sobota, 26 sierpnia 2023

Cezary Zbierzchowski- ,,Distortion".




 Autor: Cezary Zbierzchowski

Tytuł: ,,Distortion". 

Wydawnictwo: Powergraph 

Rok wydania: 2019

Ilość stron: 512

Moja ocena: 9/10

Dziękuję wydawnictwu Powergraph za możliwość zapoznania się z wyżej wymienioną powieścią SF. 

Akcja powieści osadzona jest w fikcyjnym państwie, Remark. Pojawia się ono także w innych dziełach tego autora (,,Holocaust F", ,,Requiem dla lalek" i opowiadania w innych zbiorach). 

W rozdziale 1 poznajemy Markusa Trenta, który dostaje wezwanie z Wojsk Obrony Terytorialnej Republiki Ramy, aby zastąpił innego żołnierza na misji stabilizacyjnej. Nasz bohater jest rozwiedziony, nigdy nie poznał swojego syna Tomasa. W czasie całej fabuły pisze do niego listy (tak zwane listy do przyszłości, nie wiadomo czy zostaną dostarczone i kiedy). Opowieści z gatunku niewiarygodne o wydarzeniach na pustyni, gdzie ma ostatecznie trafić początkowo szybko go denerwują. Wprowadzanie do wojennych obowiązków podzielono na kilka etapów. Początkowo wraz z kolegami ma pilnować porządku w stolicy, w międzyczasie mają intensywnie poznawać metody walki w mieście, wszelkie taktyki z tym związane itp. Następnie część kontyngentu zostanie w stolicy, a reszta wyruszy na południe (w pustynne rejony). 

W Remarku władzę przejął komunistyczny dyktator Garcia, wspomaga go Rada Kapłanów. W pewnym stopniu przypomina to sytuację na Bliskim Wschodzie. Ogólnie cała powieść przez osadzenie w fikcyjnym miejscu zyskuje pewnego rodzaju odrębność, ponadczasowość. Jednak przez nawiązania tego typu przez niemal cały czas czytelnik ma z tyłu głowy, że podobne konflikty toczą się ciągle wokół nas. 

Pobyt w bazie Erde ogranicza się do dość rutynowych działań, mających na celu zwalczanie terrorystów, którzy z lokalnej społeczności uczynili źródło nowych członków grupy. Część żołnierzy odczuwa monotonię, powoli rośnie też niechęć do miejscowych. Frustrację potęgują braki w sprzęcie, konieczność dostosowywania już posiadanego do warunków pustynnych oraz ideologiczne przemówienia na spotkaniach z wyższymi rangą wojskowymi. 

Pierwszą poważną akcją, do której trafia nasz bohater jest zastąpienie oddziału specjalnego w misji wyeliminowania zastępcy szefa rebeliantów. Wszystko przebiega zgodnie z założeniami, do momentu znalezienia w okolicy martwego dziecka. Morale żołnierzy będących z Markusem drastycznie spada. Sytuacja nieco się zmienia, gdy bohater poznaje miejscową dziewczynę, Nemi, która będzie pomagała wojsku w kontaktach z ludnością cywilną jako tłumacz. 

Stopniowo poznajemy historię Markusa Trenta, jego sekretem jest specjalny stymulator wszczepiony do mózgu, w celu zmniejszania objawów depresji. Po jednej z misji wojskowa pani doktor zmuszona jest usunąć ten element w obawie o jego życie. Nasz bohater z biegiem czasu ma się coraz gorzej. Atmosfera w bazie także zmienia się na gorszą, zaczynają rządzić plotki, podejrzenia i animozje. 

Ostatecznie część żołnierzy zostaje oddelegowana do misji przewiezienia sprzętu do niesławnej bazy Distortion (opuszczona baza wojskowa na pustyni, gdzie obserwowano tajemnicze światła itp.). 

Już w czasie podróży na miejsce wojskowi napotykają w jednej z wiosek makabryczny widok. Tajemnicza siła zabiła wszystkich mieszkańców, przy życiu pozostał tylko jeden mężczyzna, jednak nie ma z nim kontaktu, ma objawy syndromu Cotarda. Markus wraz z drużyną pada też ofiarą łuku elektrycznego niewiadomego pochodzenia. Liczba ofiar i rannych w ich grupie rośnie z dnia na dzień. 

