niedziela, 25 września 2022

Odpoczynek od recenzji. Jak na kolejce górskiej. Muzyczne odkrycia.

Na razie odpocznę od recenzowania czegokolwiek, jak coś się pojawi na horyzoncie to pewnie napiszę więcej. Na razie odpoczywajmy wszyscy. 

Czuję się od około miesiąca (może więcej, nie pamiętam kiedy się to zaczęło) jak na kolejce górskiej. Wszystko wiąże się z Babcią, która od mniej więcej tego czasu ma się coraz gorzej. Opiekunka wzywała chyba ze dwa lub trzy razy karetkę, w poprzedni weekend także. Jednak o ile w pierwszych przypadkach ekipa nic właściwie nie robiła, to w tym ostatnim zabrali Babcię na SOR. Tam wykonano badania, wyszło, że największym problemem jest zapalenie pęcherza. Lekarka zapisała leki, dała wskazówki żywieniowe itp. Sytuacja poprawiła się na szczęście na tyle, że Babcia przestała krzyczeć przez ból, jest spokojniejsza. Jednak wszyscy zdajemy sobie sprawę (może poza siostrą Rodzicielki, temat na osobny wpis, którego chyba jednak nie mam chęci pisać), że sytuacja z Babcią należy do kategorii ,,beznadzieja". Problematyczne jest tylko to, że tyle w tym cierpienia, brak kontaktu ze światem i ogólna gehenna. 

Wróciłem ostatnio do dźwięków z gatunku dub. Po raz kolejny wsiąkłem w muzykę od Asian Dub Foundation, znalazłem też ciekawą grupę pod nazwą Dub Incorporation. Łączą wpływy francuskie z afrykańskimi z grubsza opisując. 

Wróciłem też do poszukiwań naprawdę mocnych dźwięków. Z ostatnich perełek muszę wymienić grupę Become the Watcher. Przy okazji przypomniałem sobie jak kiedyś, na początku swoich poszukiwań w regionach gitarowej ,,młócki" bałem się dźwięków od zespołu Carcass. Jak teraz ich posłuchałem to miałem wrażenie, że słucham jakiegoś dość popularnego zespołu, który pomimo ciężaru gatunkowego chce grać melodyjnie i ładnie. Doczytałem też w tym kontekście, że niejaki Adam Nergal Darski w swojej młodości bał się muzyki Slayera. Dziś sam serwuje ekstremę muzyczną. Wychodzi na to, że po prostu trzeba do pewnych rzeczy się przyzwyczaić, może dorosnąć. 

Dziś polecam: Become The Watcher (deathcore), Charred Walls of the Damned (heavy metal) oraz Crypta (death metal). 

Pozdrawiam!

niedziela, 18 września 2022

Sam Kean- ,,Dziwne przypadki naszego DNA".


Autor: Sam Kean

Tytuł: ,,Dziwne przypadki naszego DNA".

Wydawnictwo: JK (marka Feeria Science)

Rok wydania: 2022

Ilość stron: 535

Tłumaczenie: Adam Wawrzyński

Moja ocena: 8/10


Dzięki wydawnictwu JK (marka Feeria Science) mogłem zapoznać się z całkiem zajmująco napisaną historią badań nad naszym DNA. 

Jak zobaczyłem tytuł to nieco się zjeżyłem. Nauki ścisłe i ja to zbiory rozłączne raczej, jednak z każdą kolejną przeczytaną stroną cieszyłem się, że są autorzy piszący w dość zajmujący sposób o nauce. 

Sam Kean jest z wykształcenia fizykiem, ukończył też studia z zakresu literatury angielskiej oraz bibliotekoznawstwa. Pisał artykuły do The New York Times Magazine, Mental Floss, Slate, Psychology Today oraz The New Scientist. Napisał sześć książek omawiających odkrycia naukowe w narracyjnej formule. 

Omawiana książka rozpoczyna się od omówienia badań Mendla, które wszyscy chyba kojarzymy (obserwacje kwiatów groszku po ich krzyżowaniu). Ciekawostką dla mnie był fakt spalenia niemal wszystkich zapisków naukowca, zachowały się tylko fragmenty, które kolejne pokolenia badaczy musiały udowodnić w czasie różnych eksperymentów. Johann Friedrich Miescher rozwinął dociekania Mendla, ze zużytych bandaży wyodrębnił kwasy nukleinowe (nazwane przez niego nukleinami). Po tym odkryciu zaczął badać mlecz łososi, warunki pracy, szczególnie chłód w pracowni doprowadziły go do zachorowania na gruźlicę. Eksperymenty innych naukowców potwierdziły jego wnioski, że DNA ma związek z dziedziczeniem. Około roku 1900 nastąpił dość wyraźny podział na dwa obozy, wspierających genetykę i obóz wspierający zasady doboru naturalnego Darwina. Wśród tych pierwszych był Thomas Hunt Morgan, który wraz ze swoim zespołem badał dziedziczenie u muszek owocowych. Gdy zaobserwowali u kilku osobników nowe cechy (np. inny kolor oczu, inny kształt skrzydeł) krzyżowali je ze zwykłymi muszkami. Wyniki potwierdziły założenia genetyki przedstawione przez Mendla. 

