piątek, 26 kwietnia 2019

Znikam na jakiś czas.

Nie wiem na ile, ciężko jest to określić. Nie mam po prostu głowy, a za parę dni też pewnie w jakimś zakresie czasu, by coś pisać na blogu. 

W środę ostatnią Staruszek poszedł z Rodzicielką na izbę przyjęć do pobliskiego szpitala, został przyjęty i od razu wdrożono parę badań. Początkowo sprawa wyglądała na zapalenie w układzie pokarmowym. Potem zmieniono nieco diagnozę, nadal nie było to nic strasznego. Jednak po kolejnych, dokładniejszych badaniach wyszło coś o wiele poważniejszego niż wszyscy myśleli. Na razie nie ma pełnych wyników, jednak te co są wskazują na poważne kłopoty. Mamy kontakt do jednej pani doktor, podobno jest dobra w zakresie chorób dolnych odcinków układu pokarmowego. Może ona wskaże nam możliwości leczenia, postępowania w kolejnych dniach, miesiącach, a potem latach. Jak na razie wiele wskazuje niestety na konieczność zabiegu chirurgicznego, pozostaje tylko poczekać na resztę badań, by wiedzieć jakie tempo jest konieczne. Staruszek na swoje szczęście ma wśród znajomych chirurga, to też pewnie jak zobaczy wyniki coś będzie umiał podpowiedzieć. 

Na koniec pragnę zaapelować do wszystkich, którzy czytają moje wpisy. Róbcie badania profilaktyczne wskazane dla Waszego wieku, płci, innych uwarunkowań, a w przypadku jakichś niecodziennych dolegliwości idźcie do lekarza. 

Pozdrawiam! 

środa, 24 kwietnia 2019

Parę problemów.

W czasie Świąt jak dzwoniliśmy do znajomych i rodziny, to właściwie w każdym domu okazywało się, że zagościła w nim jakaś choroba. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że moja Mama Chrzestna ma nowotwór piersi, w maju ma zaplanowany zabieg usunięcia tych zmian, a potem jeszcze musi mieć zaplanowane dalsze leczenie. Staruszek od Świąt pogarsza się gastrologicznie mówiąc ogólnie. Dziś poszedł z Rodzicielką do lekarza, zobaczymy czy coś to da. 

Jak byłem na stażu to na początku tego roku (jakoś w lutym chyba) jedna z pań zajmujących się moimi działaniami powiedziała, że dla niej rok nieparzysty z reguły niesie złe sytuacje. I jak widać coś w tym niestety jest. Dawno nie miałem takiego nagromadzenia negatywnych spraw. 

Pozdrawiam!

niedziela, 21 kwietnia 2019

I po świętowaniu.

Z roku na rok coraz szybciej zlatują mi świąteczne dni. W tym roku to właściwie był błysk jakiś. Nie mniej muszę powiedzieć, że atmosfera była dość dobra. 

W sobotę byliśmy u Babci z ciastami, nie chcieliśmy wlec ze sobą nie wiadomo ile rzeczy do jedzenia, z drugiej strony dobrze było jakoś zaznaczyć odrębność tej wizyty od innych weekendowych. 

Dziś byliśmy u rodziny Staruszka, atmosferę ogólnie należy zaliczyć do dobrych. 

Jutro ma przyjść do nas mój brat cioteczny, zjemy razem obiad i na tym skończy się świętowanie nasze. 

We wtorek mam wizytę w urzędzie pracy, można powiedzieć, że wracam do codzienności. 

Ogólnie ogarnia mnie jakieś zniechęcenie połączone ze zmęczeniem. Nie wiem skąd to się bierze, jednak coraz bardziej mnie niepokoi takie coś. 

Wróciłem w jakimś stopniu do twórczości Jacka Kaczmarskiego i grupy Armia. Muszę powiedzieć, że jest to dość dalekie od siebie granie, jednak można odnaleźć pewne wspólne mianowniki, choćby niebanalne teksty, dotyczące szerokiego spektrum tematów, a polane są one sosem równie dobrej muzyki. 

Pozdrawiam!

wtorek, 16 kwietnia 2019

Pewne zmęczenie.

Nie wiem skąd to się mi wzięło ale już czuję pewnego rodzaju zmęczenie. Tak planowaliśmy, że w Święta gdzieś pojedziemy, albo przynajmniej zrezygnujemy z jakiegoś wielkiego przygotowywania uroczystych posiłków itp. Życie pokazało, że nie tak łatwo zrealizować taki plan. Od wczoraj zajmujemy się dość intensywnie porządkami, a od czwartku ruszamy z przygotowywaniem jedzenia. Ogólnie rzecz biorąc jakoś zatraciłem umiejętność znalezienia w tych dniach czegoś niezwykłego. Myślę już właściwie o maju, bo wtedy czeka na mnie ewentualna miła wizyta (a właściwie gościnne występy wyjazdowe). Na razie skupiam się jednak na nadchodzących dniach.

Życzę od razu Wam dużo zdrowia, wielu dobrych emocji, spędzenia tego czasu w gronie najbliższych i wszystkiego dobrego na Święta i na dni po nich nadchodzące.

Dziś polecam: Weather Report (fusion), Wednesday 13 (horror punk) oraz Ween (rock psychodeliczny, lo-fi, rock alternatywny). 

Pozdrawiam!

sobota, 13 kwietnia 2019

Muzyczne i książkowe zakręcenie.

Dostałem ostatnio jakiegoś zakręcenia na punkcie reggae, owszem wcześniej słuchałem  najważniejszych wykonawców (ot taka zmiana klimatów muzycznych). Teraz zacząłem szukać nieco głębiej i można powiedzieć, że trochę wpadłem w te klimaty. 

Przeczytałem też ostatnio biografię Kazika Staszewskiego w formie wywiadu rzeki. A od wczoraj czytam w podobnej formie wydaną biografię Romana Kostrzewskiego z zespołu KAT. Muszę powiedzieć, że pan Roman wydaje się być bardzo inteligentną (żeby nie napisać diabelnie)  osobą, jego poglądy na rożne tematy w moim odczuciu są bardzo wyważone, a jednocześnie bardzo ,,jego". Bo czasem zdarza się tak, że nie chcąc urazić kogoś można wyzbyć się jakiegoś rodzaju prawdy ze swojego sposobu myślenia. Do tego używa języka bardzo zacnego, od czasu do czasu zdarza się jakiś wulgaryzm, jednak jest on tak dopasowany do kontekstu, że właściwie nie razi. Dziś takie połączenie jest coraz rzadsze, chociaż na niektórych może nadal robić wielkie wrażenie. 

Pozdrawiam!

czwartek, 11 kwietnia 2019

Nic specjalnego się nie dzieje.

Tak jak w tytule notki. 

W urzędzie pracy nic nie mieli dla mnie ciekawego. Kolejna wizyta 23 kwietnia, ciekawy jestem co wtedy będą mieli. 

Dziś polecam: Zabili Mi Żółwia (ska, punk, rock), Poligon nr. 4 (grunge, punk) oraz Riverside (rock progresywny, rock alternatywny, indie rock, post-rock). 

Pozdrawiam!

niedziela, 7 kwietnia 2019

Wizyta na działce.

Wczoraj byliśmy pierwszy raz w tym roku na działce. Ogólnie wszystko dobrze wyglądało, jedynie wiatr trochę narozrabiał i postrącał sporo gałęzi różnej wielkości. Co nieco ogarnęliśmy teren, potem odpoczywaliśmy trochę, nawet całkiem dobra pogoda była już. 