Bohater wraz z Nemi postanawia zbadać co może stać za niezwykłymi wydarzeniami w okolicy. W czasie śledztwa giną kolejni informatorzy. W międzyczasie Markus zaczyna komunikować się z bezcielesnym bytem o imieniu. Początkowo jej komunikaty są niejasne, jednak po pewnym czasie wyłania się z nich okrutny plan wobec bazy i okolicy (przypomniał mi się nieco Hal 9000 z ,,2001: Odyseja kosmiczna "). 

Ostatecznie żołnierze decydują się współpracować z Ester, zakończenie spowodowało, że przez pewien czas intensywnie myślałem o tej książce. 

Plusy i minusy:

+ Uniwersalny przekaz mimo umieszczenia akcji w fikcyjnym świecie. 

+ Fabuła trzymająca w napięciu, do końca nie wiedziałem jaką decyzję podejmą żołnierze w bazie Distortion. 

+ Słowniczek pojęć wojskowych na końcu. 

- Nawiązania do fizyki w formie notatek, nieco chaotyczne. 

- Odrobinę za długa. 

Pozdrawiam! 

piątek, 18 sierpnia 2023

Rafał Kosik- ,,Mars".



Autor: Rafał Kosik

Tytuł: ,,Mars". 

Wydawnictwo: Powergraph 

Rok wydania: 2022

Ilość stron: 383

Moja ocena: 6,5/10

 

Dziękuję wydawnictwu Powergraph za możliwość zapoznania się z tą fabułą osadzoną w Kosmosie. 

Rafał Kosik  znany jest przede wszystkim z serii książek dla młodzieży (cykl ,,Felix, Net i Nika..."). Jednak głównym gatunkiem, w którym porusza się ten autor jest fantastyka naukowa. 

Historia z recenzowanej książki podzielona jest na trzy części, rozgrywające się w 2040, 2305 i 2340 roku. 

W pierwszej części nakreślony został ogólny plan ludzkości na kolonizację Marsa. Początkowo kosmonauci mają przygotować podstawy do budowy trwałych budowli, następnie mają wrócić na Ziemię na ok. dwa lata. Ostatecznie wrócą na Marsa, aby dokończyć działania budowlane po robotach. Ostateczny ruch to pozostawienie nowo kolonizowanej planety samej sobie na mniej więcej wiek. 

W drugiej części poznajemy bohatera, Allena Ryana. Jest to 20 latek, który na Ziemi nie widzi już dla siebie przyszłości. Bohater nie zna swojej rodziny, jego finanse nie wyglądają zbyt dobrze. Decyduje się na komercyjny lot na Czerwoną Planetę, podróżuje statkiem o nazwie ,,November Rain". Na pokładzie poznaje Jessicę, która ze swoim bratem Jaredem i matką leci do głównego miasta na Marsie, aby połączyć się z ojcem. Na miejscu okazuje się, że trafili do miejsca, które w porównaniu z Ziemią jest zacofane. Allen czuje się rozczarowany nowym miejscem do życia. Decyduje się jednak zostać, otrzymuje nowe dokumenty (Federacji Marsjańskiej). Nowy Londyn to główne miejsce akcji książki. Na całej planecie mieszka około trzy miliardy ludzi, stolicą jest zaś miasto Phoenix (takie drobne nawiązania uważam za warte uwagi, jest to takie ,,puszczenie oka" do czytelnika). Żyją oni w miastach, które przypominają w dużym stopniu te z Azji, większość budynków to wieżowce, mieszkańcy korzystają z sieci podziemnej kolejki, rowerów lub elektrycznych autobusów. Ciekawostką jest to, że ludzie na Czerwonej Planecie nie muszą korzystać z żadnych systemów podtrzymywania funkcji życiowych. Autor niestety nie wyjaśnił tego fenomenu. Nasz bohater powoli wtapia się w okolicę, korzysta z doświadczenia z poprzedniego życia, aby piąć się po szczeblach kariery w dziedzinie techniki. 

