czwartek, 11 lipca 2024

Sonaty 6, czyli miejsce zamieszkania Zdzisława Beksińskiego.

5 lipca podjechałem metrem w okolice w/w adresu, gdzie od 1977 do śmierci mieszkał Mistrz Beksiński. Muszę powiedzieć, że jednym z punktów orientacyjnych było centrum handlowe Land, które bardzo lubił malarz. Nie ma już widoku na nie z budynków przy Sonaty 6, przed nimi powstał apartamentowiec. Poza tym od strony  alei Harcerzy RP zbudowano ekrany dźwiękochłonne. Przez to wszystko początkowo nie byłem pewny w jakim kierunki iść. Po paru minutach znalazłem przejście w głąb osiedla, a tam zauważyłem już w/w ulicę. Jeszcze chwilę poszukałem adresu i byłem na miejscu.

 Na ścianie budynku umieszczone są dwa murale upamiętniające artystę. Muszę powiedzieć, że zrobiły na mnie duże wrażenie. Pokręciłem się jeszcze chwilę po okolicy, nie znalazłem nic więcej wartego uwagi i wróciłem do domu. 








Pozdrawiam!

niedziela, 7 lipca 2024

Rocznica zmiany mieszkania.

Dziś mija rok od naszego wprowadzenia się na Ursynów. Muszę powiedzieć, że jak na razie zmiana jest na duży plus. W poprzednim miejscu jednym z największych problemów było chyba to jak szeroko deweloperzy ,,atakowali" okolicę. Do tego jakieś ciągłe remonty, a to mostu, a to ulic. Jak jeżdżę do centrum Warszawy lub w pobliże poprzedniego mieszkania to już czuję coraz mniejsze związanie. Do tego jak wracam na Ursynów to odżywam, bo nawet jak wychodzi się z metra to zaczyna się bujna zieleń. A w centrum ze świecą szukać czegoś podobnego. 

Muszę powiedzieć, że praktycznie wszystkie ulice w pobliżu znamy, poruszamy się z Rodzicielką coraz lepiej. Pamiętam pierwsze układanie sobie w głowie gdzie co jest, gdzie są sklepy, usługi jakieś itp. A teraz wszystko odbywa się na zasadzie haseł ,,idziemy do takiego sklepu", ,,idziemy na taki skwerek" itp. Nie żałuję zmiany, bo może to mieszkanie obecne jest o około 20 metrów mniejsze od poprzedniego to ma wiele plusów. Duży balkon, gdzie jest nawet schowek, winda, pod nami w tym samym budynku jest sporo sklepów, w tym ten z płazem w nazwie i owadem. Do tego jest sklep mięsny, z pierogami wszelkiej maści oraz drogeria. Jak dla mnie nic więcej nie trzeba. W poprzednim miejscu dawał się we znaki brak windy (a już szczególnie po mojej artroskopii kolana) oraz większa odległość do sklepów. 

Dziś polecam: Anorexia Nervosa (industrialny death metal, symfoniczny black metal), Apostolis Anthimos (rock, jazz, blues) oraz Applaud the Impaler (brutal death metal, techniczny death metal. deatcore). 

Pozdrawiam!

niedziela, 30 czerwca 2024

Słomiany syn wersja 2024

Od 3 lipca przez dziesięć dni Rodzicielka będzie w polskiej Ibizie, czyli Mielnie. Jedzie razem z koleżanką z pracy w składzie zbliżonym do tego sprzed roku (przynajmniej na razie). W sumie czasem trzeba się oddzielić od siebie, aby odpocząć i co tam jeszcze kto chce. :) 

Planuję pokręcić się w tym czasie po Ursynowie, zwłaszcza chciałbym zobaczyć blok, w którym mieszkał Zdzisław Beksiński. Oczywiście wszystko zależy od pogody. W zeszłym roku było dziwacznie, bo nad morzem było zimno i deszczowo, a w Warszawie dość upalnie. :D Mam nadzieję, że w tym roku będzie bardziej wyrównane to. 

Dziś polecam: Paracoccidioidomicosisproctitissarcomucosis (goregrind), Paolo Baldini DubFiles (reggae, dub, roots) oraz Pathology  (death metal). 

Pozdrawiam!

środa, 26 czerwca 2024

Kult- ,,Nie chcę grać w reprezentacji" , albo coś o piłkarzach.

Po obejrzeniu dziewięciu pierwszych minut meczu naszych piłkarzy (a może raczej kopaczy) z Austrią odpuściłem sobie na rzecz tekstowej informacji w Sieci. Po części meczu, jak zobaczyłem wynik załamałem się zupełnie. Od razu przyszła mi na myśl piosenka Kultu o w/w tytule. 