Kolejnym ważnym krokiem w badaniu DNA (chociaż początkowo nie wiązano z nim za wiele nadziei) był tzw. Klub Krawatów RNA. Była to grupa fizyków i biologów, którzy w teoretyczny sposób zaczęli badać RNA i DNA. Początkowo przez zbyt matematyczne podejście wszystkie ich rozważania stały się jeszcze bardziej skomplikowane. Jednak ostatecznie Klub przyczynił się m.in. do wyjaśnienia przez teorię węzłów (z matematyki) jak długie łańcuchy DNA ,,zwijają" się w komórce. W kolejnych latach odkryto nawet specjalne białka, które stosują wyżej wymienioną teorię w celu ograniczania plątania się nitek genomu. 

Z książki tej można się też dowiedzieć poza wyżej omówionymi wydarzeniami m.in.: dlaczego nie powinno się jeść wątroby niedźwiedzia polarnego. Czym zajmuje się paleowirusologia i jakie ma znaczenie w dbaniu o nasze zdrowie. Czy możliwe jest przekazanie wadliwego genu dziecku, które w wyniku zmian w genach ma zwiększone ryzyko zachorowania na ciężkie odmiany nowotworów. 

Plusy i minusy:

+ Autor przedstawia najważniejsze ,,kamienie milowe" genetyki. Poza suchymi faktami jest sporo ciekawostek. 

+ Całość napisana jest w dość przystępny sposób. 

- Pod koniec lektura trochę się ciągnęła. Można by spróbować zmniejszyć nieco objętość książki w kolejnym wydaniu. Bo ponad 500 stron związanych z jednym tematem to sporo. 

Pozdrawiam!


niedziela, 11 września 2022

Oliver Bullough- ,,Kraina szmalu".



 Autor: Oliver Bullough

Tytuł: ,,Kraina szmalu".

Wydawnictwo: Bellona

Rok wydania: 2020

Ilość stron: 431

Tłumaczenie: Sławomir Patlewicz

Moja ocena: 8/10


Dzięki wydawnictwu Bellona miałem okazję poznać kulisy świata bogaczy (związanych z polityką, ciemnymi interesami itp.).

Autor jest z wykształcenia historykiem. W 1999 roku przeniósł się do Rosji, gdzie pracował w Sankt Petersburgu dla magazynu o języku angielskim. Przez siedem następnych lat pracował dla tamtejszego oddziału Reutera (w Moskwie), w swoich artykułach zajmował się głównie wojną w Czeczenii oraz sprawami Północnego Kaukazu. W 2006 roku opuścił Rosję, napisał książkę o buntownikach z Kaukazu. Następnie zaczął współpracę z The Institute for War & Peace Reporting, w jej trakcie napisał drugą książkę o kryzysie demograficznym w Rosji, a także wiele artykułów do międzynarodowych tytułów prasowych. 

Recenzowana książka była do pewnego momentu dość ciężka w odbiorze, każdy opisywany przypadek nadużyć, kombinowania jak unikać podatków czy jak ukryć swój majątek był jak cios w żołądek. Z biegiem lektury w jakimś sensie przestałem podchodzić do całości z takimi emocjami. 

Autor rozpoczyna swoją opowieść od wydarzeń na Ukrainie z 2014 roku po odsunięciu od władzy Janukowycza. Odwiedził ze swoim znajomym z tego regionu świata słynną złotą rezydencję byłego prezydenta. Tak jak wszyscy, którzy zobaczyli na własne oczy ten przepych był w wielkim szoku. 

W kolejnych rozdziałach poszerza się spektrum działań ze strony bogaczy w celu wszelkiego rodzaju machinacji związanych z ochroną majątku. Ciekawym wątkiem była wizyta pisarza w Londynie, w kwartale domów, które w większości należą do ludzi wiadomego dyktatora. Stoją puste, jedynym ich celem jest umożliwienie im np. obniżenia podatków. Obecnie różni działacze społeczni próbują wpłynąć na władze Londynu, aby przejęły te nieruchomości i przekazali je dla osób szukających swojego lokum. 