Richard Griffin to senator, który uczestniczy w projektach mających na celu zmianę klimatu na planecie. Nadzoruje stan techniczny wież produkujących tlen, tworzy też awaryjny plan sprowadzenia w atmosferę Marsa komety (aby uzyskać z niej wodę i inne potrzebne substancje). Losy tego bohatera splatają się z Allenem i Doris, która jako agentka z biura pośrednictwa pracy załatwiła mu lepiej płatną pracę przy konserwacji maszyn latających (tak zwanych kopterów). W kolejnych rozdziałach sytuacja komplikuje się, senatorowie przeciwni Griffinowi przyjmują ustawę Paliwową, która ma na celu zastąpienie silników elektrycznych na powrót spalinowymi. Doris staje się następczynią senatora w planie sprowadzenia komety. Po uderzeniu tego obiektu w biegun Marsa spada deszcz. Jednocześnie uszkodzenia infrastruktury, poszkodowani wśród ludności itd. powodują zamieszki. Ostatecznie Allen i Doris stają się wrogami publicznymi numer jeden. 

W ostatniej części poznajemy losy Jareda, który przyleciał ze swoją rodziną na Marsa. Ludzie w większości decydują się na powrót na Ziemię (mimo gwałtownego rozwoju technologicznego na Czerwonej Planecie). Ten bohater mieni się archeologiem amatorem (wybitnym, bo nie wiadomo w jaki sposób nauczył się bez studiów czy pracy u boku specjalisty jak używać całego sprzętu do poszukiwań). Dodatkowo ma nadzwyczajną moc wyczuwania źródeł wody. Przy kolejnym zleceniu odkrywa ruiny domów, które jego zdaniem mogą należeć do Marsjan, którzy w nie wiadomy sposób zostali zniszczeni. Ostatecznie po amatorskich wykopaliskach odnajduje szkielety dwójki dzieci. Po badaniach u specjalisty Jared dowiaduje się, że ludzie byli na tej planecie kilkanaście tysięcy lat przed akcją powieści. Łączy się to z mglistymi postaciami dzieci, które pojawiały się parę razy bohaterowi, jednak nie był on w stanie zrozumieć ich przekazu (dziewczynka cały czas pokazywała losowy kierunek, jej brat nie robił nic). W końcówce książki dowiadujemy się, że w przeszłości miała miejsce wielka czystka ludzi, ich szkielety odnaleziono w kilku miejscach na Marsie. Cała historia kończy się przekazaniem Jaredowi misji ostrzeżenia innych przed podobnymi wydarzeniami, które mogą mieć miejsce po następnym przeludnieniu planety. 

Plusy i minusy: 

+ Fabuła w całości może być odczytana jako ostrzeżenie przed zbytnim rozwojem technologicznym. W świecie przedstawionym zanika rzeczywistość na rzecz sztucznych snów, hologramów czy mikro chipów wspierających funkcje mózgu. 

+ Pewne analogie do prób ratowania Ziemi, jakie są obecnie wprowadzane (samochody elektryczne, rower, kolejka elektryczna zamiast zwykłych aut). 

+ Historia Jareda wnosi sporo elementów do przemyśleń (przeludnienie planety i co można z tym zrobić). 

+ Odrobina ,,mrugania okiem" do czytelnika poprzez nawiązania w nazwach statków kosmicznych czy miast (Nowy Londyn, Phoenix). 

- Całość odrobinę za rozwlekła. 

- Chwilami patetyczne przemyślenia bohaterów. 

- Miejscami za dużo technicznych szczegółów. Zdarzają się też fragmenty, gdzie autor nie wyjaśnia dość kluczowych spraw, chociażby jak ludzie mogą funkcjonować na Marsie bez kombinezonów, nie ma mowy też o jakiejś kopule nad miastami itp. 

- Fragmenty powieści powodują uczucie, że sam autor nie bardzo wiedział jakie wątki wprowadzić, aby pchnąć historię do przodu i uczynić ją ciekawszą. 

Pozdrawiam!

środa, 9 sierpnia 2023

Justyna Hankus- ,,Dwie i pół duszy. Folk noir".


Autor: Justyna Hankus

Tytuł: ,,Dwie i pół duszy. Folk noir". 