Szczerze mówiąc jak czytam czy słyszę opowieści o piłkarzach za czasów Kazimierza Górskiego i porównuję sytuację do obecnej to brak słów. Wtedy gra w reprezentacji była czymś ważnym dla zawodników, głównym miejscem zarobkowania były pewnie kluby, tak jak teraz, jednak mecze państwowe były czymś wyjątkowym. Nawet jak za sukcesy ówczesne władzy dawały głównie jakieś przysłowiowe goździki czy nawet odznaczenia jakieś, to dla piłkarzy było to coś wartego poświęcenia. 

A dziś głównym zajęciem dla kopaczy jest reklama, zajęcia poboczne wszelkiego typu. Gra dla klubu za ciężkie, niewyobrażalne miliony euro czy dolarów jest podstawą. A gra dla Polski, to gra nie warta świeczki. Widać to było po tym Euro, gdy część graczy po złapaniu kontuzji nie śpieszyła się jakoś specjalnie do gry. Robert Lewandowski w meczu z Austrią wsławił się chyba tylko zarobieniem żółtej kartki parę minut po wejściu na murawę. Jak dla mnie poza zmianą trenera (bo pewnie takie kroki będą rozważane) powinno wymienić się z ćwierć składu, na młodych, którym się jeszcze chce coś więcej niż kopanie piłki w klubach za granicą. 

Staruszek w swojej młodości działał w Polskim Związku Bokserskim. Miał okazję obserwować między innymi początki kariery Dariusza Michalczewskiego i wielu innych, utytułowanych bokserów. Z opowieści wyłaniał się obraz ludzi zdeterminowanych, nastawionych na sport, bez względu na nagrody i splendor. Podobno w wielu turniejach nagrodą dla zwycięzców było kilkaset dolarów, wtedy dużo, jednak porównując do żądań niektórych obecnych sportowców właściwie nic. Zawodnicy często byli kwaterowani w słabych warunkach, zdarzały się nawet przeciekające dachy i tego typu atrakcje wątpliwe. A oni mimo to walczyli dla Polski. 

Od wielu lat obserwuję dysproporcję w piłce nożnej i na przykład lekkiej atletyce. Jak słyszy się opowieści choćby Anity Włodarczyk o tym, gdzie musiała kiedyś trenować, to nóż w kieszeni się otwiera. Podobnie jest jak porównuje się zarobki tych drugich sportowców, większość swoich oszczędności uzyskują od sponsorów. A nawet te pieniądze nijak mają się do tych, które proponuje się kopaczom piłki. 

Kult- ,,Nie chcę grać w reprezentacji"

Dziś polecam: Wieże Fabryk (cold wave), Winds Of Plague (deathcore, metal symfoniczny, metal progresywny, death metal, black metal, heavy metal) oraz Within Destruction (nu-metal, metalcore, deathcore). 

Pozdrawiam!


niedziela, 16 czerwca 2024

Mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce. Moje urodziny. Euro 2024.

Bardzo podobały mi się transmisje z w/w imprezy sportowej. Szczególnie biegi wszelkie i rzuty. A już wyjątkowy był występ Armanda Duplantisa, który jest ,,skalą" sportową dla siebie samego. Szkoda trochę, że nie udało mu się skoczyć 6,25 m, jednak czuję, że niedługo może tyle przeskoczyć. 

Wczoraj były moje 33 urodziny. W sumie nic ciekawego się nie działo, za to zjadłem wyjątkowo dobre domowe burgery (ale bez bułki), wypiłem z Rodzicielką nieco wina, ogólnie wszystko jak należy było. 

Obejrzałem mecz Polska-Holandia na Euro. W sumie nie było tragicznie. Jednak przed meczem z Francją mam duże obawy. Chyba sobie podaruję oglądanie. 

Dziś polecam: Rob Zombie (metal alternatywny, heavy metal, rock alternatywny, shock rock, industrial metal), Running Wild (heavy metal, power metal, speed metal) oraz Sabaton (power metal, heavy metal).

Pozdrawiam!

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Festiwal w Opolu.

