poniedziałek, 18 listopada 2019

Ważna środa. Komiks i film.

Dziś zadzwoniła do mnie pani kierownik z oddziału, gdzie miałem staż. Chyba tamten pan kierownik, z którym rozmawiałem w piątek nie znalazł dla mnie miejsca u siebie, wygląda mi to nieco na małą ,,wojnę" o mnie. :D Mam przyjść w środę z CV, wtedy też dowiem się więcej o pracy jako administrator, chociaż na razie nie mam 100% pewności czy dostanę umowę. Tak czy inaczej jest to i tak jedna z bardziej konkretnych ofert i chyba warto się jej przyjrzeć. 

Przeczytałem komiks Alison Bechdel pt. ,,Jesteś moją matką?". Historia osadza się o poszukiwanie odpowiedzi na podstawowe pytanie, jak autorka/główna bohaterka ma zbliżyć się znów do matki. Wplecione są w to elementy psychoanalizy, psychiatrii, wiele jest scen z terapii bohaterki. Ogólnie ciężka tematyka przedstawiona w dość naukowym sosie. Poza tym pojawiają się wątki związane z homoseksualnymi związkami Alison, wszystko jest jednak przedstawione w bardzo artystyczny sposób, nie ma mowy też o jakiejś taniej sensacji czy coś podobnego. Po prostu to element autoanalizy. Przebrnąłem nieco z trudem przez gąszcz obcych mi terminów, zagadnień, jednak sama kreska autorki i historia w całości mnie ujęły. 

Dziś z kolei obejrzałem film pt. ,,Granica". Nie będę wchodził w szczegóły fabularne, bo historia jest dość złożona, do tego prowadzona w dwóch kierunkach. Film zrobił na mnie spore wrażenie swoją artystyczną stroną, do pewnego momentu wszystko płynęło sobie niespiesznie. Według mnie główna bohaterka, Tina może być potraktowana jako symbol wszystkich tych, o których społeczeństwo przypomina sobie tylko wtedy, gdy ich umiejętności, kontakty, cokolwiek jest niezbędne. A tak na co dzień takie osoby żyją sobie na pograniczu społeczeństwa, a należą do niego tylko przez coś w rodzaju ,,macki", czyli właśnie tej rzeczy, umiejętności czy coś w tym rodzaju, których pożąda społeczeństwo w danej chwili. Główna bohaterka tak naprawdę poczuła się moim zdaniem wolna dopiero po poznaniu Vore i wyrzuceniu z domu swojego konkubenta. Film ten to też dość mocny przekaz o tym jak może zaboleć poszukiwanie własnych korzeni, zrozumienie swojego pochodzenia. Nie mniej ma w sobie artystyczny przekaz. 

Pozdrawiam!

piątek, 15 listopada 2019

Zakończenie stażu. Propozycja do przemyślenia.

Wczoraj zakończyłem staż, a dziś odebrałem dokumenty, po czym zawiozłem je do kadr, by rozliczyć swoją pracę. Przy okazji dowiedziałem się, że jest możliwość zatrudnienia w charakterze administratora, propozycja ciekawa, jednak wymagająca chwili zastanowienia. Zobaczę jak wszystko będzie się rozwijało z innymi propozycjami pracy, wtedy zadecyduję już co zrobić. 

Rozpocząłem przygodę z mangą, na razie czytam historię pt. ,,Samotny wilk i szczenię". Lubię takie opowieści związane w jakiejś mierze z prawdziwymi wydarzeniami, do tego główny bohater to samuraj (a to bardzo mi pasuje). Nie przeszkadza mi nawet spora dawka przemocy, krwi i śmierci. Wszystko jest tak opisane i narysowane, że chyba inaczej być nie może. 

Dziś polecam: Testament (trash metal), Ten Years After (blues rock, blues brytyjski) oraz The Academic (indie rock). 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 11 listopada 2019

Wszystko mija.

Można dopowiedzieć, że wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. Jednak uznałem to za nieco infantylny tytuł (dlatego tutaj umieszczam ten cytat). :D

Mój staż niemal dobiegł końca, jeszcze tylko do czwartku jestem, a w piątek załatwiam rozliczenie się z całości. 

Wizyta u Babci całkiem dobra była. Sytuacja nie zmieniła się jakoś znacząco od mojej poprzedniej wizyty z Rodzicielką. Nawet Babcia przypomniała sobie, w którym roku się urodziła, jak zszedłem na temat długowieczności ludzi z okolic lat 1900-1945 (na oko tak). 

Weekend dłuższy minął mi dość szybko, jednak bez jakiejś paniki czy podobnych emocji. Ot piątek zmienił się w sobotę, sobota w niedzielę, a dziś już poniedziałek się zdarzył (ale bez pracy). :) 

Dziś polecam: Fly Katanah (reggae), Focus (art rock, rock progresywny) oraz Forever Still (heavy metal, metal alternatywny, hard rock, metal gotycki). 