Wydawnictwo: Powergraph 

Rok wydania: 2023

Ilość stron: 303

Moja ocena: 8,5/10

 

Dziękuję wydawnictwu Powergraph za możliwość zapoznania się z tą fabułą.  

Historia rozpoczyna się w 1997 roku w okolicy wsi Jedna Wola. W pobliżu lasu zaczęto budowę drogi powiatowej, już wtedy obserwowano pierwsze, delikatne oznaki czegoś dziwnego, nieznanego. Miejscowi unikali szczególnie okolic jeziora i właśnie lasu, wierząc w istnienie Wodnika, topielic i podobnych magicznych postaci. Budowa drogi nie udaje się, ziemia zapadła się pod koparką, ekipa zwinęła się do bazy bez terminu powrotu. 

Kolejna część powieści przenosi nas do 1967 roku. Poznajemy historię rodziny z wyżej wymienionej okolicy. Córka (Helena) wzywana przez tajemnicze siły chadza nocami do lasu, wraca nad ranem i nic nie pamięta z tych wizyt. Po pewnym czasie okazuje się, że dziewczyna jest w ciąży, trafia do szpitala psychiatrycznego z objawami choroby. Tam przy porodzie umiera, pielęgniarki dają jej synowi na imię Mateusz. 

Następna część historii obejmuje czas od 1967  do 1980 roku. Poznajemy losy Mateusza, który początkowo został odrzucony przez najbliższych (dziadek i brat Heleny), przez mniej więcej rok mieszka u sąsiadów. Ostatecznie wraca do rodzinnego domu. Zamiast do szkoły woli chodzić nad jezioro i do lasu, gdzie ciągną go tajemnicze głosy. Przed 13 urodzinami doświadczył tego, co jego matka. Jednocześnie we wsi zaczęły dziać się niespotykane wcześniej rzeczy. Mieszkańcy uznali, że ich okolicę nawiedziła zmora. Gdy inne osoby zaczęły obserwować w swoich rodzinach podobne historie do wioski przybył Wodnik (tajemnicza postać żyjąca w pobliży jeziora). W wyniku jego badań dowiadujemy się, że główny bohater tej części historii ma dwie dusze, a na chrzcie dostał tylko jedno imię. Jedynym ratunkiem jest wizyta u pewnej Cyganki w celu wydobycia nadprogramowej duchowej części. 

W kolejnych rozdziałach poznajemy dalsze losy Mateusza, który mieszka już sam w rodzinnym domu. Ma powodzenie wśród kobiet, jednak najbardziej pragnie spotkać się z Wiedźmawą, tajemniczą postacią, która nauczyła Cygankę Azę wydobywania duszy. Wokół naszego bohatera wzmagają się tajemnicze historie, chociażby wzmianki o jego bilokacji po okolicy. Mateusz pomaga swoim sąsiadom, Jaskółkom, we wnuku sąsiadki Gabrielu wyczuwa pokrewieństwo jeśli chodzi o nadprzyrodzone zdolności. Jednocześnie dostrzega ich wykluczenie ze społeczności (babka Gabriela jest kimś w rodzaju uzdrowicielki, wiele razy musieli się przenosić). 

We wsi dzieje się coraz więcej, zwłaszcza plebania staje się areną dla tajemniczych sił. Giną trzy osoby, o dokonanie morderstw oskarżono młodego Jaskółkę (ostatecznie ginie on w wyniku samosądu). 

Autorka na chwilę porzuca szczegółową historię Mateusza na rzecz skupienia się na losach Cyganki Azy. Dowiadujemy się jak kształciła się pomagając aptekarzowi w jego sklepie, a także o tragedii w rodzinie dróżnika (Aza próbowała coś zrobić, by zapobiec tym wydarzeniom, jednak bez skutku). W 1998 roku bohater przychodzi do niej w sprawie swojej drugiej duszy, która uleciała z rozbitego słoja. Okazuje się, że ma on demonicznego bliźniaka (Doppelgängera). Aza ginie tragicznie, więc Mateusz musi znaleźć kogoś znającego się na rzeczy do pomocy. Wybór pada na wnuczkę Wiedźmawy. 