Następnym dużym wątkiem poruszonym w książce jest podejście władz Wyspy Nevis do obcych spółek. Przede wszystkim nie uznawane są tam wyroki sądów państw trzecich, wszystkie sprawy należy załatwiać w miejscowym wymiarze sprawiedliwości. Prawodawstwo zostało stworzone na zewnątrz wyspy i jedynie ,,przyklepane" przez parlament. W 2018 roku zarejestrowano na Nevis około 18 tysięcy firm, które wykorzystały przyjazne przekrętom przepisy prawa. Bogacze poza wykorzystaniem tego państewka jako swojego sejfu w przypadku np. nieczystych biznesów, umieszczają tam swoje majątki aby w bardziej prozaicznych sytuacjach jak np. rozwód nie dać dostępu do pieniędzy drugiej stronie. Autor pojechał na Nevis, aby dowiedzieć się czegoś więcej od miejscowych. Napotkał jednak na zmowę milczenia, początkowo nikt nie chciał mu za bardzo wskazać, gdzie siedzibę ma najważniejsza firma, która zarządza majątkami obcokrajowców. Gdy spotkał się już z urzędniczką dowiedział się jedynie, że łączenie Wyspy Nevis z ludźmi spod ciemnej gwiazdy to kłamstwa i manipulacje wrogich sił. 

Kolejny rozdział dotyczy pewnego adresu w Londynie (Harley Street 29). Przy tej ulicy mieli lub mają swoje prywatne gabinety najlepsi lekarze z tego miasta. W budynku pod numerem 29 mieści się ,,skrytka pocztowa", służąca nieuczciwym firmom. Działa tam też spółka, która sprzedaje chętnym gotowe biznesy. O nieprawidłowościach związanych z tym adresem informowały media kilku państw z Europy. W 2016 roku w związku z tą sprawą pewien aktywista odwiedził 13 londyńskich kancelarii prawnych. Tylko w jednej odmówiono mu pomocy przy ukrywaniu majątku w stolicy Wielkiej Brytanii. Co najbardziej szokujące szefem chętnej do pomocy kancelarii był szef Stowarzyszenia Prawników w Wielkiej Brytanii. 

Innymi omówionymi tematami są między innymi: korupcja na Ukrainie związana z rządami Janukowycza i jego ludzi; sprzedaż paszportów za odpowiednią cenę dla chętnych (od państw z np. korzystnymi przepisami ekstradycyjnymi, podatkowymi) czy kupowanie immunitetów dyplomatycznych. 

Szokujące są też ostatnie dane od autora, według wyliczeń w Krainie szmalu rocznie znika od biliona do 2.6 biliona dolarów. 

Plusy i minusy:

+ Przegląd przede wszystkim współczesnych nam zdarzeń, które łączą się z różnymi ciemnymi interesami, próbami ukrywania majątku przez najbogatszych ludzi itp. 

+ Spory wybór różnych metod, które wykorzystują bogacze dla swoich celów. 

+/- Niektóre podawane przez autora przykłady są tak okropne, że aż się odechciewa na moment czytania. Z drugiej strony można uznać, że ,,otwarcie oczu" przez osoby nie do końca wierzące w jakieś wydarzenia najlepiej uczynić w dość ostry sposób. 

- Autor chwilami za często wraca do już omówionych przykładów. Czyni to chwilami lekturę dość męczącą. 

Pozdrawiam!

sobota, 3 września 2022

Piotr Zbigniew Łubieński, Adam Studziński- ,,Powstanie, kacet i inne historie".


 Autor: Piotr Zbigniew Łubieński, Adam Studziński

Tytuł: ,,Powstanie, kacet i inne historie". 

Wydawnictwo: Bellona

Rok wydania: 2022

Ilość stron: 319

Moja ocena: 8,5/10


Dziękuję wydawnictwu Bellona za możliwość zapoznania się z tym wywiadem rzeką. 

Postacią główną książki jest pan Piotr Zbigniew Łubieński ps. Andrzej; Adam Studziński (specjalista ds. marketingu i PR, autor książek dla dzieci, pasjonat historii) występuje w roli przepytującego. 

