Nie bez kozery użyłem tego cytatu z piosenki Czerwonych Gitar. Czuję już jak zbliża się do naszego kraju jesień, dziś było chłodno i padał najpierw mały deszcz, który z biegiem czasu zmienił się w coś większego. Nie lubię za bardzo takiej pogody, jednak co można zrobić w tym zakresie? Chyba tylko tyle co my zrobiliśmy, czyli udać się mimo wszystko na spacer.
Mam czasem tak dziurawą pamięć, że szok. Przypominałem sobie o tym czego nie napisałem jeszcze w żadnej notce po powrocie znad morza. Będąc któregoś dnia na gofrach w Unieściu (a mieszkaliśmy w ośrodku co się znajduje w Mielnie) widzieliśmy jak na słodkie, małe co nieco przyszedł pan Stefan Niesiołowski wraz z wnukami (chyba). Zaciekawiło mnie co parlamentarzysta, który zarabia krocie, robi w takim, w sumie niezbyt urokliwym (w porównaniu z jakąś Majorką czy bardziej egzotycznymi kierunkami) miejscu. Rzecz może mało znacząca, jednak w nadmorskich okolicach takie coś urasta do rangi wydarzenia tygodnia minimum. :)
Pozdrawiam!