poniedziałek, 20 marca 2023

YouTube.

Jakiś czas temu Youtube na wzór Tik-Toka (?) wprowadził tak zwane shorty. To nic innego jak bardzo krótkie filmiki, które pojawiają się jeden pod drugim i można je przewijać w nieskończoność (?). Na początku trochę się zżymałem, jednak po jakimś czasie nawet mi się spodobała ta forma. Minusem jest na pewno to, że coraz więcej mediów (w tym społecznościowych) on-line spłyca naszą rzeczywistość do 20-30 sekund, może nieco dłużej. Z jednej strony może łączyć się to z umiejętnością skupienia się współczesnego widza na treściach, sam zauważam u siebie, że przy filmiku na YT przekraczającym powiedzmy 5 minut już zaczynam się nudzić. Zauważyłem też, że część twórców porzuciła właściwie klasyczne filmiki na rzecz tych shortów. Jakoś bardziej odpowiada mi jak jest to pomieszane ilościowo (nie koniecznie 50-50). Drażni mnie też swoista moda na dodawanie jakiejś konkretnej muzyki jako podkład, jednak przy przeglądaniu setnego filmiku z tą samą nutką coś mnie zaczyna brać. Nie wiem też do końca jak działa algorytm proponujący listę shortów do oglądania. w moim przypadku niektóre propozycje były dość dziwne. 

Ulubione kanały na Youtube (wybór subiektywny z około 130 subskrybowanych przeze mnie):

HRejterzy- dział IT po godzinach. 

Daily Dose of Internet- kompilacje interesujących filmików na różne tematy.

Stilgar- wojskowe racje żywnościowe, Air Soft Gun, gotowanie, testowanie produktów z Mango
i podobnych miejsc. 

Werka Testerka- teatr jednej aktorki o szkole, rodzinie, codzienności. 

MrKryha- testowanie kebabów, hot-dogów, hamburgerów itp., wyzwania wszelkiego typu związane z jedzeniem. Trzeba przyzwyczaić się do nietypowej maniery prowadzącego w wymawianiu niektórych słów, ogólnie jednak na plus. 

Paweł Kieler- muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka. Zarówno autorska jak i ciekawe występy na żywo z wykonywaniem coverów na życzenie widzów. 

Nowe odkrycia:

Prokurator Absurdu- sprawdzanie przepisów na dania itp. z Sieci.

Dive into Japan- kanał o ciekawostkach codzienności z Japonii. 

Dziś polecam: Oomph! (Neue Deutsche Härte, rock industrialny, metal industrialny, EBM), Optical Sun (doom metal, stoner metal) oraz Paradise Lost (death doom, metal gotycki, doom metal, hard rock, heavy metal, death metal, dark rock, synth pop).

Pozdrawiam!


czwartek, 9 marca 2023

Literackie ciosy 2.

 ,,Kwiaty dla Algernona" Daniel Keyes. 

Powieść ta powstała przez rozbudowanie przez autora opowiadania (dostał za nie nagrodę Hugo, po poszerzeniu treści do powieści otrzymał za nią Nebulę). Całość można zamknąć w pytaniu: czy możemy wykorzystując medycynę (lub naukę ogólniej) naprawiać ,,błędy" w organizmie człowieka, które powodują choroby czy jakieś niedostatki. Bohaterem jest Charlie Gordon, pracownik piekarni, który jest niepełnosprawny umysłowo. Zostaje wytypowany do badań nad możliwością podnoszenia ilorazu inteligencji u ludzi. Na początku badań mierzy się z myszką o imieniu Algernon w przechodzeniu labiryntu, jak można się domyślić myszka z nim wygrywa (bo ma już sztucznie podniesioną inteligencję). Charlie zachęcony przez lekarzy zaczyna prowadzić zapiski z kolejnych dni eksperymentu. Pierwsze kilka rozdziałów zawiera błędy językowe oddające sposób myślenia bohatera. Wraz z upływem czasu klarowność tekstu się zwiększa, tak samo jak postrzeganie pewnych spraw dookoła. Bohater zaczyna dostrzegać, że niektóre żarty ze strony kolegów z piekarni tak naprawdę nie były formą pokazania jak go lubią, a zwykłym dręczeniem. Ostatecznie Charlie staje się geniuszem, przewyższa poziomem inteligencji naukowców nim się zajmujących, rozwiązuje wszelkie problemy do tej pory nie do rozwiązania w świecie nauki itp. itd. Niestety wraz z rozwojem intelektu kolejne osoby z jego otoczenia odwracają się od niego. Ostatecznie Algernon zaczyna wykazywać oznaki regresu intelektualnego, w końcu umiera. Podobne oznaki widać u Charliego (przez regres w jego notatkach, wraca stopniowo do początkowego stylu zapisków). Ostatecznie zapisuje jeszcze, żeby pozostali bohaterowie książki pamiętali o składaniu kwiatów na grobie Algernona. 