Pan Piotr Zbigniew Łubieński (1927-2022) pochodził z rodziny o korzeniach szlacheckich. Urodził się na Mokotowie, na terenie tej dzielnicy Warszawy przyszło mu walczyć w Powstaniu Warszawskim. Już jako uczeń działał w harcerstwie (11 Warszawska Lotnicza Drużyna Harcerska), w 1942 roku został łącznikiem przy Komendzie Armii Ludowej WRN Obwodu Mokotów. Do jego zadań należało przenoszenie meldunków, paczek, działał głównie pod komendą swojego ojca, który działał w strukturach konspiracyjnych. Przeniesiony do II Kompanii VI Batalionu OW PPS. W 1944 roku mianowany dowódcą sekcji. 

W godzinę ,,W" wraz ze swoim kolegą zostali zaskoczeni na Mokotowie przez działania niemieckich oddziałów. Groziło im wielkie niebezpieczeństwo, przenosili w tamtym momencie granaty dla swoich kolegów z oddziału. Udało im się przedostać do bezpieczniejszych okolic Warszawy. W kolejnych dniach walczył w szeregach kompanii K1 pułku AK ,,Baszta". Brał udział w obronie Królikarni, reduty sieleckiej oraz szkoły przy ulicy Woronicza. 

Po upadku Powstania trafił do obozu przejściowego w Pruszkowie, skąd został przetransportowany do KL Stutthof. W 1945 roku wraz z innymi więźniami nazistowskiego niemieckiego obozu zagłady został przetransportowany do Neustadt. Tam doczekał wyzwolenia przez żołnierzy z Kanady. 

Na pół roku wyjechał do Szwecji, gdzie na koszt państwa mógł podreperować swoje zdrowie po wojennych przejściach. W grudniu 1945 roku wrócił do Polski. Początkowo pracował przy rozbiórce zbędnych torów (w rejonie Elbląga), które transportowano w inne części kraju. W 1946 roku zapisał się do liceum o profilu ekonomicznym. Pracował jednocześnie w zakładach mechanicznych jako pomocnik do spraw wypłaty wynagrodzeń. W 1948 roku wrócił do Piaseczna, studiował w SGH, pracował w wydawnictwie jako księgowy. Tam poznał swoją żonę Barbarę. Następnie związał się z gazownictwem, przeszedł przez wszystkie szczeble związane z ekonomią zakładu, zostając ostatecznie dyrektorem ekonomicznym Mazowieckich Okręgowych Zakładów Gazownictwa (późniejsze PGNiG). 

Druga część książki to esej Adama Studzińskiego, w formule historii alternatywnej. Autor zastanawia się co mogły zrobić władze polskie w Londynie i przywódcy Podziemia, aby uniknąć lub zmniejszyć koszmar Warszawy i jej mieszkańców. 

Plusy i minusy:

+ Opowieść uczestnika Powstania Warszawskiego, żadna inna forma nie dostarcza tylu emocji, informacji co relacja z ,,pierwszej ręki". 

+ Opowieść przetykana ilustracjami z epoki, zdjęciami, jest też kilka zdjęć z archiwum pana Piotra. 

+ Forma wywiadu rzeki powoduje, że cała narracja jest naznaczona ekspresją, czuć niemal emocje jakie towarzyszyły ludziom w tamtym czasie. 

- Zamiast eseju w formule ,,co by było, gdyby" można było nieco wydłużyć wywiad z panem Piotrem. Podtytuł ,,i inne historie" aż prosił się o rozwinięcie (bo do tego podrozdziału można włączyć opowieść o pobycie w Szwecji, o nauce w Polsce i pierwszej pracy oraz o gazownictwie, więcej historii nie ma). 

Pozdrawiam! 

wtorek, 30 sierpnia 2022

Hyste`riah- ,,Badassery".


,,Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury". Przypisywanie Frankowi Zappie. 


Zespół: Hyste`riah

Płyta: ,,Badassery".

Wydawnictwo: Defense (4sTRINGsKILL)

Rok wydania: 2022

Czas trwania: 15:24

Moja ocena: 7,5/10


Zespół pochodzi ze Szwecji. Działalność rozpoczął w 1987 roku, od 1989 do 1992 działał pod nazwą Hyste'riah G.B.C., a od 2021 roku pod wyżej wymienioną. W dorobku mają jedną płytę długogrającą (omawianą), kompilację i dwa krążki demo. 

Na płytę składa się 10 kawałków. 

Całość to mieszanka thrash metalu z elementami black metalowymi oraz skrętami w bardziej bujające dźwięki czy nawet bliższe rockowi. 