Następna część skupia się na właśnie  tej bohaterce. Wszystko zaczyna się w 1980 roku, gdy wnuczka zastąpiła swoją babkę, jednak nie zdobyła wcześniej pełni wiedzy o kontroli swojej mocy. W 1998 roku wydarzyła się dziwaczna historia związana ze znalezieniem szczeniaka w lesie, który przemienił się w syna Urszuli (czyli nowej Wiedźmawy). 

Autorka skupiła się też na historii Upa (przybranego syna Urszuli). Najciekawszą jego cechą jest płynnie zmieniający się wiek. Jeśli ktoś z bohaterów pobocznych pyta się o jego wiek, to sam sobie odpowiada, że ma dajmy na to już 12 lat. Losy Upa można streścić w słowach wieczna tułaczka. Tak jak parę innych osób z poprzednich części towarzyszą mu dziwne zdarzenia, pożary, śmierć ptaków proboszcza (zostaje oskarżony o ich otrucie), a także mroczna siła ciągnąca go do lasu. 

Poznajemy też losy księdza Tyca, który był kiedyś proboszczem w Jednej Woli. W młodości był świadkiem opętania swojej matki po tym jak planował rzucić seminarium. Jego wiara pełna jest sprzeczności, jej poziom stale się zmienia. W 1998 roku jest poszukiwany przez naszego głóownego bohatera do pomocy w walce z demonicznym bliźniakiem. 

Drugim sprzymierzeńcem ma być wuj Mateusza, trafia jednak do szpitala, nie pomaga bezpośrednio (nasz bohater dostaje za to od córki wuja pozytywkę, pamiątkę po matce). 

Pod koniec fabuły dochodzi do ostatecznego starcia z Doppelgängerem. 

Na okładce swoją opinię o omawianej książce wyraził Radek Rak (autor m.in. ,,Baśni o wężowym sercu..."). Można według mnie znaleźć pewne analogie między tymi dwoma książkami. O ile ,,Baśń..." zmęczyła mnie stopniem skomplikowania historii i udziwnień, tak powieść pani Hankus była czymś przyjemnym, do której chciało się wracać po więcej. 

Plusy i minusy:

+ Intrygująca atmosfera, nagromadzenie tajemnic.

+ Nawiązania do wierzeń słowiańskich i różnych ich lokalnych wersji. 

+ Stopniowanie napięcia.

+ Interesujące wstawki z krótkimi historiami lokalnymi, zawierającymi element wierzeń lokalnej społeczności. 


- Niektóre wątki nie wniosły za wiele do fabuły (np. opowieść o księdzu Tycu). 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 31 lipca 2023

Zapowiedź smakołyków czytelniczych.

Zapowiadam już porcję recenzji książek na sierpień. Po pierwszym rzucie oka wydaje się, że będzie to przyjemnie spędzony czas (na czytaniu i na pisaniu o wrażeniach). 

Parę zdjęć poglądowych na okładki i zakładki dołączone do paczki. 



Zbliżenie na zakładki. 




Od 3 sierpnia przez 10 dni będę ,,słomianym synem" po raz drugi. Rodzicielka jedzie z tą samą ekipą co rok temu nad morze. Tym razem będzie razem ze swoją koleżanką z pracy na terenie ,,polskiej Ibizy" czyli w Mielnie. Patrząc po tym ile dookoła naszego nowego miejsca zamieszkania jest sklepów, barów itp. nie martwię się zupełnie o te kilka dni co będę sam. 

Dziś polecam: Bass-D & King Matthew (gabber, hardcore), Black Angel (rock alternatywny, darkwave, rock gotycki, post-punk, post-rock) oraz Black Tongue (deathcore, downtempo). 

Pozdrawiam!

czwartek, 27 lipca 2023

Konflikt trzech nagich małp. Zaskakujące kierunkowskazy. Oburzenie.