Dość ciekawe jest to jak dowiedziałem się o tej książce. W którymś z odcinków ,,Va Banque" jeden z uczestników wspomniał o niej w czasie luźniej rozmowy z prowadzącym Przemysławem Babiarzem (między 1 i 2 rundą). Jakiś czas później jestem w bibliotece, patrzę na półki i na jednej z nich leżała właśnie ta książka. 

,,Battle Royale" Kōshun Takami. 

Jak przeczytałem opis na okładce to spodobało mi się rzekome (o tym za chwilę) nawiązanie do ,,Władcy Much" Goldinga. Jednak po przeczytaniu całości muszę powiedzieć, że autor poszedł w stronę przedstawienia fabuły z użyciem klisz, ogranych schematów i nadużył przedstawień przemocy. Całość rozpoczyna się od pokazania wycieczki grupy 42 licealistów, która nagle zamienia się w walkę o przetrwanie. Autorytarny rząd Japonii z przyszłości wylosował ich do gry pod nazwą taką jak tytuł książki, uśpieni gazem zostają przetransportowani na wysepkę, gdzie czeka na nich walka między sobą o przeżycie. Przed ucieczką powstrzymują uczniów obroże, w których umieszczono ładunki wybuchowe. Łączy się to z regułami gry, których nie przybliżę, aby nie psuć ewentualnym chętnym zabawy. Ogólnie powieść czyta się całkiem dobrze, jednak minusy jakie pojawiają się w czasie czytania (nie mówiąc o minusach po przemyśleniu fabuły po wszystkim) psują ogólny efekt. Całość liczy sobie ponad 700 stron, z informacji na końcu książki dowiedziałem się, że pierwsza wersja miała ponad 1300 stron. Największym minusem jest według mnie nagromadzenie przemocy, brutalne opisy zabójstw dokonywanych przez licealistów mogą zniesmaczać. Nie mówiąc już o tym, że autor w niektórych rozdziałach ,,zabił" więcej niż jedną osobę na jeden raz. Kolejna wada, która spowodowała moją frustrację było nierównomiernie wyposażenie bohaterów w broń. Bo wyszło mniej więcej tak, że ktoś siedzi w czołgu, a ktoś inny biegnie na niego z widelcem (autentycznie przekazany jednemu z uczestników gry przez wojskowych). Niektóre osoby miały kij do obrony, a jeden uczeń miał kamizelkę kuloodporną i karabin maszynowy. Absurd niemożliwy do zaakceptowania. Ostatnia wada powieści to klisze i tani sentymentalizm. Bo jak można odebrać na poważnie scenę, gdy dziewczyna rzuca się (dosłownie) w objęcia umierającego chłopaka tylko po to, aby wyznać mu skrywane od dawna uczucia wobec niego. Albo co można powiedzieć o kreacji jednej z bohaterek na zasadzie ,,w przeszłości została skrzywdzona wielokrotnie przez ludzi, więc nie ma co się dziwić, że teraz zabija z zimną krwią". Zakończenie powieści to już totalna abstrakcja pachnąca połączeniem Rambo, Jamesa Bonda i podobnych bohaterów. Nie mówiąc już o totalnym niedopowiedzeniu co dzieje się z dwójką bohaterów po tym jak przy próbie ucieczki z kraju jakiś policjant zaczyna gonić ich na dworcu. Przed lekturą nie wiedziałem też, że cała klasa licealistów potrafi znakomicie posługiwać się bronią palną, wykonywać bomby ze znalezionych w okolicy materiałów i tak dalej i tak dalej. 

Głębi w tej książce niestety za wiele nie ma, porównanie do ,,Władcy Much" teraz mnie śmieszy, nieuprawnione pod każdym względem. Nawet fani mangi/anime, gdzie przemoc w dużych dawkach zdarza się, raczej nie będą zachwyceni tą powieścią. Z ciekawostek dodam, że na podstawie książki powstała manga licząca 15 tomów. 

Pozdrawiam!


poniedziałek, 27 lutego 2023

Książki braci Strugackich.