,,Are You Good Enough" to parada szybkości muzyków, zmieszana z wokalem nagranym w taki sposób, aby brzmiał jak z głębin studni/jaskini (naleciałości black metalowe z lekka). ,,Any Port in a Storm" to dawka nut zbliżona do hard rockowych wzorców, pojawia się melodia, a gitary brzmią z lekka progresywnie. ,,Mug Shot" to skręt w hardcore, końcówka z solówkami gitarowymi całkiem dobra. ,,Soon You Will Be Dead" przynosi zmianę klimatu, kawałek zaczyna się jak żart muzyczny, całość zbliża się do rocka, a nawet odmiany soft, wokal przetworzony na modłę gatunku, końcówka przyjemnie bujająca. ,,Don't Fuck with Me" i ,,Greed" to dwa strzały, które zbliżają się w swojej dynamice do gatunku grindcore. 

Podsumowując, krążek przynosi nam porcję szybkich strzałów, w których można odnaleźć melodie czy kombinowanie muzyczne. Gitary mają chwile progresywne, co odrobinę zmniejsza ciężar gatunkowy i daje słuchaczowi odetchnąć. Niestety wokalista brzmi przez cały album dość podobnie, przez co kawałki zlewają się nieco ze sobą. Dla lubiących szybkość grania i intensywność- album całkiem przyjemny, dla poszukujących w ostrych dźwiękach czegoś nowego- już nieco mniej. 

Pozdrawiam! 

czwartek, 25 sierpnia 2022

Snake Eyes- ,,No one left to die".


,,Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury". Przypisywanie Frankowi Zappie. 


Zespół: Snake Eyes

Płyta: ,,No One Left To Die".

Wydawnictwo: Defense

Rok wydania: 2022

Czas trwania: 52:51

Moja ocena: 8,5/10

Dziękuję wydawnictwu Defense za możliwość zapoznania się z zawartością tego krążka. 

Zespół pochodzi z Katowic. Swoją działalność zaczął w 2002 roku. W dorobku ma jeszcze jedną płytę długogrającą, poza tym wydał w 2008 roku demo, jedno EP, split i jeden singiel. 

Krążek nagrali: Sewko- gitary, wokal wspierający; Hipis- gitara basowa; Art- gitary, wokal wspierający; Oskar- perkusja; DaveBro-perkusja oraz Marth- wokale. 

Utwory trwają od prawie 3 minut do 11 z małym haczykiem. Płyta zawiera 10 kawałków. 

Na albumie znaleźć można przede wszystkim sporą dawkę dźwięków spod znaku thrash metalu, zmieszanego z odrobiną nut crossover, sludge, a także szczyptą black metalowych patentów. 

Na uwagę zasługują następujące kawałki. ,,No One Left to Die" rozpoczyna się muzycznie w stylistyce grupy Metallica. Po wejściu wokalu całość skręca odrobinę w ostrzejsze rejony, zespół stosuje zmiany tempa, są też elementy gitarowego wymiatania. ,,Underdog" to zmiana przy mikrofonie, wersy zapodaje niejaki Świr. Przynosi to powiew świeżości, kawałek przesuwa się dzięki takiemu zabiegowi w stronę crossover z elementami fajnego groove. ,,Fear of Gehenna" to kolejny utwór ze Świrem przy mikrofonie. Całość zupełnie inna od poprzedniego kawałka z jego udziałem, dzikość wokalna umiejscawia wszystko bliżej nurtu hardcore, solówka gitarowa bardzo smakowita. ,, Plague I"  to porcja gitarowych popisów, które oddalają całość od kanonów gatunku. Grupa przyjemnie buduje nastrój zmieniając tempa, przemieszczając na pierwszy plan muzyczny instrumenty w ciekawych zestawieniach, jak dla mnie to najlepszy kawałek z płyty. ,,Stabbed in the Back" to porcja szybkich gitarowych zagrywek, zmieszana z wokalem zbliżającym się do hardcoru. Pojawiają się też pewne elementy black metalu (cień gatunku w niektórych nutach na perkusji granych). 

Recenzowany album uważam za całkiem dobry, zespół umie poruszać się w różnych stylistykach gitarowego grania, do tego w ramach jednego kawałka potrafi zmienić charakter utworu (głównie przez zmiany tempa, czasem przez działania techników dźwięku). Wokalista chwilami trochę znużył mnie swoim growlingiem, zmiany przy mikrofonie uważam za dobre posunięcie, dzięki temu krążek nabrał w tych momentach pewnej świeżości. Podsumowując mogę napisać, że zespół Snake Eyes jest warty zapoznania się z ich twórczością. 

Pozdrawiam!


sobota, 20 sierpnia 2022

Praca zbiorowa- ,,Przedwojenna Polska w liczbach".