Osłonka na wannę coś siadła, bo w jedną stronę ciężej się otwiera. Nie mam pojęcia skąd nagle taka sytuacja, trzeba będzie coś pomyśleć chyba, by zaradzić uszkodzeniom nawet takim przez przypadek. 

Jutro mam wizytę w urzędzie pracy, pierwszą po stażu. Ciekawe czy będą mieli dla mnie jakieś propozycje. 

Dziś polecam: Blue Cheer (rock psychodeliczny, heavy metal, blues rock), Blue October (rock alternatywny, post grunge, indie rock) oraz Boards of Canada (ambient, downtempo, electronica, IDM). 

Pozdrawiam!

czwartek, 4 kwietnia 2019

Sukces nieco wydłużony w czasie.

Udało się zamontować w końcu osłonkę na wannę, muszę powiedzieć, że było kilka trudniejszych momentów. Jakoś udało się przez wszystkie przejść w miarę spokojnie, efekt końcowy jest całkiem dobry, jeszcze silikon musi wyschnąć, a poza tym wszystko już gra. Szczerze mówiąc sądziłem, że całość zajmie nieco mniej czasu, bo cały montaż plus może ze trzydzieści minut na uzupełnienie silikonu wokół wanny zajął około czterech godzin. Ale nie ma co narzekać, łazienka zyskała nowy szlif jeśli o wygląd chodzi. 

Dziś polecam: Silent Planet (metalcore, progresywny metalcore, post-rock), Siouxsie and the Banshees (post-punk, rock alternatywny, rock gotycki, nowa fala) oraz Sisters of Suffocation (death metal).

Pozdrawiam!

wtorek, 2 kwietnia 2019

Przygotowanie do zmiany.

Dziś ze Staruszkiem zakończyłem wydłubywanie silikonu z otoczenia wanny. Szło to dość ciężko, jednak efekt jest nawet dobry. Jutro ma pojawić się główny monter w postaci kolegi Staruszka, który zna się na takich większych i mniejszych naprawach. Pomoże nam w montażu tego szklanego parawanu na wannę, a w wolnej chwili uzupełni ten silikon. Ciekawy jestem ile czasu zajmie to wszystko, bo jak z instrukcji wynika cała konstrukcja jest dość złożona, wymaga stosowania silikonu w paru miejscach, ma jakieś rozpórki, podpórki. Trudno się połapać w tych rysunkach momentami. 

Pozdrawiam!

niedziela, 31 marca 2019

Wracam do tworzenia.

Pomyślałem sobie, że warto wrócić do tworzenia dość amatorskiego grafik komputerowych. Oczywiście mowa raczej o twórczości abstrakcyjnej, do realizmu nie mam raczej zdolności, nawet na papierze niewiele umiem stworzyć realistycznie, a co dopiero w komputerze. Nie mniej mam z tego niemal tak dużą satysfakcję jak przy pisaniu. Może chodzi o pewien akt kreacji, obserwowanie jak pomysł, idea zaczyna przeradzać się w różne linie, kropki, potem filtry jakieś przekształcają pierwotny pomysł w jeszcze coś innego. Takie tworzenie nowych Kosmosów można powiedzieć. 

Dziś polecam: The Moth & The Flame (art rock, rock alternatywny), The Move (rock, rock psychodeliczny, pop psychodeliczny, freakbeat) oraz The Moody Blues (art rock, rock progresywny, pop rock). 

Pozdrawiam!

czwartek, 28 marca 2019

Coś się dzieje przy remoncie.

Drzwiczki rewizyjne znalazły się dziś na swoim miejscu, teraz jeszcze trzeba je silikonem lekko uszczelnić i będzie jak należy. Byliśmy dziś po zasłonkę na wannę, wybraliśmy model nieco krótszy niż obecnie używany, mam nadzieję, że spisze się równie dobrze. Jak na razie czeka sobie całość w kartonie, bo brakuje nam rąk do pracy. Dopiero w przyszłym tygodniu ten kolega Staruszka będzie miał więcej wolnego czasu. W sumie zdziwiłem się, bo wszystkie takie parawany robią już chyba tylko ze szkła, a nie jak wcześniej z plastiku. Stąd większa masa i cena, jednak wydaje mi się, że we trzech damy radę z tym całym majdanem. 

Dziś wysłuchałem ostatniej płyty, Judas Priest ,,Nostradamus". Plus za dobór tematyki na ten concept album, lubię takie historie jak te związane z życiem i przepowiedniami tego wizjonera. Minusem może być długość, dwie płyty CD, do tego muzyka po pewnym czasie zaczyna nużyć lekko. Warte podkreślenia są motywy akustyczne, znowu nie tak szeroko stosowane w muzyce heavy metalowej, do tego pewne orkiestracje, a głos mistrza Halforda też wiele wnosi dobrego do całości. Krążek raczej trudny do przyjęcia na jeden raz. Są jednak na nim momenty bardzo interesujące i charakterystyczne dla zespołu, co zawsze jest wartością samą w sobie. Daję 8,5/10. 

Pozdrawiam!

środa, 27 marca 2019

Chyba nadchodzi mały remont.

Ostatnio naszło nas na pewne zmiany w łazience, podstawowa wiąże się z montażem drzwiczek rewizyjnych do wodomierzy. Niby sprawa prosta, a jednak trzeba czekać jeszcze, bo kolega Staruszka z liceum, który zna się na rzeczy ma przyciąć te drzwiczki,  a potem je zamontować. Przy okazji Rodzicielka stwierdziła, że warto znaleźć nową osłonkę na wannę, żeby nie chlapać dookoła w czasie prysznicowych sytuacji. Byliśmy w jednym molochu, niestety mają tylko ze szklanych elementów, drogie jak nie wiem. Szukam teraz alternatywy w innych, mniejszych sklepach, może tam jeszcze zostały tańsze, plastikowe osłonki. Ostatecznie i tak pewnie za wcale nie długi czas trzeba będzie pomyśleć o brodziku zamiast wanny (nikt właściwie nie korzysta z funkcji ,,kąpiel", poza tym wchodzenie i wychodzenie z biegiem lat nie staje się wcale prostsze). 

Dziś płyta Chrisa Cornella ,,Higher Truth". W większości to akustyczne granie, chociaż zdarzają się momenty odrobinę mocniejsze. Ma się wrażenie, jakby znało się zamiary twórcy od pierwszego do ostatniego dźwięku, tak są dobrze do siebie dobrane. Do tego Chris ze swoim głosem, którym maluje przeróżne emocje i mamy bardzo dobry muzyczny koktajl. Nie mam co do tego wątpliwości, że artysta ten zostawił mocny odcisk w światowej muzyce, zarówno ze swoimi zespołami jak i solowo. Daję 10/10. 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 25 marca 2019

Weekend z marzeń.

Ostatni weekend przyniósł dużo emocji sportowych. Polacy osiągnęli wiele w sezonie skoków narciarskich, wszyscy zawodnicy zasługują na uznanie. Podobnie jest z piłkarzami, w obydwu ostatnich meczach spisali się dobrze, brakuje pewnego rodzaju wykończenia niektórych akcji, jednak jak słusznie zauważono w gazetach zwycięzców się nie ocenia. Ważny jest wynik, a techniczne sprawy można dopracować jeszcze. 

Dziś Hunter i ich płyta ,,Arachne". Znów serwują połączenie charakterystycznych gitarowych ścian, które umiejętnie łączone są z dźwiękami skrzypiec Jelonka (na tej płycie jakoś schowane są lub jest ich nieco mniej, nie umiem do końca wyłapać), do tego zmiany tempa, wszystko wyważone w taki sposób, by szybko nie nudzić. Drak wykazał się także umiejętnym stworzeniem tekstów i podaniem ich w różnorodny sposób. Całość dotyka w największym stopniu zła, spraw powiązanych z nim. Można wracać wielokrotnie do tej płyty, by odkrywać kolejne warstwy znaczeniowo-muzyczne. Daję 9,5/10. 