 Jakiś czas temu będąc w bibliotece sięgnąłem na półkę z literaturą rosyjską. Mój wybór padł na dzieła braci Strugackich. Arkadij Natanowicz Strugacki (1925-1991) i Boris Natanowicz Strugacki (1933-2012) to jedni z najbardziej znanych twórców literatury science fiction. Szczególnie Boris miał ku temu podstawy zawodowe, skończył astronomię i pracował w obserwatorium. Z kolei Arkadij ukończył japonistykę i z tego co wyczytałem na okładkach wydanych u nas książek zajmował się tłumaczeniami japońskich wierszy sprzed kilku wieków jak i sobie współczesnych książek o różnorodnej tematyce. Z Sieci dowiedziałem się, że bracia mieszkali w różnych częściach Rosji, od razu powstało w mojej głowie pytanie jak byli w stanie dzielić się pomysłami. Przecież zanim od jednego do drugiego doszła paczka z maszynopisem, cały pomysł na opowiadania/powieści mógł zmienić się nie do poznania. Bracia najwięcej książek napisali wspólnie, solo napisali dosłownie po kilka pozycji. Do tej pory przerobiłem następujące tytuły:

,,Daleka Tęcza. Próba ucieczki". Jak dla mnie za duża porcja fizyki i matematyki w treści powieści. Raczej dla fanów fantastyki naukowej z naciskiem na drugi człon nazwy. 

,,Hotel pod poległym alpinistą". Całość zbliżona chwilami do ,,Śledztwa" Stanisława Lema. W odciętym od świata hotelu (po zejściu lawiny) inspektor policji zajmuje się rzekomym morderstwem. Wraz z kolejnymi stronami odkrywamy udział sił nadnaturalnych w całej zagadce. 

,,Koniec eksperymentu ,,Arka". Powieść, która spowodowała u mnie początkowo ciarki, a później przez parę ładnych godzin po zakończeniu lektury myślałem o niej. Akcja ma miejsce w kosmosie, kolonizatorzy z planety, której grozi zagłada trafiają na idealne wręcz miejsce w przestrzeni kosmicznej. Początkowy optymizm burzą stopniowo odkrywane ślady czyjejś obecności. Całość warta uwagi, można zadać sobie pytania o nasze miejsce we Wszechświecie, a także o wpływ zewnętrznych czynników na jednostkę. 

,,Bezsilni tego świata". Powieść autorstwa Borisa. Element politycznych rozgrywek zmieszany z udziałem nieznanych sił w zabójstwie kandydata na wysokie stanowisko. Też średnio mi się podobała, na co dzień mam wystarczającą ilość polityki i związanych z nią emocji. 

,,Piknik na skraju drogi". Chyba najbardziej znane dzieło braci Strugackich, na podstawie tej powieści science fiction powstał film i gra komputerowa S.T.A.L.K.E.R. Fabuła kręci się wokół wypraw tytułowego stalkera do Strefy, czyli miejsca lądowania tajemniczych Obcych. Z tego niezwykłego miejsca przynosi się pozostawione przez przybyszów przedmioty, jednak nikt nie potrafi wyjaśnić do czego służą, tak samo jak panujących w miejscu lądowania anomalii fizycznych. Całość całkiem dobra, trzymająca w napięciu, z pewnymi elementami filozoficznymi (np. teoria, że pozostawione przez Obcych rzeczy są dla ludzi tak samo nie do zrozumienia jak pozostałości pikniku na skraju drogi dla owadów z lasu). 

Dziś polecam: Frijid Pink (hard rock, rock psychodeliczny, blues rock), From Sorrow To Serenity (groove metal, metalcore, metal progresywny) oraz Genesis (art rock, rock albumowy, soft rock, rock progresywny). 

Pozdrawiam!

piątek, 17 lutego 2023

Kolejne smutne wieści.

 15 lutego jak zbieraliśmy się do wyjścia zadzwoniła do Rodzicielki ciocia ze smutną wiadomością. Jakąś godzinę wcześniej zmarł brat stryjeczny Staruszka, w pewnej chwili równolegle walczyli z nowotworem (wujek miał nowotwór płuc). Nie wdaję się w szczegóły, bo nie należą do miłych, jedyne co to wszystko wydarzyło się w domu, więc trauma moim zdaniem dla cioci dużo większa może przez to być. Nikt nie spodziewał się, że wszystko tak szybko się zakończy, nie mniej lekarka, która przyszła parę dni wcześniej wyraziła się dość mocno o stanie wujka (mniej więcej ,,pan jest śmiertelnie chory, to czego pani oczekuje", zdanie to skierowała do cioci). 

