poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Krótkie opowieści. Nietypowe spotkanie. Dobra lektura.

Od momentu jak zacząłem pracę na infolinii sklepu internetowego sporo dowiedziałem się o ludziach. Większość klientów, do których dzwonię jest przynajmniej poprawnie miła. Zdarzył się jeden pan, który nie wiem dlaczego od razu jak odebrał telefon zaczął mnie wulgarnie wyzywać, przyrównując do jakichś innych sklepów/firm, które zbierają dane ludzi nie wiadomo w jaki sposób itp. itd. Ostatnio też trafiła się pani, która nie pozwoliła mi dojść do słowa, potem zapomniała, że się nie rozłączyła i komuś też w dość wulgarny sposób opisała co i jak się stało po odebraniu połączenia ode mnie. @_@

Od paru dni obsługuję też linię przychodzącą, na szczęście na razie jest po kilka połączeń na godzinę, do tego linię obsługuje zawsze około 10 osób. Pewnie spotkam się z różnymi sprawami, też ze skargami/reklamacjami. Ale na razie głównie klienci składali zamówienia tylko. 

Nie tak dawno miałem nietypowe spotkanie w parku, niedaleko Lasu Kabackiego. Idę sobie spokojnie, koło takiego starego sadu, patrzę, a tu jakiś wielki pies sobie zajada jabłka. Dopiero po chwili doszło do mnie, że to dzik. :D Nie wiedziałem, że to tak wielkie zwierzęta są. Wystraszyłem się nieco, na szczęście zwierzak był na tyle zajęty jedzeniem, że się mną nie przejął. Dopiero jakiś rowerzysta przejeżdżający wystraszył go nieco i dzik zaczął się przemieszczać. I ja też się szybko oddaliłem stamtąd. 

Przeczytałem też naprawdę dobrą, psychologiczną powieść autorstwa Stefana Zweiga pt. ,,Niecierpliwość serca". Ogólnie to dobre studium tego, w jaki sposób należy, a w jaki nie podchodzić do innych ludzi, co należy im obiecywać, a czego nie. Bo z nieprzemyślanych kroków, do tego w zmiennych okolicznościach może wyjść prawdziwa tragedia. Polecam wszystkim, którzy lubią właśnie takie analizowanie od strony psychologii bohaterów, do tego z historią w tle. 

Pozdrawiam! 


6 komentarzy:

  1. Spotkania z dzikami mam dość częste, ostatnio wyszedł prosto na mnie z pola kukurydzy, ale tylko spojrzał i poszedł swoją drogą. Jak ktoś pierwszy raz na żywo zobaczy dzika, to może być zszokowany wielkością zwierzęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że powoli wracasz do blogowania. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Uważaj na upały. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja parę tygodni temu spotkałam dzika na osiedlowym trawniku. ;) ja z kolei bylam zdziwiona, że jest mniejszy niż zakładałam, że są dziki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Praca na infolinii chyba potrafi być niezłą lekcją charakterów — czasem jedna rozmowa pewnie mówi więcej o człowieku niż długa znajomość. A spotkanie z dzikiem w parku to już zupełnie inna bajka, takie chwile chyba przypominają, że natura nadal potrafi nas zaskoczyć tuż obok miasta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaa..., no właśnie. Coś mi kiedyś obiecano, potem nie dotrzymano i zakończyło się tragedią. Prawie śmiercią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdy w 1973 roku wprowadziliśmy się na Stegny to było sporo przedziwnych spotkań- niemiłe i denerwujące były kuny, które nałogowo przegryzały wszystko co się tylko dało przegryźć pod maską samochodu.Poza tym wcześnie rano na trawnikach bywały czasem bażanty a specyficzni miłośnicy psów przywozili lub przynosili ukradkiem psy, które już się im z różnych powodów znudziły.

    OdpowiedzUsuń