Pozdrawiam!  

piątek, 22 marca 2019

Pozytywna zmiana.

W końcu w czwartek zobaczyłem pozytywną zmianę w naszej kadrze piłkarskiej. Gol Krzysztofa Piątka bardzo ładny, tak samo jego postawa na boisku zasługuje na duże brawa. Mam nadzieję, że przy ewentualnym wystawieniu tego piłkarza od pierwszej połowy sytuacja z awansem na Euro nie będzie aż tak wielką męczarnią dla drużyny. 

Pozytywnie też według mnie jest u skoczków narciarskich, którzy w lotach też spisali się całkiem dobrze. 

Mam za sobą wysłuchanie kolejnego albumu, tym razem był to Kortez i jego ,,Bumerang". Całość to umiejętne łączenie dźwięków fortepianu, odrobiny elektroniki i ogólnie pojęta muzyka alternatywna. Głos Korteza w jakimś stopniu ,,wymiata" człowiekowi z duszy jakieś złe emocje, zostawia przyjemne wrażenia, choć teksty jego utworów nie zawsze są w całości optymistyczne. Nie mniej można znaleźć w nich jakiś rodzaj oparcia, dobrego przesłania. Daję 9,5/10. 

Dziś polecam: Inhale Exhale (techniczny metalcore, mathcore, metal eksperymentalny), Infected Rain (nu-metal, metalcore, melodyjny death metal) oraz In Strict Confidence (electro-industrial). 

Pozdrawiam!

wtorek, 19 marca 2019

Odkrycie życia z ,,innej" Ziemi.

Chodzi o książkę autorstwa pana Wojciecha Orlińskiego pt. ,,Lem. Życie nie z tej Ziemi". Dostałem ją ostatniego dnia stażu, początkowo byłem nieco podejrzliwy czy łyknę tę biografię. Jednak z każdą kolejną stroną zagłębiałem się wraz z autorem w meandry życia twórcy. Muszę powiedzieć, że pierwszy raz mam do czynienia z biografią, która zawiera miejscami więcej domysłów niż faktów. Podobno Stanisław Lem sam świadomie lub mniej świadomie mylił tropy, zacierał poszlaki, byleby jakieś elementy swojego życia przedstawić nieco inaczej niż było naprawdę. Nawet czasem w listach do rożnych osób potrafił gmatwać sytuacje do granic możliwości. Dlatego wydaje mi się, że należy pochwalić autora książki za dość obiektywne podejście do spraw nie do końca jasnych, czasem stara się przedstawić swoja tezę dotyczącą tego kluczenia na jakiś temat, jednak w sytuacji jak dowody są za słabe, nie upiera się przy forsowaniu na siłę jakichś założeń. Muszę dać też plus za elementy analizy niektórych utworów Lema, ja jak do tej pory przeczytałem tylko ,,Szpital Przemienienia" i ,,Katar". Jednak po tej książce pokuszę się chyba o przeczytanie jeszcze czegoś. 

Kolejna płyta z tych, które aktualnie przesłuchuję to Queens of the Stone Age ,,Lullabies to Paralyze". Zmyślne zmiany rytmu, sytuacji muzycznych, w ramach stoner rocka, alternatywy z dodatkiem kropli bluesa. Do tego zdarza się muzykom stworzyć sporo przestrzeni i odlatują wtedy w taki sposób, jaki lubię. Daję 9,5/10.

Dziś polecam: Blackberry Smoke (country rock, southern rock, hard rock), Blackberry Brothers (rock, blues, southern rock, blues rock) oraz Blackbriar (metal alternatywny, rock gotycki). 

Pozdrawiam! 

niedziela, 17 marca 2019

Pewne zagmatwanie.

Obejrzałem ostatnio film pt. ,,Beksińscy. Album wideofoniczny". Wcześniej czytałem kilka książek dotyczących całej rodziny jak i oddzielnie Zdzisława oraz Tomasza. Film wprowadził mi do głowy pewne zagmatwanie, jakieś elementy układanki stały się jaśniejsze, inne przykryła jakiegoś rodzaju mgła. Nie mniej wydaje mi się, że mam już w miarę szerokie pole widzenia całości, jednak wydaje mi się, że niektórych elementów układanki nie uda mi się nigdy znaleźć. Po prostu pewnie będę wracał myślami co jakiś czas do tragicznych losów tej rodziny jak i jej członków z osobna. 

Wysłuchałem kolejnej płyty, tym razem Kadavar ,,Berlin". Jest to niezła porcja bujających rytmów spod znaków hard rocka, psychodelii i stoner rocka. Czuć pewne nawiązania do protoplastów tych gatunków, jednak bez zbytniego zatracania się w samej przeszłości. Zespół dosypuje do mieszanki odrobinę bluesa, co prowadzi do naprawdę ciekawych efektów. Daję 9,5/10. 

Dziś polecam: Ape Unit (grindcore, punk, noise), Anti Tank Nun (heavy metal) oraz Apocalypse Orchestra (folk średniowieczny, doom metal). 

Pozdrawiam!

czwartek, 14 marca 2019

Po badaniach.

Dostałem dziś wyniki z tych badań trzydniowych. Wszystko jest w porządku, mogę powoli wracać do przyjmowania hormonu tarczycy, kolejna wizyta kontrolna niemal za rok dokładnie. Wtedy też na podstawie wyników badań bardziej ogólnych jak USG czy morfologia krwi dowiem się co dalej (w sensie czy będzie potrzebne kolejne takie dłuższe posiedzenie w Instytucie). 

Na razie muszę ochłonąć po tych trzech dniach. Nie chodzi mi o fakt jedynie denerwowania się o własne wyniki. Przede wszystkim chodzi o atmosferę tego wielkiego szpitala, gdzie za pozorem ładnie odmalowanych korytarzy, ładnych mebli dla pacjentów cały czas czai się nieuniknione, czai się ból, brak wiary, śmierć. Nie lubię takich sytuacji, gdy emocje mieszają się ze sobą. Bo jak to tak, być szczęśliwym ze swoich wyników, gdy ktoś obok płacze w związku ze swoimi. Nawet trudno w słowa ubrać mi wszystko, co się kłębiło w głowie w czasie obserwacji pacjentów. 

Przeżyłem też niemały szok jak pierwszego dnia, gdy miałem robione USG szyi przyszła pani w kitlu pielęgniarskim chyba. Zaczęła nawijać coś o ,,ukrytych terapiach", od razu wiedziałem, że chodzi o coś niezbyt naukowego i dobrego. Jak wymieniła nazwisko pewnego pana, który chce leczyć wszystkie choroby lewoskrętną witaminą C, to wszystko mi opadło. Osoba pracująca w resorcie zdrowia nie powinna chyba nawet dotykać do zabobonów, nie potwierdzonych naukowo tez, założeń. W takim przypadku bardzo jestem ciekawy, po co robiła sobie badania, skoro te różne ,,naukowe" wywody i badania służą leczeniu wszystkiego. Ale może ze mną po prostu jest coś nie tak, czasem to zastanawiam się głęboko nad tą kwestią. 

