Skończyłem czytać książkę autorstwa pani Olgi Tokarczuk pt. ,,Dom dzienny, dom nocny". Muszę powiedzieć, że minęło sporo czasu od tak miłego spotkania z literaturą jak to. Książka ta składa się z mniejszych lub większych opowiadań, są też dwa dłuższe o pewnej świętej i o mężczyźnie nazywającym się Ergo Sum. Autorka przeplata je od czasu do czasu innymi małymi formami, co daje całkiem niezły efekt. Trudno napisać mi ogólnie o czym jest ta książka, jednak znakiem szczególnym (według mnie) jest snucie historii wokół domów, a także wokół ich braku. Pani Olga konstruuje opowieści w taki sposób, że czasem ciężko jest odróżnić czy coś przeżyła sama, a może to jedynie wymysł jej wyobraźni. Bardzo urzekły mnie te rozdziały, w których mowa jest o domu do którego autorka przyjeżdża na pewną część roku (zapewne lato głównie), a także jej sąsiadce Marcie czy mieszkańcach pobliskiej miejscowości. W Sieci komentarze do tej książki są raczej przychylne, jak dla mnie jedynym minusem była dość męcząca historia tej świętej (nawet nie byłem w stanie zapamiętać jej imienia). Ogólnie jednak mogę polecić tę pozycję, bo tworzy jakiś taki niezwykły powiew tajemnicy, ciekawych wydarzeń wokół czytelnika.
Byliśmy dziś na Powązkach, na grobie Dziadka ze strony Rodzicielki. Jak zwykle odwiedziliśmy grób K.K. Baczyńskiego, harcerzy poległych w czasie Powstania Warszawskiego, a także Kazimierza Deyny i Jerzego Ficowskiego. Jutro wybieram się ze Staruszkiem na grób Dziadków z jego strony. Robimy tak, bo z doświadczenia wiemy już jak ciężko bliżej 1 listopada dostać się na cmentarze w stolicy.
Pozdrawiam!