Przyszła do mnie taka myśl czy nie wrócić w jakiejś bardziej poważnej formie do malowania. Wprawdzie moje obrazy to raczej daleko posunięty dadaizm połączony z abstrakcjonizmem i wszystkimi dziwnymi nurtami z XXI wieku, jednak w przeszłości takie działania sprawiały mi pewną przyjemność. Po chwili doszedłem do wniosku, że najprawdopodobniej może przeszkodzić mi mój słomiany zapał. Kupię jakieś narzędzia, farby, wszystko inne, a po paru pociągnięciach pędzla po papierze stwierdzę, że to jednak nie to. Nie mówiąc już o tym, że szybko mógłbym się znudzić jakąś tam dozą teorii, jeśli chciałbym się podciągnąć w tej materii.
Dziś polecam: Devourment (brutal death metal), Diamond Head (hard rock, NWoBHM) oraz Diary of Dreams (darkwave).
Pozdrawiam!