Pokazywanie postów oznaczonych etykietą techniczny death metal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą techniczny death metal. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 listopada 2019

Nowy plan.

Trochę zastanawiam się ostatnio nad jakimś kursem, który potem przydałby mi się w pracy. Jest taki jeden system, wykorzystywany w wielu firmach, jednak cena jest trochę wysoka. Ale z drugiej strony może to być jakieś nowe otwarcie dla mnie. 

Poza tym wszystko jest jak należy. Zbliżam się do końca stażu, na horyzoncie już pojawiły się jakieś zawodowe plany. 

Dziś polecam: Arkona (pagan metal, folk metal, black metal), Arsis (melodyjny death metal, techniczny death metal) oraz Asgaard (metal gotycki, doom metal, black metal). 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 16 września 2019

Dębki 9. Władysławowo. Jastrzębia Góra.

Odwiedziliśmy we Władysławowie mojego brata ciotecznego i jego mamę. Chwilę pochodziliśmy razem, potem już sami pokręciliśmy się po tym mieście. Bardzo spodobała mi się Aleja Gwiazd związana ze sportem. Z tego co wyczytałem w Sieci odbyło się już 19 edycji odsłaniania tych gwiazd. 

Podeszliśmy też do Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie, Staruszek ok. 30 lat temu był tam jako działacz z ramienia Polskiego Związku Bokserskiego. 

Na koniec zdecydowaliśmy się pojechać do Jastrzębiej Góry, gdzie ostatni raz byliśmy z 15 lat temu. Wiele się zmieniło, jednak ośrodek ,,Bałtyk", w którym mieszkaliśmy niewiele się zmienił (przeszedł tylko spod Ministerstwa Finansów pod zarząd jakiejś Krajowej Szkoły Skarbowości- co za nazwa!).  

Dziś polecam: Dead Crown (black metal, ambient), Dead Infection (goregrind) oraz Death (death metal, techniczny death metal, metal progresywny). 

Pozdrawiam!

czwartek, 5 września 2019

Wizyta.

Byłem dziś z Rodzicielką u Babci. Sytuacja od ostatniego razu nie zmieniła się specjalnie w żadną stronę. W sumie to dobrze i nie dobrze jednocześnie.

Jak wracaliśmy to w autobusie zaobserwowałem bardzo intrygującą gotkę. Wszystko miała dobrane idealnie, od makijażu w stylu ,,kocie oko" przez tatuaże, po charakterystyczne ubrania z koronkowymi wstawkami. ^_^ Jakoś ta subkultura kojarzy mi się z ludźmi, z którymi można porozmawiać na wiele tematów.

Dziś polecam: Vale of Pnath (techniczny death metal), Vampire Weekend (indie rock) oraz Venom Prison (death metal, hardcore). 

Pozdrawiam!

piątek, 30 sierpnia 2019

Przypadkowe emocje muzyczne.

Dzień był na tyle gorący (chociaż nad ranem trochę padał deszcz i straszyła burza), że wyszliśmy dopiero koło 20. Poszliśmy nad Wisłę i trafiliśmy na bardzo fajne muzyczne emocje. W takiej nowej knajpie (bar połączony ze sceną) była jakaś zamknięta impreza. Jednak z zewnątrz był całkiem dobry widok na bok sceny, gdzie już czekały instrumenty. Dosłownie po chwili pojawili się muzycy i wokalistka. Rodzicielka niemal od razu stwierdziła, że to Daria Zawiałow, ja dopiero zorientowałem się po piosence ,,Szarówka", że to faktycznie ona. ^_^. Jak dla mnie jest to jedna z ciekawszych osobowości na naszej scenie muzycznej. 

Dziś polecam: Abandon All Ships (metalcore, electronicore), Abbath (black metal) oraz Abnormality (techniczny death metal). 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 18 lutego 2019

Wydarzenie kulturalne. Rzut oka na socjologię.

Obejrzałem ostatnio galę wręczenia nagród ,,Bestsellery Empiku". Muszę powiedzieć, że  mam dwa najważniejsze spostrzeżenia. Jedno dotyczy mojego nazwijmy to zacofania względem nowości wydawniczych w Polsce. Niby coś tam czytam od czasu do czasu, coś usłyszę w radio. A mimo to niektóre nominacje były dla mnie kompletnym szokiem, nowością itp. 