Zaczynam słuchanie nowych płyt. Na razie wysłuchałem nowego krążka od pani Katarzyny Nosowskiej pt. ,,Basta". Całkiem dobrze nawiązała na nim do swoich poprzednich solowych płyt. Podkłady elektroniczne przygotowane przez Michała ,,Foxa" Króla odpowiednio łączą się z warstwą tekstową. A ta zawiera w sobie o wiele więcej historii, takich, które możemy porównywać z własnymi przeżyciami i emocjami. Uwagę zwraca różnorodność techniczna  stosowana przez panią Nosowską, bo mamy zarówno jej dość klasyczne patenty jak i wstawki właściwie zarapowane. Chciałoby się powiedzieć nawet, by piosenki trwały nieco dłużej, bo w mojej opinii czasami brakuje jakieś klamry tekstowej, puenty. Za najbardziej udane uważam te utwory, które promowały album, a także ostatni na liście kawałków  ,,Dosyć". Daję 8,5/10. 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 11 marca 2019

Zakupowe szaleństwo.

Jestem już chyba na dobrej drodze do zagruzowania pokoju płytami CD z muzyką. Byłem dziś po kolejne tytuły, na kolejne mam coraz mniej miejsca i powoli myślę nad rozwiązaniem sytuacji. 

Dziś kupiłem: 

1. Chris Cornell- ,,Higher Truth"
2. Queens Of The Stone Age- ,,Lullabies to Paralyze"
3. Kortez- ,,Bumerang"
4. Judas Priest- ,,Nostradamus"
5. Kadavar- ,,Berlin"
6. Hunter- ,,Arachne"
7. Queen- muzyka z filmu ,,Bohemian Rhapsody"
8. Katarzyna Nosowska- ,,Basta". 

Jak znalazł na krótką kwarantanne domową po podaniu jodu promieniotwórczego przed badaniami w Instytucie, jakie czekają mnie od jutra do czwartku. 

Dziś polecam: Kevin Morby (indie rock, folk rock), Killer Boogie (rock) oraz King Gizzard & The Lizard Wizard (rock psychodeliczny, rock garażowy, rock progresywny, acid rock). 

Pozdrawiam!

piątek, 8 marca 2019

Spóźnione wyrazy uznania.

W tym wszystkim co się ostatnio działo u mnie zapomniałem zupełnie o słowach uznania dla skoczków i lekkoatletów. Muszę powiedzieć, że to, co działo się w czasie Mistrzostw Świata w skokach zapamiętam na długo. Dawid Kubacki zasłużył sobie na ten sukces, czekał długo i w końcu sięgnął po ten zaszczytny tytuł w tak ważnej imprezie. Ciekawy jestem jak Polacy poradzą sobie teraz, w dużo trudniejszym cyklu Raw Air, gdzie każdy skok jest na wagę zwycięstwa. 

Polscy lekkoatleci to druga grupa sportowców, którzy powodują u mnie pozytywny wzrost ciśnienia, właściwie każdy ich start, niezależnie od dyscypliny może zakończyć się wspaniałym sukcesem. Nie inaczej było w Glasgow, podczas Halowych Mistrzostw Europy.  Biegi, skoki i rzuty, to podstawa naszej potęgi sportowej, zdarza się też czasem jakaś niespodzianka, wtedy poziom endorfin i sportowego szaleństwa osiąga u mnie szczyty szczytów. :D 

Dziś polecam: The Hillbilly Moon Explosion (rockabilly), The Japanese House (indie pop, dream pop, folktronica) oraz The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble (jazz, dark ambient, elektronika). 

Pozdrawiam! 

wtorek, 5 marca 2019

Zakończenie pewnych spraw.

Wczoraj spędziłem sporo czasu w oczekiwaniu na dokumenty do urzędu pracy, na szczęście wszystko się udało. 

Dziś w samym urzędzie pracy spędziłem dobre pół godziny, tak długo trwa składanie tych czterech czy pięciu dokumentów. Ważne jest dla mnie to, że mam już wolną głowę od takich spraw formalnych i mogę coś patrzeć pod kątem dalszej ,,kariery" (a może tylko przez małe ,,k" na razie?). 

 Pozdrawiam!

sobota, 2 marca 2019

Coś się kończy, by coś mogło się zacząć*.

Dowiedziałem się wczoraj, że mój staż nie zostanie przedłużony. Czułem wewnętrznie, że tak się może zdarzyć, mam co najmniej dwie opcje awaryjne. Na razie jednak muszę rozliczyć w urzędzie pracy ten staż, potem zacznę myśleć co dalej. Jest opcja taka, by w innym wydziale zostać u tego samego pracodawcy, nie wiem na razie tylko czy interesuje mnie tematyka związana z udzielaniem wszelkich zgód dla cudzoziemców. Druga opcja to równoległe poszukiwania czegoś na własną rękę i z urzędu pracy. Na razie wybiorę chyba jeszcze inną drogę czyli odpoczynek przez jakiś czas od intensywnych działań.

Dziś polecam: Dreams Come True (jazz, j-pop), Drop Dead, Gorgeous (metalcore, post hardcore, screamo) oraz Dry Kill Logic (metalcore, nu-metal, metal alternatywny). 

*swoista zmiana z tytułu dzieła pana Andrzeja Sapkowskiego. 

Pozdrawiam!

czwartek, 28 lutego 2019

Kolejne łyki kultury.

Zasmakowałem coś w tych łykach kultury. Dziś z Rodzicielką byłem w Muzeum Narodowym, udało nam się zobaczyć dwie wystawy. Jedna z nich miała już być zamknięta, a rzeczywistość wyglądała inaczej. Chociaż osobiście mógłbym sobie darować tę część zwiedzania. Nigdy nie rozumiałem sztuki nowoczesnej, a kubizmu to już zupełnie. Obejrzeliśmy mini wystawę ceramiki z malunkami Pablo Picasso (rzecz dla koneserów jednak). Druga część zwiedzania miała w sobie więcej intrygujących treści. Za pomocą dzieł sztuki starano nakreślić się drogę Polski od mniej więcej 1905 roku, do 1918 roku. Część z obrazów widziałem już wcześniej, w innych salach, jednak wyciągnięto też z magazynów takie eksponaty, które widziałem po raz pierwszy. Jak zwykle zachwyciłem się malarstwem Jacka Malczewskiego, Wojciecha Kossaka, odkryłem m.in. Stanisława Fabijańskiego, Władysława Wankie czy Leopolda Gottlieba. Wrażenie zrobiła też na mnie sala z popiersiami i obrazami przedstawiającymi marszałka Józefa Piłsudskiego. Niektóre z rzeźb były naprawdę sporych rozmiarów, a różnorodność przedstawienia tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że wszyscy mogą widzieć tą samą osobę czy zjawisko, a jednak odbiór może być skrajnie różny. 

Dziś polecam:Electric Guest (indie pop, indie rock, indietronica, dream pop), Electric President (folktronica, indie pop, elektroniczna) oraz Elise LeGrow (soul, blues, funk). 

Pozdrawiam! 

poniedziałek, 25 lutego 2019

Książka warta uwagi.