Pierwszy dzień przyniósł mi sporo zaskoczeń. Koncert ,,Premier" ogólnie przeleciał jakoś koło mnie, poza występem zwycięzców czyli Józefiny&Skubasa oraz zwycięzców od widzów czyli Zabłockiego Osobiście i Czesława Mozila. Pierwszy duet wyróżnił się przyjemnym brzmieniem instrumentów i głosów, do tego w miarę dobry tekst (o ile udało mi się usłyszeć poprzez różne akustyczne braki). Drugi duet spowodował u mnie lekkie zlasowanie się mózgu, jednak pozytywne. Piosenka dwóch panów niosła ze sobą proste przesłanie o przyjaźni, a jednak spodobała się nie tylko mnie ale i publiczności w amfiteatrze. 

Muzyczne niebo osiągnąłem przy w sumie dość krótkim (koło godziny) recitalu Michała Bajora. 50. lat na scenie to nie byle co moim zdaniem. Sam artysta brzmiał bardzo dobrze (parę lat temu słuchałem jego występu i było średnio), dykcyjnie rządził, muzycznie aranżacje też były dobre. Jednak najlepszym momentem był wspólny występ z moją ulubioną artystką czyli Alicją Majewską. Jak dla mnie równie dobra jest chyba tylko Krystyna Prońko. 

W koncercie ,,Debiuty" było dość wymagająco, bo uczestnicy mierzyli się z piosenkami Czesława Niemena. Wszyscy spisali się dość dobrze, chociaż część moim zdaniem chwilami za mocno stawiała na popisy wokalne. Negatywne wrażenie (ale mam tak od lat już) zrobiła na mnie Natalia Niemen. Podejrzewam, że jest to coś jak transakcja wiązana: ,,możecie wykorzystać utwory Czesława Niemena, jednak swój występ musi mieć Natalia". Norbert Wronka słusznie wygrał, bowiem nie popisywał się niepotrzebnie, a do tego jak dziękował za nagrodę to powiedział ważne słowa: ,,Inny nie znaczy gorszy. Czesław Niemen też był inny. Nie oceniajcie ludzi po okładce, doceniajcie innych. Razem zmieniajmy świat". 

Wrażenie zrobiło na mnie też jak dwie piosenki wykonała pani Sława Przybylska. Prezentowała się znakomicie, zadziwiała mnie swoją pamięcią (do tekstów piosenek i anegdot), a wykonanie było naprawdę dobre. Szkoda trochę, że coraz mniej jest tak szacownych artystów na naszym rynku. 

Kolejny dzień to coś dla mnie, w koncercie ,,SuperJedynek" wystąpiła w moim odczuciu śmietanka polskiego rocka. Podobało mi się właściwie wszystko, a Big Cyc sprawił mi wielką przyjemność wykonując ,,Balladę o smutnym skinie". Dzień wcześniej zastanawiałem się jakie piosenki zaśpiewają i marzyłem sobie o tej akurat, a następnego dnia się doczekałem. :) Muszę też pochwalić pana Marcina Dańca za prowadzenie tego wydarzenia. Łączył pewne muzyczne fakty i anegdoty ze swoimi znanymi wcieleniami (Góral i Marcinek), wszystko w dobrych proporcjach. 

Kabareton uważam za średni. Właściwie większa część skeczy wleciała mi jednym uchem i wyleciała drugim. 

Na koniec były występy artystów z piosenkami, do których teksty napisał Janusz Kondratowicz. Znów najbardziej zapadła mi w pamięć Alicja Majewska. :)

Cały festiwal uważam za nieco lepszy od tego w Sopocie, bo bloki muzyki były dłuższe. Poza tym wykonawcy w większym procencie byli dla mnie znani. Minusem pewnym była znów akustyka oraz aranżacje na orkiestrę przy niektórych koncertach (m.in. tego z piosenkami Niemena). Jak dla mnie były one za bardzo rozbudowane, zagłuszały wokal. Dobre nagłośnienie było przy koncercie gwiazd rocka. 

Dziś polecam: 4Tune Fairytales (happy hardcore, eurodance), 4 Non Blondes (rock alternatywny) oraz Αχεροντας (black metal). 

Pozdrawiam!

niedziela, 26 maja 2024

Festiwal w Sopocie.

,,I festiwal w Sopocie, jaki ochlaj i wyżerka..." Kazik ,,12 groszy".

Fragment tekstu Kazika sprzed 27 lat jest według mnie nadal aktualny. Bowiem po obejrzeniu fragmentów tego muzycznego wydarzenia nadal nie mogę wyjść ze zdziwienia. Może od słuchania gitarowego grania na słuchawkach mój słuch się przytępia, może chodzi o wiek, jednak akustyczna strona festiwalu zostawiała nieco do życzenia. Coraz częściej mam wrażenie jakby wszyscy akustycy, którzy potrafią co nieco gdzieś sobie wyjechali i nie wrócą. 