Autor: praca zbiorowa

Tytuł: ,,Przedwojenna Polska w liczbach".

Wydawnictwo: Bellona

Rok wydania: 2022 (wydanie II poprawione)

Ilość stron: 384

Moja ocena: 9/10


Dziękuję wydawnictwu Bellona za możliwość zapoznania się z tą skarbnicą wiedzy statystycznej o odrodzonej Polsce. 

Autorami opracowania są: Kamil Janicki, Dariusz Kaliński Rafał Kuzak oraz Aleksandra Zaprutko-Janicka. 

Konstrukcja omawianej książki przywodzi mi na myśl proces tworzenia się naszego państwa po odzyskaniu niepodległości. Kolejne rozdziały traktują o coraz to bardziej szczegółowych danych, całość zaczyna się od omówienia początków państwowości, granic, struktury ludności, aż po dostęp do nowinek technicznych z tamtych lat czy funkcjonowanie instytucji państwowych. Według mnie jest to rozwiązanie intrygujące, które służy lepszemu wyobrażeniu sobie jak złożonym procesem jest tworzenie się państwa. 

Dane pochodzą w największej mierze z dwóch spisów powszechnych, pierwszy odbył się w 1921 roku (nie objęto badaniami Górnego Śląska i Wilna), drugi odbył się w 1931 roku (dane publikowano przez 7 kolejnych lat). Ponadto autorzy sięgnęli do szeregu ustaw, dekretów, artykułów prasowych, wspomnień oraz opracowań szczegółowych związanych z omawianymi elementami działalności państwa. 

Plusem jest też spory zbiór zdjęć, ilustracji, przedruków (np. plakatów o referendach) dopasowanych do omawianego obszaru życia Polaków. Dzięki nim można sobie unaocznić pewne opisywane zjawiska i wydarzenia. 

Autorzy postąpili moim zdaniem roztropnie planując długość rozdziałów na ok. 10-15 stron każdy. Dzięki takiemu zabiegowi czytelnik nie znudzi się zanadto omawianą ,,kategorią" statystyczną, a gdy będzie chciał skorzystać z książki jak z pewnego rodzaju encyklopedii statystycznej odnalezienie potrzebnej informacji będzie dość proste. 

Z ciekawostek statystycznych jakie poznałem w czasie lektury omawianej książki mogę wymienić takie: 

1. Pierwsze telefony w Polsce pojawiły się w 1877 roku, jednak rozwój sieci był bardzo powolny. Początkowo dzwonić można było tylko z tzw. rozmównic na pocztach. 

2. W 1921 roku nastąpił rozwój lotnictwa pasażerskiego w Polsce. 

3. W 1929 roku LOT swoją działalnością powoduje likwidację kilku mniejszych przewoźników. 

4. W 1934 roku zaczęło działać lotnisko na Okęciu. 

Ponadto nie wiedziałem wcześniej, że w okolicach 1930 roku GUS manipulował niektórymi danymi statystycznymi, w szczególności związanymi z bezrobociem (czas Wielkiego Kryzysu). Czyniono to przez włączanie i wyłączanie ze zbiorów danych niektórych grup zawodowych (np. uczących się jednak bez pensji włączano do pracujących). W tym samym okresie w co 10 gminie była prohibicja, wiązało się to w głównej mierze z trudnymi do spełnienia przepisami regulującymi lokalizację wyszynku.  co więcej można było organizować referenda mające na celu wyrażenie woli mieszkańców o zakazie sprzedaży alkoholu. 

Plusy i minusy: 

+ Konstrukcja książki przypomina proces tworzenia się państwa. Dzięki temu czytelnik ma pewien fundament do zrozumienia dalszych danych statystycznych czy idących za nimi procesów. 

+ Rozdziały krótkie, a jednocześnie treściwe. Można wracać ze sporą łatwością do potrzebnych fragmentów później. 

+ Ilustracje, mapy, przedruki, które wspomagają zrozumienie omawianych zjawisk. 

+ Sporo ciekawostek, o których nie dowiemy się raczej na historii w szkole. 

- Dla niektórych odbiorców ilość statystycznych danych może być nieco za duża i mogą się zniechęcić do dalszej lektury. 

Pozdrawiam!

piątek, 12 sierpnia 2022

R.O.D.- ,,Hate speech".


,,Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury". Przypisywanie Frankowi Zappie. 

Zespół: R.O.D.

Płyta: ,,Hate Speech".