Jak poszedłem po przerwie do biblioteki coś sobie wybrać, wpadła mi w oko książka autorstwa Hiro Arikawy pt. ,,Kroniki kota podróżnika". Motyw podróży autorka łączy w intrygujący sposób z opisem relacji na linii człowiek-kot. Główny bohater na początku całej historii dokarmia bezdomnego kota, ten pozwala się mu pogłaskać i nic więcej się między nimi nie dzieje. Jednak w chwili, gdy zwierzak zostaje potrącony przez samochód decyduje się na początek relacji z człowiekiem. Stopniowo okazuje się, że para bohaterów dobrała się idealnie, człowiek uwielbia koty, a kot zaczyna doceniać pewne aspekty mieszkania w ciepłym i bezpiecznym domu (choć nie rezygnuje ze spacerów po okolicy razem ze swoim opiekunem). Sielankę burzy ,,zaistniała sytuacja", potrzeba znalezienia dla kota nowego lokum. Główni bohaterowie ruszają w podróż po Japonii. Odwiedzają kilka osób, które mogłyby pomóc, jednak okoliczności lub nawet celowe działania kota uniemożliwiają tak proste rozwiązanie sytuacji. W międzyczasie poznajemy historie z przeszłości człowieka, które sprawiły, że jest tak wielkim miłośnikiem zwierząt, poznajemy też jego dawne relacje z osobami, do których pojechał z kotem. Ostatecznie zwierzak zostaje pod opieką ciotki głównego bohatera, wychowała go po tragicznej śmierci jego rodziców. Pod koniec książki dowiadujemy się czym była ta ,,zaistniała sytuacja". Człowiek cierpiał na nowotwór żołądka, został mu rok życia, dlatego zdecydował się na taką wyprawę z głównym celem znalezienia domu dla swojego przyjaciela na czterech łapach. Ostatnie strony powieści to już właściwie tylko relacja ze szpitala, gdzie kot co jakiś czas przychodzi w odwiedziny. Powoli wraca do swoich dawnych nawyków, staje się znów dzikim (a może tylko pół-dzikim), chociaż jednocześnie nie zapomina o swoim właścicielu. Po jego śmierci trafia do wspomnianej wcześniej ciotki, stopniowo godzi się z nową sytuacją, jednak cały czas ,,spotyka" się z człowiekiem w swoich wspomnieniach, marzeniach. 

Muszę powiedzieć, że dawno nie spotkałem się z tak niby prostym pomysłem narracyjnym, jednak wykonanie sprawia, że całość czyta się właściwie jednym tchem. Do tego autorka wplotła w swą opowieść różne japońskie smaczki, elementy tradycji, widoki z tego kraju. Polecam ją do przeczytania wszystkim, którzy uwielbiają zwierzęta, niebanalne rozwiązania narracyjne oraz przeplatające się ze sobą elementy różnych emocji.

Pozdrawiam!


piątek, 22 lutego 2019

Goście. Kolejny łyk kultury.

Wziąłem sobie kilka dni wolnego, nie wiem jak sytuacja ze stażem, dlatego postanowiłem wykorzystać to swoje uprawnienie (może nie byłoby okazji już do tego).

Wczoraj mieliśmy gości, przyszła moja Mama Chrzestna z mężem, a także ich sąsiedzi z bloku, których poznaliśmy parę lat temu na jakiejś plenerowej imprezie. W siódemkę stworzyliśmy bardzo przyjemny klimat, wolny od jakichś drażliwych tematów, do tego można było coś niecoś pojeść, ogólnie mówiąc było jak trzeba.

Dziś mieliśmy okazję na kolejny łyk kultury. Podeszliśmy we trójkę do Desy, która została otwarta nie tak dawno w okolicy miejsca zamieszkania. Trafiliśmy akurat na przygotowania przed aukcją malarstwa współczesnego i nieco starszego (od XVIII wieku do początków XX). Mieli pojedyncze dzieła takich artystów jak Olga Boznańska, Zdzisław Beksiński, po kilka Jacka Malczewskiego, Wojciecha Fangora czy Edwarda Dwurnika. Najbardziej spodobał mi się obraz warszawskich malarzy wykonany na palecie malarskiej, cenowo też był bardzo dostępny. Z drugiej strony od razu pojawiło się pytanie, gdzie miałbym wieszać te wszystkie dzieła, nawet jakbym miał pieniądze na nie. Wolę chyba pójść do takiego przybytku, gdzie jest w porównaniu z muzeum pewna rotacja dzieł i podziwiać je w najlepszych możliwych warunkach (ekspozycja, oświetlenie, fachowe opowieści o każdym z nich itp.).

Dziś polecam z Bandcampa: Angela Josephine (akustyczna, americana, folk, folk-rock), Aquilla (hard rock, heavy metal, power metal, speed metal) oraz Azator (black metal, trash metal, blackened trash metal).

Pozdrawiam!

poniedziałek, 18 lutego 2019

Wydarzenie kulturalne. Rzut oka na socjologię.

Obejrzałem ostatnio galę wręczenia nagród ,,Bestsellery Empiku". Muszę powiedzieć, że  mam dwa najważniejsze spostrzeżenia. Jedno dotyczy mojego nazwijmy to zacofania względem nowości wydawniczych w Polsce. Niby coś tam czytam od czasu do czasu, coś usłyszę w radio. A mimo to niektóre nominacje były dla mnie kompletnym szokiem, nowością itp. 

Drugie spostrzeżenie dotyczy już samych kategorii w jakich wręczano statuetki. Zdziwiło mnie, że zamiast gier komputerowych dano jakąś nową kategorię związaną z Internetem (coś jak najważniejsze wydarzenia marketingowe/show-biznesowe 2018 roku). Jakoś nie umiem sobie połączyć czegoś takiego z Empikiem. Poza tym nie szczególnie podobało mi się włożenie do jednej kategorii płyt z muzyką pochodzącą ze świata rapu/hip-hopu i płyty Dawida Podsiadło. Przecież to są zupełnie inne muzyczne klimaty. Podsumowując, nastawiłem się na nie wiadomo jaką ucztę kulturalną, dostałem za to pomieszanie z poplątaniem. Ot, choćby nagroda dla pani Katarzyny Nosowskiej za jej książkę. Lubię ją jako autorkę tekstów, wokalistkę, jednak ta jej pozycja książkowa może zostać właściwie okryta zasłoną milczenia przeze mnie. Ciekawym elementem był występ Slasha i Mylesa Kennedy`ego z grupą The Conspirators, podoba mi się u nich połączenie brzmienia gitar i głosu wokalisty. 

Obejrzałem też bardzo ciekawy, choć niosący ze sobą dość ponure przesłanie dokument pt. ,,Szwedzka teoria miłości". Twórcy pokazali w nim skutki, jakie niesie za sobą przekonanie szwedzkiego społeczeństwa, że najlepszą drogą do szczęścia jest absolutna wolność i indywidualizm jednostki. W praktyce podejście takie sprowadza się do izolacji od innych osób, życia w samotności i skupienia się tylko na sobie. Przeraziły mnie szczególnie kadry, gdy młoda kobieta zamówiła sobie przez Internet nasienie mężczyzny, którego kilka dni wcześniej wskazała poprzez specjalną wyszukiwarkę dawców. Można wybrać kilka cech, jakie ma posiadać taki mężczyzna. Samo to nie byłoby tak szokujące, gdyby nie deklaracja wielu kobiet, które odrzucają możliwość ewentualnego związku z mężczyzna,  wystarcza im taki dawca, a z całą resztą sobie na pewno poradzą. Ciekawe tylko, co po iluś latach powie swojemu dziecku w kontekście braku ojca, braku pełnej rodziny. W ten sposób w momencie kręcenia filmu ok. 50% rodzin składało się tylko z matki i dzieci. 

Jeszcze bardziej koszmarne było chyba to, gdy twórcy pokazali specjalną firmę, która odnajduje rodziny zmarłych osób. Czasami mają tak mało danych, że muszą iść do mieszkania zmarłego w poszukiwaniu wskazówek jakichś. Bywa też tak, że nie są w stanie odnaleźć nikogo z rodziny, to dopiero jest osamotnienie człowieka wśród innych. Nie mówiąc już o dyżurach innych firm, które przeszukują lasy, opuszczone miejsca w poszukiwaniu zmarłych, których zaginięcia nie zgłoszono. 