Drugi minus to gwiazdy, które zaśpiewały, ponad połowa z nich stanowi dla mnie zagadkę, jak już to tylko coś słyszałem o nich, jednak nic więcej nie wiem. Może jestem już po prostu za stary na nową muzykę, ale słuchając jej mam wrażenie jakby ktoś odtwarzał w kółko jeden kawałek. @_@ Nie mówiąc już o tym jak popularne staje się łączenie muzyki elektronicznej z rapem, szkoda tylko, że wokal jest na setnym planie i nic nie da się zrozumieć. Jednak w tym gatunku w Polsce nie ma szans na coś ciekawego moim zdaniem. 

Trzeci minus to wielkie tempo nadawania, do tego całość została poszatkowana na małe (po pół godziny jakoś) kawałki przetykane reklamami w dużej ilości. W sumie w tych częściach co obejrzałem wystąpiło może z dziesięciu wykonawców. Jak dla mnie mało. 

Na plus zaliczę występ Ani Dąbrowskiej, która według mnie jest jedną z ciekawszych postaci na naszej muzycznej scenie. Jej piosenki mają treść, muzycznie też są w porządku. Ogólnie ta artystka zna swoje możliwości i tworzy rzeczy idealnie wpisane w nie. Niczego sobie wypadł też zespół Zakopower, brzmienie jak z płyty. Reszta wykonawców zlała mi się w jedną muzyczną papkę niestety. 

Mam nadzieję, że chociaż w Opolu w czasie festiwalu będzie coś ciekawszego niż w Sopocie. 

Dziś polecam z Bandcampa: Cybernetic Witch Cult (rock progresywny, doom metal, groove rock, heavy metal, stoner metal, rock psychodeliczny, sludge metal, space metal), Dark Mountain Project (jazz rock, contemporary jazz, fusion, jazz) oraz Deep Space Destructors  (rock progresywny, rock psychodeliczny, space rock). 

Pozdrawiam!

czwartek, 23 maja 2024

Okładanie się maczugami, albo odpowiedzialność za słowa.

Po zamachu na premiera Słowacji zacząłem zastanawiać się nad tym jak bardzo w polityce liczą się ,,maczugi" w postaci słów. Z rozmyślań wyszło mi właściwie tyle, że w Polsce mieliśmy podobne przypadki, gdy nieodpowiedzialne słowa doprowadzały do różnych tragedii. 

Na Słowacji po w/w zdarzeniu można było zaobserwować (co logiczne) szok, który jednak po pewnym czasie przełożył się na kolejne okładanie się ,,maczugami". Wydarzenia te w Polsce sprawiły jeszcze krótszy szok, który przekształcił się we wzajemne oskarżenia polityków dotyczące tego, kto jest większym agentem Rosji, Białorusi czy innych równie groźnych państw (bo niektórzy łączą zamach z działalnością obcych wywiadów). Wychodzi na to, że kolejny raz tragedia spowodowana mniej czy bardziej przez słowa nie robi na politykach wrażenia na dłużej. 

Drugą sprawą związaną w jakimś sensie z odpowiedzialnością za słowa jest ,,wywiad" znanego kiedyś nieco szerzej Youtubera, Roberta Pasuta. Nie chcę opisywać w szczegółach jego wywodów, wszystko jest pod linkiem, w Sieci pewnie jest wiele innych artykułów. Oburza mnie przede wszystkim fakt promowania tego typu mizoginistycznych, antynaukowych (w kontekście przyjmowania leków na depresję) i chamskich wypowiedzi. Autorzy wywiadów tego typu wchodzą w te same buty, a przez to przekreślają w moim odczuciu swój profesjonalizm (jeśli można mówić o czymś takim). Plusem jest to, że autorzy wywiadu stracili kilka płatnych współpracy. Według mnie tylko w taki sposób można w pierwszym kroku ukarać osoby wspierające patologiczne zachowania w Internecie. W dalszych można nawet rozważać jakieś kroki prawne. Bez odpowiedzialności za słowa szerszej niż negatywne komentarze daleko nie zajedziemy jako społeczność w Sieci i ludzie w świecie realnym. 

https://rozrywka.spidersweb.pl/robert-pasut-wywiad-zgrzyt-revo-gimper-youtube

,,W sieci można udawać wszystko, z wyjątkiem tego, co się naprawdę liczy. Nie możesz udawać inteligencji, poczucia humoru ani błyskotliwości… złośliwości, przewrotności, ani całej reszty twojej paskudnej, fascynującej osobowości". Antonina Liedtke, CyberJoly Drim

Dziś polecam: Brian May (muzyka filmowa, heavy metal, hard rock), ††† (Crosses) (dark wave, dream pop, witch house, rock elektroniczny, rock industrialny, rock gotycki, post-punk) oraz Culpeper`s Orchad (rock).