Postanowiliśmy wynająć przynależne do mieszkania miejsce parkingowe w garażu podziemnym. Rodzicielka napisała ogłoszenie, przykleiliśmy je na drzwiach wejściowych do bloku. Po jakimś czasie znaleźliśmy je w pojemniku na zbędne ulotki ze skrzynek. Wtedy wiedziałem już, że to będzie konflikt trzech nagich małp. W końcu, po chyba czterech czy pięciu naszych próbach udało się umieścić na dłużej niż doba nasze ogłoszenie. Nie mamy pojęcia kto zrywał i dlaczego nasze kartki. Bo wszystko zostało uzgodnione w administracji, do tego jakby co to przecież byśmy wyczyścili ślady po taśmie czy cokolwiek by się działo. Mnie jakoś do głowy by nie przyszło, żeby zrywać zwyczajne ogłoszenia o zwyczajnych treściach. Ale może coś się zmieniło w międzyczasie?

Z balkonu mam widok na dwa przystanki autobusowe. Zaobserwowałem jak niektóre pojazdy ZTM mają zaskakujące kierunkowskazy. Otóż na całym boku mają światełka, które przy włączeniu kierunkowskazu też migają. Po wyłączeniu świecą się stale. Chyba takie rozwiązanie jest stosowane w nowszych modelach, poza tym po naszej ulicy w większości jeżdżą już autobusy elektryczne lub hybrydowe. 

Przeczytałem w Sieci, że jakiś pato Yotutuber wszedł do świątyni Tadeusza Rydzyka i ukradł pozostawioną w konfesjonale stułę. Dopiero ochroniarz namówił go na oddanie przedmiotu. Jak dla takie kradzieże są czymś wyjątkowo paskudnym. A jeszcze jak nagrywa się całe swoje ,,wystąpienie" i na żywo puszcza na YT, to już nadaje się do dalszego zbadania. Dziś z kolei przeczytałem, że ktoś zniszczył figurę Peruna Gromowładnego ze Ślęży. Nigdy do głowy by mi nie przyszło, aby sprofanować jakiekolwiek miejsce kultu innych osób. Nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby niszczyć cudzą własność, do tego powiązaną z wiarą jakiejś grupy osób. Bardzo przykro czyta się o takich dewastacjach. 

Dziś polecam: Florence and the Machine (indie pop, pop barokowy, art pop, neo soul, folk), Fleddy Melculy (metal) oraz Foster The People  (indie pop, indie rock, rock alternatywny, indietronica, neo-psychedelia). 

Pozdrawiam!

niedziela, 23 lipca 2023

Anty-Wamp.

Parę dni temu z wentylacji dało się wyczuć dość silną woń cebuli. Wczoraj z kolei pachniało intensywnie czosnkiem. Od razu w mojej głowie narodziła się myśl, że w okolicy działa jakiś wampir z M-2 lub M-3. A na jego działania odpowiada ktoś z organizacji Anty-Wamp, która działa na naszej klatce. Odpowiedzieliśmy na ten zapachowy apel gotując kalafior, potem kalafiorową. :D 

Poza tym poznaliśmy park przy Bażantarni, całkiem przyjemne miejsce, nieco klimat lasu, trochę górski (skalniak). 

Dziś polecam: Ne Obliviscaris (metal ekstremalny, metal progresywny), Neal Morse (rock chrześcijański, rock progresywny, rock neoprogresywny) oraz Nebula Drag (stoner rock, desert rock, heavy metal, rock psychodeliczny). 

Pozdrawiam!


piątek, 14 lipca 2023

Byłem jak ryba.

11 lipca przeżyłem dzień jak ryba, z wielkim wyrazem zdziwienia na twarzy. Okazało się, że nad głowami będą nam latać samoloty pasażerskie, które udają się na Okęcie. Jak wyszliśmy na spacer koło 21 to chyba z pięć samolotów widziałem nad nami, leciały z wypuszczonym podwoziem, tak nisko, że za każdym razem wydawałem z siebie mniej lub bardziej głośne wyrazu zachwytu. Muszę się przyznać, że śledzę od czasu do czasu filmiki z lądowań na lotniskach świata z punktu widzenia pilotów. Całe widowisko dla ryby (mnie w tamtym dniu) skończyło się koło 1 w nocy. W kolejnym dniu nie widziałem żadnego samolotu. 

