Dziś upał dał mi w kość, niby w okolicy stolicy kręciły się burze, jednak żadna z nich (był tylko deszcz) nie dotarła do miasta. Właściwie dopiero teraz moje styki w mózgu zaczynają kojarzyć co nieco, wcześniej było słabiej. Nie ma się co dziwić jeśli w mieszkaniu termometr pokazywał niemal 26 stopni Celsjusza i 60% wilgotności powietrza. Ale mimo to starałem się jakoś działać, choć efekty nie były zadowalające. :) Ale może za parę dni będzie przyjemniej.
Pozdrawiam!