Pozdrawiam!

niedziela, 12 maja 2024

Kiedyś to były czasy, a dziś nie ma czasów. Cartoon Network część 2.

Porcja druga moich ulubionych animacji z Cartoon Network. 

Krowa i Kurczak to w pewnym sensie seria nawiązująca do tej z Łasicą. Jednak wydaje mi się, że porcja groteski, absurdu i czarnego humoru osiągnęła tu szczyty. Pojawia się znany już Czerwony, do tego występują Krowa i Kurczak (rodzeństwo), zaś ich rodzice przedstawieni są jako postaci bez tułowia. Mam pewne wspomnienia dotyczące poszczególnych przygód bohaterów, szczególnie chyba te związane z Super Krową (alter ego Krowy). 

Laboratorium Dextera przykład serialu animowanego, z którym wiążą się moje bardzo dobre wspomnienia. Z Dexterem nie wiem w sumie dlaczego bardzo się utożsamiałem i przeżywałem jego wszystkie przygody, od tych bardziej ,,domowych" z jego siostro Dee Dee po te na plaży czy w Kosmosie (jeśli dobrze pamiętam). Podziwiałem zawsze szczegóły laboratorium głównej postaci, rysownicy wykonali kawał świetnej roboty. 

Mroczne przygody Billy`ego i Mandy to rzecz wypełniająca moje zapotrzebowanie na zwariowany świat w 100%. Sama historia z uwięzieniem na Ziemi Ponurego Kosiarza jest świetna. Ale historia związana z tym, że polecania wydaje mu z pozoru słodka dziewczynka wydaje się zupełnie odjechana. Pamiętam przede wszystkim czarny humor tej serii, pewnego rodzaju mroczną i groteskową atmosferę oraz niektórych bohaterów (Nergal i Nergal Junior, Irwin). Z tytułem łączy się Zło w potrawce, gdzie powyższe elementy są jeszcze mocniej zaznaczone, chociaż sami bohaterowie nieco mniej do mnie przemawiali. 

Niezwykłe przypadki Flapjacka to kolejny przykład czarnego humoru, groteski i nawet makabry (pewne modele z modeliny, jeśli dobrze poznałem powodowały poza podziwem dla twórców także pewne reakcje obronne u mnie). Serial nawiązuje do znanych od wieków historii i marzeń, o dostaniu się na nowy, wspaniały ląd. W tym przypadku najbardziej podobał mi się Kapitan Knykieć, szczególnie jego relacje z wielorybem o imieniu Bańka. 

Pora na przygodę to bardzo przyjemnie dla oka zrealizowana wizja powiązana lekko ze światem fantazji, nawiązująca do gier wyobraźni i tego typu twórczości. Pamiętam szczególnie dbałość twórców o wizualny aspekt całości, fajne były też relacje między głównymi bohaterami. 

Zwyczajny serial to propozycja zwariowana, chociaż bohaterowie większość czasu spędzają w parku, w którym pracują. Ciekawe jest zestawienie postaci, szop, sójka, Yeti, duch ręki, lizak itp. Twórcy wymyślali dla nich przygody zaczynające się często dość zwyczajnie, jednak kończące się w sposób pokręcony. 

Dziś polecam: Wilczy Pająk/Wolf Spider (techniczny thrash metal), Renata Przemyk (cold wave, poezja śpiewana, rock alternatywny, muzyka alternatywna) oraz Agnieszka Łapka (blues). 

Pozdrawiam!


piątek, 3 maja 2024

Kwiaty, wszędzie kwiaty.

2 maja byłem z Rodzicielką w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie. Muszę powiedzieć, że ilość kwiatów, różnorodność ich kolorów spowodowała u mnie zawrót głowy. :) Zamieszczam mały wycinek kwiatowego szału. Na pamiątkę mam poduszkę z wypełnieniem z łusek gryczanych (ze straganu, bo był jakiś Dzień Korei czy coś podobnego). 












Dziś polecam: Summer Cannibals (rock), Sun Ra  (jazz, muzyka eksperymentalna, space) oraz Sun Ra and His Arkestra (jazz). 

Pozdrawiam!