W kolejnych dniach wyszło na to, że popełniłem chyba błąd, bo nie było już rybich przygód moich. :) 

Odwiedziliśmy też pobliską bibliotekę, po zarejestrowaniu się wziąłem do czytania biografię (w formie wywiadu) Roberta Brylewskiego. I znów byłem nieco jak ryba w czasie lektury. Całość czyta się dobrze i szybko. Może dlatego, że grupy takie jak Kryzys, Brygada Kryzys, Armia i pozostałe grupy gdzie udzielał się bohater książki robią na mnie nie mniejsze wrażenie jak te samoloty pasażerskie. 

Ursynów cały czas mi się podoba, za każdym razem odkrywam nowe porcje zieleni wokół, sklepy, punkty usługowe itp. itd. 

Z mieszkania naszego słychać odrobinę ulicę, poziom hałasu jest jednak zbliżony do tego, który był w poprzednim miejscu zamieszkania. Może jak przejeżdża autobus czy ciężarówka na chwilę robi się głośniej, jednak jest to właściwie niezauważalna sprawa. Przy oddaleniu od balkonu mojego kącika nie jest to problem. Poza tym można zasłonić balkon z pomocą Lumonów (przesuwane panele szklane), co zapewne zmniejsza ten minimalny hałas do zera. Na razie nie sprawdzałem, bo jest na takie zasłanianie się za gorąco. 

Dziś polecam: Grubson (hip-hop, ragga, dancehall), Myslovitz (brit pop. rock alternatywny, pop alternatywny, indie rock, shoegaze) oraz Maanam (nowa fala, post-punk, pop-rock, rock, pop, world music). 

Pozdrawiam!

niedziela, 9 lipca 2023

Na Ursynowie.

Od wczoraj jesteśmy już w nowym mieszkaniu na Ursynowie. Na razie jeszcze mamy etap urządzania się, patrzenia co jest jeszcze potrzebne itp. Jak na razie dużo plusów widzę w nowym miejscu. Bardzo spodobał mi się Zachód Słońca nad okolicznymi blokami. Poza tym bardzo dobrą sprawą jest bliskość m.in. do otuliny lasu Kabackiego, dużo zieleni wokół itd. 

Dziś polecam: Bajaga i Instruktori (pop rock, rock), Band of Horses (indie rock, southern rock, rock alternatywny, power pop, folk rock) oraz BETZEFER (groove metal, thrash metal, metal alternatynwy, metalcore). 

Pozdrawiam!

środa, 21 czerwca 2023

Magdalena Salik- ,,Płomień".

 

Autor: Magdalena Salik

Tytuł: ,,Płomień". 

Wydawnictwo: Powergraph 

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 352

Moja ocena: 9/10


Dziękuję wydawnictwu Powergraph za możliwość zapoznania się z  wyżej wymienioną pozycją z gatunku fantastyki naukowej (odmiana hard). 

Autorka jest dziennikarką  zajmująca się ogólnie pojętą tematyką naukową, co wpłynęło pozytywnie na wplecione do książki elementy związane m.in. z możliwością podróży w czasie (teoria tak zwanych wormholes). Muszę powiedzieć, że były to tak sprytnie umieszczone elementy fizyki teoretycznej, że z jednej strony nie nużyły, a dodatkowo zachęciły do poszukania więcej informacji na ich temat. 

Historia przedstawiona w ,,Płomieniu" składa się z trzech odrębnych, które pozornie wydają się łączyć ze sobą w finale. Zakończenie okazało się zupełnie inne niż myślałem, muszę powiedzieć, że poczułem takie ciche ,,puff" w głowie z wrażenia. Powiązanie tych wątków przez autorkę dało mi do myślenia na parę ładnych godzin po zakończeniu lektury. 

Na początku poznajemy historię statku kosmicznego o nazwie jak tytuł książki, miał posłużyć do wysłania na ,,Nową Ziemię" pierwszych ludzi. W międzyczasie opowieść poszerza się o drugi tego typu pojazd, gdzie dowodzi I oficer Maria. Na pokładzie ma ponad 120 pasażerów, którzy także mają zasiedlić wymienioną planetę. Po różnych fabularnych zakrętach dochodzimy do momentu, gdy załoga statku Marii ma wejść na pokład ,,Płomienia", który został przez nich napotkany w przestrzeni kosmicznej. Sytuacja ta rodzi różne podejścia, moralne wybory poszczególnych bohaterów różnią się od siebie znacząco. Ta część powieści prowadzi nie bezpośrednio do finału, o którym napisałem wcześniej. 

