środa, 27 maja 2020

Powrót. Ciekawostka z Sieci.

Wracam po dość długiej przerwie na blog. W międzyczasie zakończyłem czytanie ,,Władcy Pierścieni". Oceniam całość raczej pozytywnie, chociaż najbardziej podobała mi się druga część. 

Później przeczytałem książkę Murakamiego pt. ,,Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa". Kiedyś ją czytałem, jednak zapomniałem właściwie całą historię opowiedzianą przez tego japońskiego pisarza. Muszę powiedzieć, że jak zwykle u niego nie brakowało motywu straty, poszukiwania własnej wartości itd. 

W Sieci natknąłem się na kanał Hondy (właściwie na playlistę nazwaną Honda Collection Hall). Prezentowane są tam różne modele motocykli i samochodów tej marki. Niektóre jednoślady są naprawdę wymyślne, a czasem nawet lekko zabawne w swoim wyglądzie, budowie. Ogólnie jest na co popatrzeć. Najbardziej spodobał mi się chyba model Goldwing Airbag. 

Dziś polecam: Blade Of Horus (brutal death metal, techniczny death metal),  Bleed from Within (metalcore, melodyjny death metal, groove metal) oraz Blessed by a Broken Heart (metalcore, glam metal, hard rock). 

Pozdrawiam!

środa, 20 maja 2020

Prawie koniec czytania.

Dotarłem do ostatniego tomu ,,Władcy...". Ogólne wrażenia na plus, tylko miejsca z opisami rozbudowanymi nieco mnie nudziły, a niektóre wyrażenia czy zwroty wydawały się lekko przestarzałe. Pierwszy tom ciągnął mi się w nieskończoność, drugi był już zdecydowanie bardziej zapełniony akcją, o trzecim na razie mało wiem, bo zacząłem wczoraj czytać. 

Tak czy inaczej raczej polecam samemu zapoznać się z tą powieścią, bo dopiero wtedy można coś więcej powiedzieć o niej. Ja raczej nie zapiszę się do klubu wielkich fanów ,,Władcy...".

Ostatnio natknąłem się na kolejny kawałek od Pearl Jam. Poza tym nowe utwory wydała grupa Deep Purple, Depeche Mode oraz Vader. 

Dziś polecam z Bandcampa: The Surf Mist  (surf rock, garage rock, retro rock), The Tumbling Souls (americana, country, folk) oraz The Ugly Kings (alternatywa, blues, blues metal, blues rock, fuzz rock). 

Pozdrawiam!

środa, 13 maja 2020

Pochłonięty przez książkę.

,,Władca Pierścieni" chyba mi dobrze wszedł. Pierwsza część przeczytana, trochę było momentów przydługich, za to druga część pochłonęła mnie jak na razie bez reszty. Chyba sprawdziło się powiedzenie, że do pewnych książek/dzieł sztuki/muzyki trzeba po prostu dojrzeć. W przeszłości podchodziłem parę razy do tego dzieła i kończyłem gdzieś w połowie pierwszej części. 

Słucham sobie od czasu do czasu wytworów związanych z hot16challenge. Jak na razie najbardziej spodobały mi się twory Hansa, Katarzyny Nosowskiej, Kayah, pana Wojciecha Manna i pana profesora Marcina Matczaka. 

Dziś polecam: Ziggy Marley (reggae), ZZ Top (blues rock, hard rock) oraz T.Rex (glam rock, hard rock). 

Pozdrawiam!

sobota, 9 maja 2020

Pewne powroty.

Ostatnio naszło mnie na jakieś powroty w sferze kultury.

Najpierw postanowiłem wrócić do ,,Władcy Pierścieni", chyba ze trzy razy podchodziłem i nigdy jeszcze nie przeczytałem całości. Jak na razie idzie mi całkiem dobrze. 

Drugą kwestią było odświeżenie sobie niektórych kawałków Iron Maiden (od ich muzyki zacząłem przygodę z muzyką gitarową ogólnie ujmując). Przy okazji sprawdziłem sobie czy dzieła Mistrza Dio nie tracą  na doskonałości, muszę powiedzieć, że nadal zachwycają tak jak przy pierwszym poznaniu. 

Trzecia kwestia to zakup kilku ulubionych książek Murakamiego. Chodzi o ,,Kronikę ptaka nakręcacza", ,,Bezbarwnego Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" oraz ,,Norwegian Wood".

Ostatnio dużo się u nas piecze. Zjedliśmy już: ciasto marchewkowe (dwa razy), pizzę domowej roboty, bułeczki drożdżowe, chleb domowej roboty, a z dziś będzie ciasto z rabarbarem. :)

Z informacji smutnych dowiedziałem się, że zmarł Little Richard. Miał 87 lat, niby to sporo, jednak zwykle myślę sobie, że taka osoba mogła jeszcze parę lat pożyć. Oczywiście w zależności od jej stany zdrowia i tego typu spraw. Bo jakieś męczenie się z chorobami to niekoniecznie fajna sprawa. 