Był taki moment, że w sumie trzech znanych mi panów walczyło z nowotworami, Staruszek, mąż koleżanki Rodzicielki z pracy (w latach 60. mieszkał w naszej kamienicy) i wujek. Teraz wszyscy trzej znajdują się na niebiańskich łąkach. W międzyczasie jeszcze opuścił nas ukochany York cioci o wdzięcznym imieniu Ryszard. Wyobrażam sobie, że dołączył do wyżej wymienionej trójki. 

Pozdrawiam!

sobota, 11 lutego 2023

Tańcząca maupa (małpa). Ewentualnie yes, yes, yes.

Jestem od ostatniego piątku w nastroju tańczącej maupy (małpy), ewentualnie cytując pana Marcinkiewicza mogę powiedzieć: yes, yes, yes. Udało się sprzedać mieszkanie Babci, wszystko zajęło jakieś dwa tygodnie (a może mniej, nie patrzyłem w kalendarz). Nasza agentka nieruchomości po wstawieniu zdjęć i filmiku na znane strony z mieszkaniami przeżyła prawdziwy zalew chętnych osób. W sumie mieszkanie zobaczyło z 10 osób (przynajmniej o tylu nam powiedziała). Zdecydowali się ludzie mniej więcej w wieku mojej Rodzicielki, kupili je do remontu i potem dla córki. Co ciekawe mieszkają w odległości pięciu-sześciu przecznic od ulicy, gdzie mieszkanie Babci jest. 

Po drodze jeszcze nieco krwi napsuła nam opiekunka Babci. Jakiś czas temu wpakowała do piwnicy swoje rzeczy (przy naszej średnio optymistycznej zgodzie), zmieniła kłódkę o czym poinformowała nas mimochodem. Rodzicielka mówiła jej, że to nie jest dobry pomysł, skoro niedługo możemy sprzedać mieszkanie. Ona się uparła i została przy swoim. Jak pojechaliśmy mniej więcej tydzień przed podpisaniem aktu notarialnego wszystko w piwnicy było nadal. Rodzicielka dała opiekunce Babci czas, pięć dni, a ta oczywiście nie zrobiła nic. W końcu na parę dni przed notariuszem nasza pani agent zadzwoniła do opiekunki Babci z informacją, że do 13 w piątek ma czas na usunięcie swoich rzeczy. Dopiero ta rozmowa podziałała motywująco. Szczerze mówiąc nie wiem ile trzeba mieć tupetu, żeby komuś robić takie rzeczy. Co najlepsze opiekunka Babci chciała przyjść do notariusza, żeby rozmawiać z nowymi właścicielami w sprawie użyczenia jej piwnicy. @_@ 

Dziś polecam: Wu-Hae (crossover, rock, muzyka alternatywna), Steppen Wolf (rock psychodeliczny, rock&roll, hard rock, blues rock) oraz Third Degree (grindcore). 

Pozdrawiam!

sobota, 4 lutego 2023

Nieco filozoficznie. Oglądanie mieszkań.

Ostatnio jak przechodziłem koło kościoła, gdzie miałem swoją pierwszą komunię zobaczyłem afisz grupy AA. W głowie pojawiła mi się ciekawa myśl, że człowiek może być czasem jednocześnie słaby i mocny. Patrząc na ludzi uzależnionych (ogólnie mówiąc) można początkowo uznać ich za słabych. Jednak, gdy taka osoba zgłosi się po pomoc i ze wszystkich sił stara się zerwać z przeszłością, wtedy można uznać, że jest silna. Jednocześnie ze stanu siły może dość łatwo spaść do stanu słabości. Podobnie jest przy chorobie poważniejszej. Widziałem to po sobie jak dowiedziałem się, że mam nowotwór złośliwy tarczycy. Początkowo czułem się tak, jakbym rozpadł się na milion elementów. Po pewnym czasie wszedłem jednak w etap mocy, stwierdziłem, że muszę zrobić wszystko co trzeba, żeby pokazać środkowy palec chorobie. Bez ociągania się zdecydowałem się na pierwszy możliwy termin operacji, potem zgłosiłem się na jodowanie, a następnie regularnie chodziłem na wszystkie wyznaczone badania. Czyli w jednej osobie były w tamtym momencie jakby dwie, słaba i mocna. 