Drugie spostrzeżenie dotyczy już samych kategorii w jakich wręczano statuetki. Zdziwiło mnie, że zamiast gier komputerowych dano jakąś nową kategorię związaną z Internetem (coś jak najważniejsze wydarzenia marketingowe/show-biznesowe 2018 roku). Jakoś nie umiem sobie połączyć czegoś takiego z Empikiem. Poza tym nie szczególnie podobało mi się włożenie do jednej kategorii płyt z muzyką pochodzącą ze świata rapu/hip-hopu i płyty Dawida Podsiadło. Przecież to są zupełnie inne muzyczne klimaty. Podsumowując, nastawiłem się na nie wiadomo jaką ucztę kulturalną, dostałem za to pomieszanie z poplątaniem. Ot, choćby nagroda dla pani Katarzyny Nosowskiej za jej książkę. Lubię ją jako autorkę tekstów, wokalistkę, jednak ta jej pozycja książkowa może zostać właściwie okryta zasłoną milczenia przeze mnie. Ciekawym elementem był występ Slasha i Mylesa Kennedy`ego z grupą The Conspirators, podoba mi się u nich połączenie brzmienia gitar i głosu wokalisty. 

Obejrzałem też bardzo ciekawy, choć niosący ze sobą dość ponure przesłanie dokument pt. ,,Szwedzka teoria miłości". Twórcy pokazali w nim skutki, jakie niesie za sobą przekonanie szwedzkiego społeczeństwa, że najlepszą drogą do szczęścia jest absolutna wolność i indywidualizm jednostki. W praktyce podejście takie sprowadza się do izolacji od innych osób, życia w samotności i skupienia się tylko na sobie. Przeraziły mnie szczególnie kadry, gdy młoda kobieta zamówiła sobie przez Internet nasienie mężczyzny, którego kilka dni wcześniej wskazała poprzez specjalną wyszukiwarkę dawców. Można wybrać kilka cech, jakie ma posiadać taki mężczyzna. Samo to nie byłoby tak szokujące, gdyby nie deklaracja wielu kobiet, które odrzucają możliwość ewentualnego związku z mężczyzna,  wystarcza im taki dawca, a z całą resztą sobie na pewno poradzą. Ciekawe tylko, co po iluś latach powie swojemu dziecku w kontekście braku ojca, braku pełnej rodziny. W ten sposób w momencie kręcenia filmu ok. 50% rodzin składało się tylko z matki i dzieci. 

Jeszcze bardziej koszmarne było chyba to, gdy twórcy pokazali specjalną firmę, która odnajduje rodziny zmarłych osób. Czasami mają tak mało danych, że muszą iść do mieszkania zmarłego w poszukiwaniu wskazówek jakichś. Bywa też tak, że nie są w stanie odnaleźć nikogo z rodziny, to dopiero jest osamotnienie człowieka wśród innych. Nie mówiąc już o dyżurach innych firm, które przeszukują lasy, opuszczone miejsca w poszukiwaniu zmarłych, których zaginięcia nie zgłoszono. 

Równie niepokojące są starania rządu o to, by nowo przybyli obywatele innych państw jak najszybciej zaczęli funkcjonować jak Szwedzi. Nauka języka czy kultury nie jest zła, może nawet pomóc takim osobom w codziennym życiu. Rząd Szwecji podchodzi do imigrantów w sposób przeczący głównej idei,  nie pozwala im być indywidualistami, co kłóci się według mnie z podstawowym założeniem, jakie przyświeca obywatelom tego kraju. A potem następuje wielkie zdziwienie, gdy jacyś osobnicy tworzą swoje własne enklawy, gdzie nikt inny nie ma wstępu. 

Pokazano w tym filmie grupę młodych ludzi, którzy zamieszkali w lesie, by żyć miłością. Niby zamiar jest słuszny, bo chcą skorzystać ze swojej wolności, jednocześnie symbolicznie przeciwstawiając się planom polityków. W praktyce może dojść do sytuacji, że stworzą w sposób mniej czy bardziej świadomy mikro społeczność, będącą równie niebezpieczną skrajnością jak ogólnie panujące trendy. 