Dziś polecam: Catfish And The Bottlemen (rock alternatywny, indie rock, post-punk revival, garage rock), Chimaira (groove metal, post trash, metalcore, indie rock) oraz Chroming Rose (melodyjny speed metal, melodyjny power metal, hard rock). 

Pozdrawiam!

sobota, 2 maja 2020

Majowo.

W tym roku majowe święta dość dziwne mogą być. Bo wcześniej nie było takiego niewidocznego zagrożenia jak teraz. Nie mniej jakieś tam mini świętowanie w gronie najbliższych można uskutecznić.

Pogoda w kratkę, dziś na przykład nagle zaczęło kropić, a teraz jest piękny i słoneczny dzień.

Dziś polecam: Spandau Ballet (nowa fala. synth pop, new romantic), Spear of Destiny (post-punk,rock alternatywny, indie rock) oraz Spineshank (metal industrialny, nu metal, metal alternatywny).

Pozdrawiam!

środa, 29 kwietnia 2020

Deszcz w nocy. Odkrycie na nowo.

Jak wstałem dziś i wyjrzałem przez okno to poczułem się bardzo miło zaskoczony. W nocy padał deszcz, co w dobie suszy jest czymś bardzo potrzebnym. Chmury nadal się kłębią, jednak nie wydaje się, by miało jeszcze dziś padać. Nie mniej dla ptaków chociażby te kałuże w zagłębieniach chodników to coś na plus. Bo jakiś czas temu podobno ludzi wystawiali w parku miski z wodą dla parkowych zwierzaków. 

Wczoraj przypomniałem sobie o ,,gadających" pojazdach służb ratunkowych z Japonii. Mają tam zmyślny system, który przekazuje informacje głosowo o kolejnym manewrze takiego samochodu. Sprawdzałem czy np. w Chinach nie występuje podobne rozwiązanie, okazało się, że to chyba wyjątek na świecie. W sumie przy dużym ruchu ulicznym takie informacje podawane przez głośnik mogą ułatwić innym kierowcom decyzję, w jaką stronę odbić, przyspieszyć, zatrzymać się itp. 

Dziś polecam: Rollerball (stoner rock), Roo Panes (singer-songwriter) oraz Route 94 (dubstep, deep house, tech house). 

Pozdrawiam!

sobota, 25 kwietnia 2020

Murakami. Wspomnienia drobne.

Przeczytałem już książkę Patti Smith. Muszę powiedzieć, że bardzo podoba mi się sposób narracji, wszystko toczy się w dość leniwym rytmie. Autorka wspomina głównie swoje podróże po świecie, szczególnie upodobała sobie wizyty na grobach mniej lub bardziej znanych pisarzy. Pewnie wynika to w jakimś stopniu z jej przeżyć, gdy w ciągu dosłownie kilku lat straciła parę ważnych dla siebie osób. Co interesujące Patti Smith tak jak ja bardzo mocno weszła w świat przedstawiony przez Murakamiego (nawet trochę rozpaczała jak zostawiła na lotnisku swój egzemplarz ,,Kroniki..."). 

Muszę powiedzieć, że przez zamknięcie biblioteki mam coraz poważniejszy dylemat jaką książkę czytać jako kolejną. Brakuje mi ostatnio dostępu do książek wyżej wymienionego Japończyka. Bo w swoim pisaniu potrafi łączyć elementy oniryczne, magiczne z rzeczami zupełnie zwyczajnymi. Jego ostatnia książka ,,Śmierć Komandora" podobała mi się nieco mniej niż np. ,,Kronika ptaka nakręcacza", jednak jeden z pomysłów był wyjątkowo udany. Chodzi mi o podróż głównego bohatera do ,,krainy metafor", dopiero po pewnym czasie uznałem, że jest w tym jakiś element psychoanalizy czy czegoś podobnego. W trakcie tej wędrówki bohater jest prowadzony (ale tylko przez pewien czas) przez dwie zmarłe kobiety, jedną z nich jest jego młodsza siostra. Wydaje mi się, że jest to pewnego rodzaju próba pogodzenia się ze stratą. Dodatkowo bohater mierzy się jeszcze ze swoją klaustrofobią (podróż zaczyna się bardzo wąskim przejściem, a dojście do ,,krainy metafor" wiedzie przez jaskinię, niemal identyczną w jakiej był kiedyś z siostrą). 

Z tego co pamiętam Murakami w swoich powieściach dość często wplata wątki podróży, poszukiwań i straty. Zwłaszcza to ostatnie odczucie jest chyba u Japończyków dość powszechne. 