Obejrzeliśmy kolejne mieszkania. Niestety pierwsze z nich nie do końca pasowało nam ze względu na metraż, mały salon połączony z kuchnią i dwie sypialnie. Jakoś nie widziałem się w nim, nie wiedziałbym gdzie mam się podziać za bardzo. Drugie było dziwaczne, do drzwi wejściowych prowadził dość długi (wewnętrzny) korytarz. W środku wszystko całkiem nieźle wyposażone, poustawianie, nawet kominek elektryczny był. Jednak jak wyjrzałem przez okno (widok na ,,Szpiegowo"), to oczy niemal mi odpadły. Budynek sąsiadujący z tym, gdzie było mieszkanie przypominał mi stare budynki np. na Pradze, obdrapany, z dziurawym dachem, koszmar. Poza tym atmosfera w lokalu jakoś nas przytłoczyła, dlatego jak na razie jesteśmy w punkcie wyjścia można powiedzieć. W planach jakieś dalsze rozglądanie się będzie na pewno, jak szybko znajdziemy coś do obejrzenia, nie wiem. 

Dziś polecam: Superhuman Like Brando (rock), Susumu Hirasawa (electropop, muzyka elektroniczna, nowa fala, rock elektroniczny) oraz Syd Barrett (rock psychodeliczny, folk psychodeliczny, pop psychodeliczny). 

Pozdrawiam!

piątek, 27 stycznia 2023

Będę Was męczył jeszcze X lat.

Tytuł nie przypadkowy, wziął się stąd, że moje wyniki badań z Centrum Onkologii można uznać za dobre. Wprawdzie w badaniach krwi wyszło mi, że mam niski poziom białych krwinek oraz żelaza, jednak badanie USG szyi i scyntygraficzne szyi oraz całego ciała nie wykazały żadnych niepokojących zmian. Teraz czekam na przysłanie kompletu wyników z zalecaniami co dalej robić z tematem morfologii krwi. 

Jeśli chodzi o same badania to wynudziłem się jak mops. Książkę, którą ze sobą wziąłem przeczytałem w półtorej doby, pozostało mi więc rozmawiać z kolegą z pokoju. A to postać nie byle jaka,  zajmuje się programowaniem, dodatkowo skończył studia z zakresu budownictwa, a te trzy dni w zamknięciu wykorzystał na pisanie pracy inżynierskiej. Jak pokazał mi jedną stronę z samymi wzorami matematycznymi to moje oczy przybrały taki kształt @_@. Jak jeszcze próbował mi wyjaśniać szczegóły to wymiękłem, to nie na mój raczej humanistyczny umysł. Podziwiam takie osoby, bo przed historią związaną z wycięciem tarczycy miał jeszcze dużo poważniejszą sprawę onkologiczną. Mimo problemów skończył takie studia, zajmuje się rzeczami, o których nie mam pojęcia, a które są bardzo nam wszystkim potrzebne. W końcu przy złych wyliczeniach obciążeń budynku może dojść do tragedii. 

W sprawie mieszkania ruszyło się o tyle, że mamy wstępną propozycję ceny. W przyszły czwartek spotkamy się z naszymi sąsiadami zza ściany, aby omówić szczegóły. 

Szukamy też sami mieszkań w Sieci. Mi to już się chce czasem wyć jak widzę po raz tysięczny na jednym tylko portalu jakieś jedno, losowo wybrane do promocji mieszkanie. To samo mam jak widzę na kolejnych portalach te same lokale. Człowiek już nawet zapamiętuje jakieś detale i po sekundzie wie, że widział jakąś nieruchomość. Koszmar po prostu. Nie mówiąc już o tym, że duża część tych mieszkań zatrzymała się w czasie jakieś 20-30 lat temu. Choćby po podłogach to widać, przy oglądaniu takich miejscówek frustracja rośnie jeszcze mocniej. 

Wstępnie mamy wytypowane dwa adresy, jak się uda to może w kolejnym tygodniu podjedziemy zobaczyć choć jeden z nich. 

Dziś polecam: Deus Mortem (black metal), Doktor Misio (rock&roll, rock) oraz Ejszet Zenunim (melodyjny death metal, melodyjny black metal). 

Pozdrawiam!

czwartek, 19 stycznia 2023

Pendolino o nazwie ,,Czas".

