać, jednak jest w tym też pewna doza szczęścia związanego z pobytem nad morzem.
Pozdrawiam!
My staramy sie omijać szybkie trasy i autostrady, bo albo korki albo kraksy, a na bocznych drogach czasem czeka przygoda:-)
OdpowiedzUsuńNie podróżuję ostatnio zbyt daleko, ale zawsze powroty do swoich "czterech ścian", to radość ogromna:)
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu życzę:)
Samochodem nie podróżuje
OdpowiedzUsuńPodobno wszedzie dobrze, ale w domu najlepiej.
OdpowiedzUsuńHome sweet home! Odpoczynek po powrotnej podróży jest wskazany.
OdpowiedzUsuńA tak postanowiłam pogwiazdorzyć;-) Pamiętam jak siedziałam obok Kazika lecąc na Teneryfę:-) Ale chyba Ci już o tym kiedyś pisałam?
Pozdrawiam!