Ogólnie mówiąc moje lewicowe poglądy zostały tak wystawione na próbę tym filmem, jak się tylko da. Bo według mnie są granice wolności, kreowania idealnego społeczeństwa i tym podobnych spraw. W taki sposób tworzy się społeczeństwo chore, nie da się na dłuższą metę żyć w samotności, skoro wokół nas są inni, to powinny powstać choć najmniejsze więzi nas łączące. Pozbawione sensu było też moim zdaniem wmawianie na forum Unii Europejksiej, że społeczeństwo szwedzkie jest najszczęśliwsze na świecie, wszystkie pozostałe, w szczególności z Afryki czy Ameryki Południowej są na końcu skali. Przykład lekarza (Szweda właśnie), który zamieszkał w Etiopii, by pomagać tamtejszej ludności wyjątkowo obrazowo obala ten mit. Według niego w Szwecji bardzo rzadko u chorego pojawiają się inne osoby, nie mówiąc już o momencie śmierci, w Etiopii człowiek żyje w społeczeństwie, może liczyć na wsparcie, w każdej sytuacji. Ważne też było stwierdzenie tego doktora, że społeczeństwo Etiopii może nie jest bogate materialnie, jednak duchowo jest o wiele bogatsze od Szwedów. 

Dziś polecam: Covenant (futurepop, EBM, synth pop), Cryptopsy (techniczny death metal, deathcore, death metal) oraz Crystal Casteles (elektronika, 8-bit, witch house, synth pop).

Pozdrawiam!

środa, 7 listopada 2018

Trochę działania.

Byliśmy dziś na działce sprzątnąć liście. Udało się zrealizować cały plan właściwie, działka wygląda zupełnie inaczej, bo na początku było liści, a liści. Jeszcze należy liście z dachu domku ściągnąć ale to już sprawa na trochę dalszą przyszłość. Ogólnie dzisiejsze sprzątanie będzie ostatnim raczej, bowiem na drzewach mało co zostało.

Odkryłem też jak bardzo można dać się podejść własnemu umysłowi. Parę dni temu usłyszałem jak sąsiadka nasza wychodzi na klatkę schodową, a po chwili woła ,,Wanda, wracaj do domu". Dziwnie pomyślałem od razu o kocie (sąsiadka, która wcześniej mieszkała w tej kawalerce miała dwa koty), zostawiłem domysły, bo przyjąłem za pewnik tego kota. A dziś słyszę z tej kawalerki szczekanie, po chwili ten sam rodzaj krzyku, wyszło na to, że w parę dni z kota zrobiłem psa. A dokładniej nawet suczkę o ciekawym imieniu. :D Od razu przypomniał mi się jamnik Melchior, spotkałem go z właścicielką w parku w październiku, jak zawołała do niego w ten sposób to odpadłem.

Dziś polecam: Five Finger Death Punch (heavy metal, hard rock), Fitz And The Tantrums (indie pop, neo soul) oraz Fleshgod Apocalypse (techniczny death metal, symfoniczny death metal). 

Pozdrawiam!

sobota, 22 września 2018

Jeszcze dość leniwie.

Dzień minął mi na takim leniwym rozmemłaniu. Jednak już jutro muszę się nieco zmobilizować i spakować wszystkie niezbędne rzeczy. A będzie tego trochę, przede wszystkim jednak skupię się chyba na narzędziach do utrwalania wspomnień. :) I nie chodzi mi tylko o gadżety ale też o zwykły, papierowy notatnik. W końcu jak inaczej zapamiętałbym te wszystkie miejsca jakie zapewne odwiedzę (poza oczywiście mózgiem, który jak wiadomo lubi płatać figle). :D

Dziś polecam: Rivers of Nihil (metal progresywny, techniczny death metal), Rosettę (post-metal, sludge metal, space rock) oraz Rotten Sound (grindcore). 

Pozdrawiam!

środa, 19 września 2018

Zachwyt po raz drugi.

Jak przejechałem rowerem na drugą stronę Wisły to muszę powiedzieć, że kolejny raz zachwyciłem się zachodem słońca na tle Pałacu Kultury i wieżowców, co są w centrum. Czyli wbrew opiniom niektórych w mieście też zdarzają się piękne momenty, tylko trzeba mieć albo szczęście, albo wiedzieć gdzie i kiedy szukać. :) Swoją drogą w takich chwilach zaczynam jeszcze bardziej czuć związek z Warszawą, jak nie będzie jakichś mocnych argumentów za, to sądzę, że ciężko mnie będzie stąd wygnać w Polskę (choć pewnie za parę lat może stać się tak jak piszę z jakiegoś powodu). :)

Dziś polecam: Hour of Penance (techniczny death metal, brutal death metal), How to Destroy Angels (post-industrial, eksperymentalna, electronica) oraz Humble Pie (hard rock, blues rock, boogie rock, R&B).

Pozdrawiam!