Równie niepokojące są starania rządu o to, by nowo przybyli obywatele innych państw jak najszybciej zaczęli funkcjonować jak Szwedzi. Nauka języka czy kultury nie jest zła, może nawet pomóc takim osobom w codziennym życiu. Rząd Szwecji podchodzi do imigrantów w sposób przeczący głównej idei,  nie pozwala im być indywidualistami, co kłóci się według mnie z podstawowym założeniem, jakie przyświeca obywatelom tego kraju. A potem następuje wielkie zdziwienie, gdy jacyś osobnicy tworzą swoje własne enklawy, gdzie nikt inny nie ma wstępu. 

Pokazano w tym filmie grupę młodych ludzi, którzy zamieszkali w lesie, by żyć miłością. Niby zamiar jest słuszny, bo chcą skorzystać ze swojej wolności, jednocześnie symbolicznie przeciwstawiając się planom polityków. W praktyce może dojść do sytuacji, że stworzą w sposób mniej czy bardziej świadomy mikro społeczność, będącą równie niebezpieczną skrajnością jak ogólnie panujące trendy. 

Ogólnie mówiąc moje lewicowe poglądy zostały tak wystawione na próbę tym filmem, jak się tylko da. Bo według mnie są granice wolności, kreowania idealnego społeczeństwa i tym podobnych spraw. W taki sposób tworzy się społeczeństwo chore, nie da się na dłuższą metę żyć w samotności, skoro wokół nas są inni, to powinny powstać choć najmniejsze więzi nas łączące. Pozbawione sensu było też moim zdaniem wmawianie na forum Unii Europejksiej, że społeczeństwo szwedzkie jest najszczęśliwsze na świecie, wszystkie pozostałe, w szczególności z Afryki czy Ameryki Południowej są na końcu skali. Przykład lekarza (Szweda właśnie), który zamieszkał w Etiopii, by pomagać tamtejszej ludności wyjątkowo obrazowo obala ten mit. Według niego w Szwecji bardzo rzadko u chorego pojawiają się inne osoby, nie mówiąc już o momencie śmierci, w Etiopii człowiek żyje w społeczeństwie, może liczyć na wsparcie, w każdej sytuacji. Ważne też było stwierdzenie tego doktora, że społeczeństwo Etiopii może nie jest bogate materialnie, jednak duchowo jest o wiele bogatsze od Szwedów. 

Dziś polecam: Covenant (futurepop, EBM, synth pop), Cryptopsy (techniczny death metal, deathcore, death metal) oraz Crystal Casteles (elektronika, 8-bit, witch house, synth pop).

Pozdrawiam!

piątek, 15 lutego 2019

Dobry dzień.

Muszę powiedzieć, że cały dzień muszę zaliczyć do udanych. W pracy spokojnie było, nieco zmieniłem profil działań, bo pomagałem trochę w wysyłaniu korespondencji. Nic trudnego, a przy okazji sobie trochę pomyślałem o rożnych sprawach, odpocząłem nawet nieco. 

W domu z kolei jak oglądałem skoki narciarskie, to uśmiech powiększał się i powiększał na mojej twarzy Sukces bardzo duży nasza drużyna osiągnęła, mam nadzieję na powtórkę w weekend.

Dziś polecam: Colter Wall (Americana, folk, Outlaw country), Converge (melatcore, hardcore punk, mathcore) oraz Corvus Corax (folk). 

Pozdrawiam! 

środa, 13 lutego 2019

Wróciłem do gry.

Katar przeszedł do historii. A co za tym idzie znów w pracy idę jak burza. Nawet wczoraj sam zapełniłem kolejnymi teczkami archiwum oddziałowe. Ciężko momentami szło, zwłaszcza z odnajdywaniem miejsc, gdzie zrobione teczki należy kłaść. Ale dałem sobie i z tym radę. 

Jutro mam wizytę u mojej pani doktor endokrynolog. Od piątku z kolei odstawiam hormon w proszku, bo w marcu mam mieć badania kontrolne w IO na Ursynowie. Ciekawe jak dam sobie z tym radę, poprzednio bywały momenty, że ledwo dawałem radę sam ze sobą wytrzymać. 

Dziś polecam: Big Black Delta (synthrock, electro-rock, industrial rock, space rock), Billy Idol (punk rock, hard rock, glam rock, dance-rock, nowa fala, dance-punk) oraz Biohazard (hardcore punk, rap metal, trash metal). 

Pozdrawiam! 

niedziela, 10 lutego 2019

Wszystko wraca do normy.

W weekend najadłem się czosnku sporo, muszę powiedzieć, że dla mnie jest to bardzo dobry sposób. Kataru właściwie już nie mam, jednak do tej pory nie umiem dokładnie określić pochodzenia dolegliwości. W sumie nie ważne to już jest. 

Kolejny raz zachwycam się twórczością mistrza Jacka Kaczmarskiego. Chciałbym kiedyś dojść do takich umiejętności, by móc pisać o sprawach wszelkiej maści, do tego w taki sposób. 

Obejrzałem sobie koncert Lou Reed`a z klubu ,,Bottom Line" z 1983 roku. Bardzo klimatyczna rzecz muszę powiedzieć. 

Dziś polecam: Spooky Tooth (folk rock, hard rock, blues rock, rock psychodeliczny), Spock`s Beard (rock progresywny, hard rock, art rock) oraz Steamhammer (blues rock, hard rock). 

Pozdrawiam!

czwartek, 7 lutego 2019

Katar nie wiadomo skąd.

Od wczoraj męczy mnie dziwny katar. Mam dwie możliwości wyjaśniające jego pochodzenie, przeziębienie albo alergia. W ostatnich dniach bowiem coś kombinują z wentylacją w pracy mojej, dmuchają tak mocno, że może coś z tych przewodów wentylacyjnych się wydostaje. Jakiś kurz czy tego typu zanieczyszczenia. Bo jakoś specjalnie przeziębiony się nie czuję. 

Od poniedziałku czeka mnie wyzwanie polegające na wydobyciu z szaf teczek, porozkładaniu ich na kupki zgodnie ze specjalizacją lekarzy, a potem chyba coś będę do komputera wprowadzał (właściwie do systemu przez komputer). Pożyjemy i zobaczymy pewnie. 

Pozdrawiam!

wtorek, 5 lutego 2019

Nie rozumiem polityki.

Ostatnie wydarzenie pokazały mi, jak mało wiem o naszej polityce. O rozumieniu jej nawet nie ma mowy. Chodzi mi o wiec założycielski partii pana Roberta Biedronia. Zupełnie nie trafia do mnie ze swoim przekazem, dodatkowo jakoś od kilku miesięcy swoimi wypowiedziami spowodował utratę zaufania w moich oczach. Jeszcze większy szok przeżyłem, gdy dowiedziałem się o 14% poparcia dla jego Wiosny. A nie tak dawno ocierał się ze swoim ugrupowaniem gdzieś w okolicy 1% głosów. Do wyborów pewnie jeszcze parę razy się tak zdziwię. 

Widziałem dziś kota wyprowadzanego na smyczy, skończyło się wszystko chyba w drzwiach sąsiedniej klatki, tak zwierzak nie chciał iść na podwórko. Nie wiem jak to skomentować, może się nie znam ale wydaje mi się, że kot nie powinien być traktowany jak pies. 

Dziś polecam: Gothminister (metal gotycki), Godsmack (hard rock, post grunge, heavy metal) oraz Goblin (rock progresywny, rock instrumentalny, jazz fusion, rock elektroniczny). 

Pozdrawiam!

niedziela, 3 lutego 2019

Wcześniejsze załatwienie sprawy. Wizyta u rodziny.