Kolejną bohaterką jest Evelyn Brin, która jako psycholog ma odpowiadać za stworzenie moralnych podstaw dla załogi ,,Płomienia". Początkowo musi mierzyć się z niechęcią Alberta Townsenda, który jest astrofizykiem i inżynierem technologii kosmicznych odpowiadającym za techniczną stronę misji. Ich relacja przechodzi przez kilka etapów, od chłodnej współpracy, przez stopniowo zauroczenie (bardziej ze strony Evelyn), aż po akceptację ze strony Alberta, nasza bohaterka ma nawet zostać szefową zespołu scenarzystów etycznych sztucznej inteligencji statku. Ostatecznie cały czar z tłem romansu znika, gdy pani psycholog dostrzega wyrachowanie Alberta, który chce za wszelką cenę doprowadzić misję do końca. 

Ostatnimi bohaterami są Wynfred i Jake. Są uwięzieni na planecie, która przypomina Ziemię, nie jest to jednak określone precyzyjnie. Panowie to wyszkoleni żołnierze, przeczesują teren wokół siebie, aby ostatecznie dostać się do nadajnika, przekazać wiadomość o swoich namiarach, ostatecznym ich celem jest dostanie się na pokład tytułowego statku kosmicznego. Po drodze przeżywają szereg przygód, z każdej wychodzą w miarę sprawnie i bez większego szwanku. Ostatecznie docierają na stadion, gdzie ma znajdować się nadajnik. 

Lekturę urozmaicają wstawki, które przybliżają nam losy całej misji, są to m.in. raporty prac komisji śledczej (po tym jak urwał się kontakt z załogą), wywiady z członkami ekipy naziemnej itp. 

Plusy i minusy:

+ Wątki głównych bohaterów poprowadzone są w sposób zajmujący, szczególnie rozwój relacji na linii szef projektu-pani psycholog robi wrażenie. 

+ Wstawki ,,dokumentalne" przybliżają historię głównego statku kosmicznego. 

+ Wstawki związane z fizyką teoretyczną nie nużą, a nawet zachęcają do dalszych poszukiwań. 

+ Połączenie wątków w zakończeniu robi wrażenie, daje też do myślenia w kwestiach takich jak etyka sztucznej inteligencji, wpływania na mózg człowieka itd. 

- Odrobinę zaburzona równowaga w kwestii wątków. Najbardziej rozbudowany jest ten ,,ziemski", te dziejące się w Kosmosie (zwłaszcza losy Wynfreda i Jake`a) wydają się nieco przykrótkie. 

- Powieść raczej dla osób lubiących osadzenie fabuł w Kosmosie, badania Kosmosu i techniczne aspekty tych zagadnień. 

Pozdrawiam!

czwartek, 15 czerwca 2023

Moje urodziny.

Jakoś pod koniec maja zdałem sobie sprawę z tego, że 15 czerwca będą moje 32 urodziny. Nie mam pojęcia dlaczego wydawało mi się, że dopiero 31. Hmmm... dziwna sprawa nieco. Jakby nie patrzeć to nie czuję wielkiej różnicy między sytuacją sprzed powiedzmy 2 lat i teraz. Wyłączam takie kwestie jak artroskopia kolana, która po drodze mi się przydarzyła, ogólnie jest tak jak wyżej napisałem. 

Jako prezent mam Yerba Mate w formie liściastej do zaparzania. W sumie na razie tyle mi starczy. Nie mam jakichś wielkich wymagań. 

W kwestii przeprowadzki pojawiły się trudności nie do przejścia. Meble do nowego mieszkania będą z opóźnieniem. Sklep zgodził się przywieźć przynajmniej część, w tym łózko i kanapę dla mnie do spania. Reszta mebli będzie w późniejszym terminie.  Poza tym zamiana mieszkań idzie w miarę dobrze. 

Dziś polecam: The Gathering (death doom, doom metal, rock gotycki, metal gotycki, trip rock), The Forrest Gump Mile High Marathon (death metal, deathcore) oraz The Fratellis (indie rock, garage rock, post-punk revival, rock alternatywny). 

Pozdrawiam!