Wydawnictwo: Defense

Rok wydania: 2021

Czas trwania: 24:26

Moja ocena: 8/10

Zespół pochodzi z Lublina. Zaczynali w 2005 roku pod nazwą Inkubator, następnie zmienili nazwę na Razor of Death, aby ostatecznie skrócić ją do R.O.D. Omawiana płyta jest najnowszym ich dziełem (mają w dorobku jeszcze dwie długogrające płyty, poza tym dwa single i demo z 2009 roku). Omawianą płytę nagrali: Szlucher- gitary, wokal wspierający; Przemo- perkusja, Hesus- gitara basowa oraz Wafel- wokale. 

Krążek zawiera 10 utworów. Kawałki trwają od nieco ponad 1 minuty do trochę ponad 4 minut. 

Na uwagę zasługują następujące utwory: ,,Antifaker" za połączenie elementów trash z odrobiną hardcore. Podoba mi się wstęp do utworu, na który składają się dźwięki jakby z zamieszek (krzyki, tłuczenie szkła) i odpowiedź ze strony służb (wystrzały). Oczywiście można pewnie na różne sposoby to intro odbierać. ,,Hedonistic Generation" poza prędkością i intensywnością całości przynosi odrobinę popisów gitarowych (shredding tak zwany). ,,Get Offended" to powrót do kawalkady riffów, growlingu i intensywności doznań. ,,Pigs on Two Legs" przywodzą mi na myśl pewne echo ,,Folwarku zwierzęcego", w gadanej wstawce jest coś z tej książki. Utwór tytułowy przynosi największą intensywność muzycznych doznań. ,,Awkward Reality" to próba zmieszczenia intensywności, gitarowych umiejętności, trashowych emocji itd. w kawałku trwającym 1:26. Można porównać go do utworu Slayera pt. ,,Jesus Saves". 

Podsumowując mamy tu porządną dawkę trash metalu przyprawionego odrobiną wyczynowego grania na gitarze i elementami bliższymi nurtu hardcore. Wokale nie są zbytnio zróżnicowane, jednak instrumentaliści starają się nadrabiać poprzez wstawki zbliżone do progresywnych, przez zmiany tempa i intensywności. Podobne dźwięki słyszałem już wiele razy, nie mniej zawsze cieszy nowy zespół, nowy album i próby dania czegoś od siebie do gatunku. Zespół R.O.D. przyprawił znane składniki w całkiem przyjemny w odbiorze sposób. 

Pozdrawiam!

sobota, 6 sierpnia 2022

Pierre Clostermann- ,,Wielki cyrk".


 Autor: Pierre Clostermann

Tytuł: ,,Wielki cyrk"

Wydawnictwo: Bellona

Rok wydania: 2022

Ilość stron: 366

Tłumaczenie: January Grzędziński

Moja ocena: 8,5/10

Dziękuję wydawnictwu Bellona za możliwość zapoznania się z omawianą książką. 

Autor urodził się w 1921 roku w Brazylii. Kształcił się w Paryżu, w 1937 roku zdobył licencję pilota w brazylijskim aeroklubie. Po wybuchu wojny chciał wstąpić w szeregi alianckich sił powietrznych, jednak odmówiono mu ze ze względu na młody wiek. Przeniósł się do San Diego, aby dokształcić się (inżynieria aeronautyki) i zdobyć licencję pilota zawodowego. Od 1942 roku działał jako pilot w Wolnych Francuskich Siłach Powietrznych, później w RAF. Po wojnie rozpoczyna karierę polityczną, przechodzi od szczebla lokalnego, do parlamentarzysty we Francji. Założył zakład produkujący samoloty turystyczne, został wiceprezesem firmy Cessna.  

Historia opisana na kartach książki rozpoczyna się w momencie podróży bohatera z San Diego do Liverpoolu. Jak sam opisał czuł początkowo dużą obawę, nie wiedział czego może spodziewać się w ogarniętej wojną Europie. W Liverpoolu przechodzi przez ,,sito" mające na celu wyeliminowanie ewentualnych agentów. Zostaje pilotem myśliwca w Wolnych Francuskich Siłach Powietrznych. Kolejnym przystankiem była szkoła w Cromwell (Air Force College), gdzie autor wdrożył się w brytyjskie systemy nawigacji, komunikacji i wszelkie procedury lotnictwa wojskowego. Kolejnym krokiem do działań na arenie powietrznej był Dywizjon ,.Alzacja" w Szkocji. Ostatni etap szkolenia odbył się w Walii. Po nim bohater książki został włączony do Skrzydła Brytyjskiego (3-4 dywizjony) stacjonującego pod Londynem. Stamtąd udał się na swój pierwszy ,,cyrk" (czyli walki powietrzne w żargonie pilotów) nad Francję jako pilot samolotu Spitfire. Po pewnym czasie wraz z częścią kolegów zostaje oddelegowany do Dywizjonu w Glasgow. Autor wziął udział w sumie w ponad 400 misjach, w tym przed lądowaniem w Normandii. Od lipca 1944 wycofany z frontu. Do grudnia tego roku pracował w sztabie, jednak zdecydował się wrócić do walk. Przesiadł się na samoloty typu Typhoon i Tempest. Jego głównym zadaniem było zwalczanie rakiet V-1 w powietrzu. Przeniesiony do Holandii zostaje dowódcą eskadry. Ostatnim awansem było wyznaczenie go na dowódcę Skrzydła 122 (elitarna jednostka RAF). Autor odszedł ze służby w 1945 roku. W 1956 roku dołącza do sił francuskich w czasie wojny w Algierii. Jego zadania ograniczyły się do wywiadu i transportu drogą lotniczą. 