W piątek postanowiłem zawieźć listę obecności do urzędu pracy, na miejscu okazało się, że słusznie zrobiłem. Nikogo nie było w poczekalni, całość załatwiłem w pięć minut. Jak wracałem do pracy już, to w tramwaju zauważyłem znajomego chłopaka (teraz to raczej mężczyznę), najprawdopodobniej chodziliśmy razem do gimnazjum. Nie mam jakichś specjalnie wspomnień z nim związanych, poza tym, że był okropnym łobuzem. I coś zostało w nim, bo na jednym z przystanków wsiadł kontroler, oczywiście wyszło, że to właśnie ten mój domniemany kolega nie ma biletu. Do tego jeszcze jak odebrał telefon to okropnie się wyrażał o całej sytuacji w obecności kontrolera. Wysiadł na następnym przystanku i tyle go widziałem. W sumie to już sam nie wiem czy to był on czy mi się wydawało tylko. 

Wczoraj byliśmy u rodziny Staruszka. Spędziliśmy parę całkiem dobrych godzin przy sushi i winie/wódce/migdałówce/brandy (sushi dla wszystkich, a alkohol do wyboru). :) 

Dziś polecam: Turisas (folk metal, metal progresywny, power metal), Twin Atlantic (emo pop, rock alternatywny) oraz UK Subs (punk rock, street punk, Oi!, post-punk). 

Pozdrawiam!

czwartek, 31 stycznia 2019

Pewne różnice.

Od wczoraj myślę sobie nad różnicami w podejściu osób w moim obecnym miejscu stażu i w miejscu, gdzie miałem praktykę studencką. Na praktyce właściwie cały miesiąc siedziałem w jednym wydziale, zajmującym się pocztą przychodzącą. Nic ciekawego się nie działo, ciągle te same pisma, potem woziłem je do działu, który wprowadzał dane z pism do komputera. Dwa lub trzy razy byłem poproszony o małą pomoc w innych działach, jednak też wiązało się to z pocztą (tym razem wychodzącą). Na stażu jest jakoś inaczej, poznałem przez te dwa miesiące wszystkie dokumenty niezbędne do szkolenia lekarzy, w czasie archiwizacji natknąłem się na wszystkie możliwe rodzaje pism. Poza tym miałem okazję zacząć sprawy w systemie elektronicznego zarządzania dokumentami, porządkowałem też dokumenty w segregatorach. Ogólnie jakoś mam wrażenie większego rozwoju swoich umiejętności i wiedzy. A od czasu jak siedzę u ratowników medycznych, to nawet przez słuchanie ich rozmów związanych z pracą czy przez przeglądanie fachowych pism, które tam mają poznaję nowe zagadnienia. 

Dziś polecam: 13th Floor Elevators (rock psychodeliczny, acid rock), 88 Fingers Louie (hardcore punk, punk rock, melodyjny hardcore) oraz 100 Demons (metalcore, hardcore).

Pozdrawiam!

wtorek, 29 stycznia 2019

Pozytywne dni.

Muszę powiedzieć, że wydłużanie się dnia wpływa na mnie bardzo dobrze. Bo są takie dni, że jak wracam do domu z pracy, to jest tak jasno, że sprawdzam czy za wcześnie się nie wyrwałem czasem. :D 

Poza tym niedługo wyjaśni się w sprawie przedłużenia mojego stażu. Mniej więcej w przyszłym tygodniu ma pójść od pracodawcy pismo do urzędu pracy z pytaniem o to. Zależnie tylko od tego czy to mailem będzie czy zwyczajnie listem odpowiedź może być w różnym terminie (ale mam nadzieję, że jeszcze w czasie stażu, bo inaczej będzie dziwnie i nie wesoło). 

Dziś polecam: Four Tet (house, techno, IDM, ambient), For All Those Sleeping (post-hardcore, metalcore) oraz Forever Einstein (muzyka awangardowa).

Pozdrawiam!

sobota, 26 stycznia 2019

Coś jak fluidy. Zimowo.

Ostatnio słyszałem o awarii ogrzewania w Kielcach. Zacząłem zastanawiać się jak to jest możliwe, w końcu nie ma wielkich mrozów czy podobnych czynników wpływających na pękanie/uszkodzenia innego rodzaju rur. Chyba ściągnąłem myślami ten problem, bo w czwartek przez kilka godzin nie było ciepłej wody i ogrzewania w naszej kamienicy. Nad ranem było mi jakoś chłodno, jednak nie chciało mi się myśleć o powodach. :D Dopiero jak szedłem na autobus zobaczyłem w jakim miejscu doszło do awarii, a potem od Staruszka dowiedziałem się więcej. Otóż nie chodziło wcale o awarię rury, tylko zapadł się chodnik przy wyjeździe z garażu podziemnego, coś przy okazji się uszkodziło, parking został zalany, a my pozbawieni ciepła. Na szczęście jedyną pozostałością po problemie są korki i remont chodnika (pewnie nie zrobiony jeszcze). 

Poza tym bardzo podoba mi się to, co dzieje się za oknem. Biało jest jak należy, tak jak lubię. Chociaż powtarza się przy tym stara śpiewka o zaskoczeniu przez zimę drogowców. Widać taki ich urok. :) 

Pozdrawiam!

środa, 23 stycznia 2019

Kolejne małe święto. Remont wraca.

W poniedziałek miałem kolejną okazję do jedzenia ciastek i innych słodyczy. Tym razem jednak odmówiłem sobie tej przyjemności. Jak dla mnie było za dużo osób (cały wydział, łącznie z tym oddziałem, gdzie teraz siedzę). Choć powód świętowania zacny, imieniny pana dyrektora wydziału. Jak na razie dał się poznać jako bardzo sympatyczny i uczuciowy człowiek (na Wigilii nawet trochę się rozkleił przy składaniu nam życzeń). 

Za to we wtorek sobie nadrobiłem zaległości jedząc domowej roboty brownie i babeczkę (zrobione przez jedną z pracownic oddziału ratownictwa). 

Nie wiem co dzieje się z remontem, bo podobno trwa od lipca zeszłego roku, a końca nie widać. Teraz robotnicy weszli, by zająć się pęknięciami wokół drzwi, które wstawiali może ze trzy tygodnie temu.  Normalnie nie kończąca się historia. Oby tylko nie wrócili do pomysłu naprawiania jakichś kabli będących już w ścianach, jak to miało miejsce przed Świętami chyba. Bo kolejny raz chyba nie zniosę takich hałasów w czasie pracy. 

Dziś polecam: Excruciation (death metal, doom metal, trash metal), Exlibris (power metal) oraz Evergrey (power metal, metal progresywny).

Pozdrawiam!

sobota, 19 stycznia 2019

Zmiany w pracy. Po spotkaniach.

W tym tygodniu w końcu doczekałem się tych przenosin. Od teraz siedzę u ratowników medycznych, właściwie to u osób zajmujących się tematyką ratownictwa, tylko tak nazywa się ten oddział. Muszę powiedzieć, że jest tam spory ruch momentami, czasem jest głośniej niż w moim poprzednim pokoju. Nie mniej są też plusy, choćby pizza, którą zjadłem w ostatni czwartek. Słuchając tych wszystkich rozmów uczę się też co nieco o systemie ratownictwa medycznego w Polsce. Muszę powiedzieć, że jest to w mojej ocenie skomplikowana materia, ilość terminów, organów, sytuacji poraża. 

W czwartek przyszedł mój Ojciec Chrzestny z synem i z dziewczyną syna. Muszę powiedzieć, że było momentami wręcz zwariowanie. Zwłaszcza rozmowy Staruszka z Ojcem Chrzestnym doprowadzały nas niemal do łez. Szczególnie zapamiętam chyba próbę uruchomienia telewizora na skoki zakończoną fiaskiem i całą rozmowę związaną z tym wydarzeniem. 