Parę dni temu wspominałem sobie trochę moje ostatnie zwierzaki-koszatniczki (zwane przeze mnie myszunami). Teraz nie ma już żadnego myszuna, jednak wspomnienia czasem wracają. Szczególnie fajne są te związane z moją relacją z nimi, jak śmiesznie podnosiły łapkę podczas drapania ich pod pachą. :) 

Na razie nie  myślę o zwierzaku żadnym. Bo nie spodziewałem się, że strata myszunów będzie tak bolesna (Murakami mógłby wpleść motyw takiej straty kiedyś do swojego dzieła-nie pamiętam by poruszał takie odczucie związane ze zwierzętami). 

Dziś polecam: Dope Lemon (folk, rock psychodeliczny, muzyka świata), Dopelord (stoner, doom metal) oraz Dub FX (hip-hop, reggae, dubstep, drum&bass, grime). 

Pozdrawiam!

środa, 22 kwietnia 2020

Powrót książkowy.

Sięgnąłem wczoraj po książkę autorstwa Patti Smith pt. ,,Pociąg linii M". Niesamowicie ujmuje w niej swoje wspomnienia z podróży, z codziennych zdarzeń w domu i wiele innych mniej czy bardziej doniosłych wydarzeń. Największe wrażenie zrobił na mnie opis podróży autorki do grobu Ryunosuke Akutagawy. Nie mówiąc już o zdjęciach jego nagrobka, robi wrażenie swoją azjatycką prostotą. 

Dziś polecam: Necrotted (death metal, deathcore), Needful Things (grindcore) oraz Nervectomy (brutal death metal). 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Muzyczne rozmyślania.

Wczoraj jak słuchałem kawałka ,,Wciąż bardziej obcy" grupy Lady Pank naszło mnie na muzyczne rozmyślania. No bo w sumie jak to jest możliwe, że w latach 70. czy 80. XX wieku powstało tak wiele znakomitych kawałków (zarówno w Polsce jak i za granicą). A obecnie jak się włączy YouTube choćby, to trzeba pokonać wiele zakrętów, by znaleźć z nowinek coś wartego uwagi. 

Może chodzi o to, że wtedy były mniejsze możliwości techniczne, na studio nagraniowe czekało się, potem płaciło się jak za zboże. W takich warunkach mogły powstawać różne, czasem zadziwiające rozwiązania, by nie zmarnować czasu i taśmy. A co za tym idzie piosenki były przemyślane, dopieszczone, bo nie można było w nieskończoność zajmować studia nagraniowego. 

Dziś wielu artystów może nagrywać swoje płyty w domach, nie odbiegają one brzmieniem od tych profesjonalnie zarejestrowanych. Ale dzieje się często na nich (jak dla mnie oczywiście) za dużo. Na pewno plusem jest to, że wielu młodych ludzi próbuje swoich sił w muzyce. Zawsze jak mamy na przykład 100 zespołów lokalnych w danym gatunku znajdziemy coś dla siebie. 

Pytanie ostatnie dotyczy samych muzyków. Czy w tak dużej konkurencji są w stanie położyć wszystko na jedną kartę i żyć z muzyki. Czy takie realizowanie siebie jest dostępne dla wszystkich. Pewnie nie. Można mieć nadzieję na to, że pewna pula zespołów zawsze będzie dostępna dla odbiorcy, że wniesie coś nowego (chociaż mówi się, że w muzyce wymyślono i zagrano wszystko), a ich dzieła będą tak samo dobrze przyjmowane za X lat, jak te z lat 70 czy 80 poprzedniego wieku. 

Dziś polecam: The Claypool Lennon Delirium (rock psychodeliczny, art rock, rock eksperymentalny), The Hopewell Furnace (techniczny death metal, deahcore, slamming brutal death metal) oraz The Lunar Effect  (desert rock, grunge, rock psychodeliczny). 

Pozdrawiam! 

piątek, 17 kwietnia 2020

Jakoś się wszystko kręci.

Powoli, bo powoli ale zawsze.

Od wczoraj trzeba chodzić na zewnątrz w maseczkach, muszę powiedzieć, że w swojej czuję się jak jakiś Darth Vader czy ktoś taki. Ale jak mus, to mus, nie ma wykrętów.

Zagłębiłem się ostatnio trochę w nową falę w muzyce, zwłaszcza w grupy z kręgu rosyjskojęzycznego. Muszę powiedzieć, że coś tam nawet rozumiem (trzy po trzy ale jednak), chociaż nie uczyłem się nigdy rosyjskiego. Poza tym z tej ich muzyki wydobywają się emocje, które w tym momencie jakoś bardziej do mnie przemawiają.

Dziś polecam: Molchat Doma (post-punk, new-wave, synth pop), Mokoma (rock, grunge, trash metal, death metal) oraz Molly Burch (indie pop, indie rock). 

Pozdrawiam!