Ostatnie dni to połączenie wizyt różnych osób kupujących od nas rzeczy z moimi działaniami związanymi z pracą. Poza tym od piątku idę na trzy dni do Centrum Onkologii na badania kontrolne. W sumie to dobrze, będę już spokojny i będę wiedział na czym stoję pod względem zdrowia. Szczerze mówiąc to ostatni raz, kiedy mogłem zostać zapisany na takie badania, pani doktor z ostatniej wizyty była mi przychylna. I to moim zdaniem się ceni. 

Czuję się trochę jak pasażer Pendolino o nazwie ,,Czas". Dni mijają mi błyskawicznie, ma to zalety jak i wady. 

W kwestii przeprowadzki obejrzeliśmy jak na razie dwa mieszkania, nie ma na horyzoncie jeszcze tego ,,jedynego". Sądzę, że przeprowadzka czeka nas bliżej wiosny (ale jak wiadomo założenia to tylko nasze pobożne życzenia), oczywiście życie może to zweryfikować. 

Dziś polecam: Meat Loaf (rock albumowy, rock stadionowy, hard rock, contemporary pop/rock), Matisyahu (reggae, dancehall, rock alternatywny) oraz Mayhem (black metal, death metal, proto-black metal). 

Pozdrawiam!



sobota, 7 stycznia 2023

Zamiana miejsc?

Pojawiła się ostatnio dość poważna oferta kupna naszego mieszkania. Rodzicielka poprosiła o pomoc agentkę ds. nieruchomości, jej wycena pokryła się z wyceną agenta pracującego dla drugiej strony. Teraz jeszcze trzeba dograć szczegóły związane z ceną zakupu oraz warunki przeniesienia się w inne miejsce. Wszystko pewnie może potrwać jakiś czas, nie mniej trzeba już szykować się do przeprowadzki. Powoli sprzedaję co da się sprzedać, co się nie da próbujemy oddać jak ktoś potrzebuje, a resztę pewnie się wyrzuci czy też zadzwoni po kogoś, kto zabiera takie rzeczy. Ogólnie jeszcze się nie stresuję tym, nie mniej pewnie się zacznie kiedyś stres jakiś. Z drugiej strony brak windy (a mieszkam na trzecim piętrze) z każdym rokiem działa na niekorzyść naszą, poza tym zmniejsza się chęć zmian w życiu. 

Dziś polecam: Deftones (rock alternatywny, nu-metal, metal alternatywny, post grunge, indie rock, rap metal, heavy metal, pop alternatywny, shoegaze), Deep Blue Something (rock alternatywny, pop rock) oraz Dead by April  (heavy metal, speed metal, metalcore). 

Pozdrawiam!

środa, 4 stycznia 2023

Riku Onda- ,,Pszczoły i grom w oddali"

Muszę powiedzieć, że ta książka może być zaliczona do 5 najlepszych książek przeczytanych w zeszłym roku. Nie sądziłem, że fabuła osadzona w czasie konkursu pianistycznego w Japonii może być tak intrygująca. Początkowo obawiałem się nieco sporej ilości muzycznych określeń, w skrócie nastawiłem się na przewagę elementów związanych z muzyką klasyczną (a jeśli o nią chodzi to nie za bardzo się znam, lubię niektóre utwory czy arie operowe i tyle). 

Na szczęście w praktyce okazało się, że o technicznej stronie takiego konkursu było w mniejszości. Najważniejszą kwestią było nakreślenie przez autorkę wydarzeń z życia kilkorga uczestników, które spowodowały, że wzięli udział w tym międzynarodowym konkursie dla pianistów. Drugi istotny element książki to opisy dotyczące samych zmagań na scenie. Dzięki nim dowiedziałem się z jakich etapów składa się tego typu wydarzenie kulturalne, ile trwa występ w danej części, a nawet jakie utwory są do wyboru dla uczestników. Ciekawym dodatkiem jest rozpiska kto co zagrał w danym momencie konkursu jeśli chodzi o głównych bohaterów, można sobie posłuchać jak brzmią te kompozycje (kod QR do serwisu z muzyką). Na końcu książki podane są z kolei wyniki opisanego konkursu pianistycznego. Jak dla mnie przyjemna lektura, łącząca w sobie kulturę ,,międzynarodową" z elementami kultury Japonii. Większy nacisk położony został przez autorkę na muzykę i lekko psychologiczne tło, nie mniej można się czegoś dowiedzieć o wyżej wymienionym kraju. 

Dziś polecam: Bloodywood (nu-metal, folk metal), Brymir (melodyjny death metal, metal symfoniczny, folk metal) oraz Budgie (rock, hard rock, heavy metal). 

Pozdrawiam!