W piątek z kolei byliśmy u mojej Mamy Chrzestnej. I tu też było bardzo sympatycznie. Królik czyli kot strasznie się postarzał, jednak nadal jest łasy na głaskanie. A drugi kot, Cwaniak jest bardziej łasy na jedzenie leżące na stole, w kuchni czy jeszcze gdzieś indziej. 

Ciekawy jestem jak w niedzielę spiszą się polscy skoczkowie, bo załapało się ich chyba 11 do najlepszej 50. 

Dziś polecam: Bleeding Moses (rock), Blind Lemon Jefferson (blues teksański) oraz Blind Melon (rock alternatywny, rock psychodeliczny, grunge).

Pozdrawiam!

wtorek, 15 stycznia 2019

Brak słów.

Brak słów po tym, co stało się w Gdańsku. U mnie wszystko jeszcze było większym szokiem, bo przez jakiś czas oglądałem inny kanał niż z informacjami. A jak już włączyłem jakiś, to wszystko zaczęło do mnie docierać, coraz więcej było wiadomo. A ja chciałem się od tego wszystkiego oddalić, uciec. Nie było już jednak takiej możliwości. Nie mam słów na to wszystko. Chyba muszę sobie pewne rzeczy na nowo poukładać w głowie. Kolejny wpis chyba bliżej weekendu będzie. 

Pozdrawiam!

niedziela, 13 stycznia 2019

Udana wizyta.

Wizyta u mojego brata ciotecznego była bardzo udana, muszę powiedzieć, że znalazł sobie bardzo przyjemne mieszkanie. Wystrojem nawiązuje do lat 50-60. co jak dla mnie jest całkiem dobrym pomysłem. Zwłaszcza, gdy wszystkie meble jakoś wiążą się ze sobą i z tym okresem w historii. A plafon sufitowy skradł moje serce. :) 

Dziś polecam: Subway to Sally (folk rock, folk metal, rock średniowieczny), Suicide Silence (deathcore) oraz Swallow the Ocean (atmospheric sludge metal).

Pozdrawiam!

czwartek, 10 stycznia 2019

Tydzień spotkań.

Od tej soboty, do kolejnego piątku będziemy mieli nadspodziewanie dużo spotkań. Najpierw w sobotę najbliższą jedziemy zobaczyć jak urządził się w nowym mieszkaniu mój brat cioteczny. W czwartek kolejny przychodzi do nas mój Ojciec Chrzestny, prawdopodobnie z synem, a w piątek jedziemy do mojej Mamy Chrzestnej. Można powiedzieć, że będzie po czym odpoczywać. :D Chodzi oczywiście o sprawy związane z jedzeniem czy też z winem (w moim przypadku). Bo towarzysko wszystko jak należy będzie, nie ma wątpliwości. 

Dziś polecam: Steely Dan (rock, AOR), Storm Seeker (folk metal) oraz Strapping Young Lad (death metal, trash metal, heavy metal). 

Pozdrawiam!

wtorek, 8 stycznia 2019

Przenosiny przesunięte.

Niby dziś miałem zostać przeniesiony z całym swoim podręcznym bagażem urzędnika do innego pokoju, jednak nic z tego nie wyszło. A wczoraj specjalnie zabrałem się z moją opiekunką stażu za teczki, by opróżnić szafę. W sumie może to i lepiej, bo tak by nie wiem ile jeszcze leżały. Nie narzekam jednak, jestem cały czas gotowy, mam kartony na rzeczy swoje. Termin jak na razie jest na poniedziałek wyznaczony, jednak jak nadal osoby z pokoju, gdzie miałem trafić będą się ociągać, to pewnie tak jak dziś się skończy. Mniejsza o to, w obecnej sytuacji to i tak specjalnie nie mam nic do gadania w sprawie. A przeprowadzka będzie na tym samym piętrze, więc nic z widoków na miasto nie powinienem stracić. 

:D

Dziś wkurzyłem się nieco, bo jak wszedłem do WC, to poczułem smród papierosów. I to nie pierwszy raz. Kim trzeba być, by dawać się wodzić za nos jakiemuś małemu, podłużnemu przedmiotowi. I to w miejscu, gdzie jest zakaz palenia. Przecież ta osoba robi z siebie nastolatka, który chowa się przed nauczycielem w jakimś kącie. Ręce opadają czasem.

Powróciłem do oglądania anime pt. ,,One Piece". Muszę powiedzieć, że utożsamiam się dość mocno z głównym bohaterem. :)

Dziś polecam: Twenty One Pilots (indie rock, rock alternatywny, electropop, alternatywny hip-hop), 36 Crazyfists (post hardcore, metalcore, metal alternatywny) oraz 50 Lions (hardcore punk, metalcore). 

Pozdrawiam!

sobota, 5 stycznia 2019

Problem rozwiązany. Zapowiedź zmiany.

Problem z urzędem pracy został rozwiązany, przynajmniej do początków następnego miesiąca mam nadzieję mieć z głowy to zagadnienie. 

Z kolei w pracy od paru dni chodzą kierownicy i pracownicy z dwóch innych wydziałów, szukają pokoi do przenosin, padło też na mój pokój. Jak na razie sprawa stanęła w martwym punkcie, nikt nic więcej nie wie. Dodatkowo też jest możliwe, że ktoś ze mną będzie siedział, co pewnie może w dwie różne strony pójść. Bowiem parę dni temu widziałem kolejny dzień adaptacyjny dla nowo przyjętych osób. Czyli coś na rzeczy jest. 

Dziś polecam: Avantasia (power metal, metal symfoniczny), Bad Suns (post punk, indie rock, dream pop) oraz Bauhaus (post punk, rock gotycki).

Pozdrawiam!

czwartek, 3 stycznia 2019

Trochę ganiania.

Byłem dziś w urzędzie pracy zawieźć listę obecności za grudzień. Przy okazji dowiedziałem się, że to pracodawca powinien w moim przypadku skontaktować się z urzędem pracy w celu ewentualnego wyrażenia zgody na przedłużenie stażu. Wszystko wiąże się z rodzajem programu z jakiego ma się staż, u mnie akurat bez zapewnienia pracy po stażu pracodawca musi wystąpić o zgodę tak jak wyżej napisałem. Nieco to skomplikowane, jednak już mniej więcej wiem na czym stoję. Okazało się też, że jeden dokument nie miał podpisu, samą pieczątkę, dlatego jutro będę miał powtórkę z rozrywki w postaci wizyty w urzędzie pracy. Ale nawet specjalnie nie przeżywam tego ani nic. 

Oglądałem dziś kwalifikacje w skokach narciarskich i nie mogę doczekać się na konkurs. :) 

Pozdrawiam!

wtorek, 1 stycznia 2019

2019.

Muszę powiedzieć, że cały poprzedni rok dość szybko mi zleciał. Właściwie nie mogę narzekać na to, co wydarzyło się w jego trakcie. Do najważniejszych spraw można zaliczyć zakończenie mojej edukacji (w sumie to nie jestem pewny czy definitywnie już) i dostanie się w końcówce roku na staż. Teraz zobaczę czy uda mi się przedłużyć czas trwania o kolejne trzy miesiące. Wtedy będę bardzo zadowolony.

Pod koniec roku zauważyłem też, że licznik pokazał 100 tysięcy odsłon bloga. Dziękuję bardzo wszystkim, którzy przyczynili się i przyczyniają do takich wyników. Dla mnie to nagroda i swoisty sygnał, że robię w miarę dobrą robotę. :) 

Pozdrawiam!