Plusy i minusy:

+ Wspomnienia uczestnika opisywanych wydarzeń.

+ Ma się wrażenie przebywania w pobliżu/w samolocie, tak sugestywne są opisy powietrznych zmagań. 

+ Nie za wiele specjalistycznych określeń, użyte zostają wyjaśnione w przypisach. 

- Raczej dla większych pasjonatów tematu. 

Pozdrawiam!

wtorek, 2 sierpnia 2022

Formis- ,,Pogromca".


,,Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury". Przypisywanie Frankowi Zappie. 

Zespół: Formis

Płyta: ,,Pogromca". 

Wydawnictwo: Defense

Rok wydania: 2022

Czas  trwania: 32:14

Moja ocena: 8,5/10

Dzięki wydawnictwu Defense miałem możliwość poznania tego albumu. 

Zespół pochodzi z Sosnowca. Działalność rozpoczął w 2010 roku. Na koncie ma cztery płyty długogrające. 

Omawiany krążek nagrali: Wojciech Nowak- gitara basowa; Marcina Zdeb- perkusja; Bartek ,,Barton" Szarek- wokale; Hubert Nowak- gitara rytmiczna oraz Dariusz ,,Daron" Kupis- gitary. 

Utwory trwają od pół minuty do prawie pięciu minut. Na krążek składa się 10 utworów. Wszystkie teksty są po polsku. 

Intro i outro zasługują na wyróżnienie ze względu na połączenie dźwięków wiolonczeli z gitarą. Dalej dostajemy mieszankę hard rocka z elementami metalu, w tym domieszki black metalowe czy nawet fragmenty death metalowe. 

,,Bunkier" przynosi ze sobą rozpędzone gitary, elementy hardcore, a także domieszkę hard rockowych patentów (wokal). ,,Czergid" to nieco przystępniejsze granie przetykane growlem i odrobiną death metalowych elementów. Gitary z kolei mają momenty kierujące całość w nieco progresywne rejony. ,,Pogromca" poza wcześniej opisanymi składowymi przynosi więcej progresywnych zagrywek instrumentalnych, które przyjemnie pieszczą uszy. ,,Pokutą będzie śmierć" to rajd w rejony pachnące z lekka black metalem (wokalista zmienia nieco sposób podawania tekstu, reszta zespołu także przenosi się odrobinę w stronę Skandynawii). ,,Przeklęty" to już większa dawka black metalowych rozwiązań, zmieszanych jednak z odrobiną przypraw death metalowych. 

Całość zasługuje na uznanie, przede wszystkim ze względu na polskie teksty. Czytane z książeczki nie oddają tego, co dzieje się, gdy wokalista zaczyna je  podawać (same wydają się nawet nieco dziwaczne, może nawet bez sensu). Muzycznie dzieje się sporo, płyta jest czymś na kształt podróży, w której można znaleźć kilka składowych. Podoba mi się sposób mieszania gatunków, parę piosenek można by nawet puścić w radio, zawierają w sobie pewne elementy przeboju. Poza tym na plus jest u mnie jak instrumentaliści potrafią poruszać się w obrębie jednego utworu w kilku stylistykach. Tak jak napisałem wyżej, na tym krążku dostajemy przede wszystkim solidną porcję gitarowych umiejętności, rozpostartych między death/trash metalem, przechodzących do hard rocka z domieszką hardcoru czy szczyptą black metalu. Bartek ,,Barton" Szarek zasługuje na plus za umiejętności przechodzenia między środkami wyrazu, poza tym podaje tekst w dość czytelny sposób. 

Pozdrawiam!