Pozdrawiam!

piątek, 8 listopada 2019

Trochę odpoczynku.

Doczłapałem się do przedłużonego weekendu (drugiego już w ostatnim czasie). Muszę powiedzieć, że najbardziej odpowiada mi chyba praca w Krypcie. Nie męczą się oczy, do tego można się poruszać nieco. Więcej plusów po prostu.

Jutro planuję z Rodzicielką pojechać do Babci. Wstyd trochę, bo już naprawdę dawno nie byłem. Podobno sytuacja jest na w miarę zbliżonym poziomie do tego, co widziałem ostatnio. Nie mniej jest to dość istotny punkt w moim kalendarzu.

Pozdrawiam!

poniedziałek, 4 listopada 2019

Znów siedzę w Krypcie.

Dziś kolejny raz działałem w Krypcie (archiwum na dole). Bardzo szybko czas mi zleciał. Ogólnie nie mam co narzekać na końcówkę tego stażu. 

Pozdrawiam!

sobota, 2 listopada 2019

Nowy plan.

Trochę zastanawiam się ostatnio nad jakimś kursem, który potem przydałby mi się w pracy. Jest taki jeden system, wykorzystywany w wielu firmach, jednak cena jest trochę wysoka. Ale z drugiej strony może to być jakieś nowe otwarcie dla mnie. 

Poza tym wszystko jest jak należy. Zbliżam się do końca stażu, na horyzoncie już pojawiły się jakieś zawodowe plany. 

Dziś polecam: Arkona (pagan metal, folk metal, black metal), Arsis (melodyjny death metal, techniczny death metal) oraz Asgaard (metal gotycki, doom metal, black metal). 

Pozdrawiam!

czwartek, 31 października 2019

Koniec z Kryptą.

Przynajmniej przez część kolejnego tygodnia. 

W sumie to dobra odmiana będzie. Wczoraj nie zachowałem ostrożności i rozciąłem sobie dość poważnie palec jakąś wystającą zszywką. Szczerze mówiąc miałem nieciekawe wizje siebie po paru minutach. Na szczęście wszystko się jakoś ułożyło w miarę. 

Poza tym czuję się jakbym trafił piątkę w jakiejś loterii. Dwa dni z rzędu w tramwaju trafiałem na kontrolę biletów. Wcześniej przez całe studia (nie mówiąc wcześniej) trafiłem może z dwa razy na taką atrakcję. :) 

Dziś polecam:  Amon Düül II (rock progresywny, Krautrock. space rock), Analepsy (slam death metal, brutal death metal) oraz Angerfist (Gabber, hardcore techno). 

Pozdrawiam!

wtorek, 29 października 2019

Powrót do Krypty.

Wróciłem do Krypty, czyli do archiwum na dół (sam wymyśliłem nazwę, całość wygląda jak jakiś schron bardziej). 

Muszę powiedzieć, że poprzedni tydzień spędzony przed komputerem był zupełnie inny. Jednak wolę chyba pracować aktywnie, siedzenie i wprowadzanie szeregu danych nudzi mnie niesamowicie. Nie mówiąc już o oczach, które wołają o pomoc już po paru godzinach pracy. Dlatego najlepiej jest tak jak teraz. 

Pozdrawiam!

niedziela, 27 października 2019

Coś na listopad. Czytelniczy plan.

Zacząłem czytać ,,Śmierć w cywilizacji Zachodu" autorstwa Michela Vovelle. Idealnie łączy się z listopadem (teraz to wykombinowałem). Autor próbuje odtworzyć stosunek ludzi Zachodu do śmierci, od średniowiecza do lat 80. XX wieku. Książka jest wielka, ma ponad 700 stron, jednak powoli wszystko się rozkręca w niej. 

Mam zamiar poznać w najbliższym czasie mangę, czyli komiksy z Japonii. Nawet zamówiłem sobie dwa na próbę. W przyszłości mam zamiar iść do specjalistycznego sklepu, by tam zapoznać się z ciekawymi propozycjami wydawniczymi. 

Pozdrawiam!

piątek, 25 października 2019

Bez zmian.

Jak na razie wszystko bez zmian jest. Nie mogę specjalnie na nic narzekać, powoli mogę mówić, że wszedłem w te tryby pracy. I nawet z dnia na dzień podoba mi się to coraz bardziej. Nie mniej szukam już alternatywy na kolejne miesiące. 

Pozdrawiam!

środa, 23 października 2019

Moje Silent Hill. Notka numer 600.

Jak wstałem dziś rano to się trochę wystraszyłem mgły. Od razu skojarzyłem sobie Silent Hill i inne tego typu produkcje (zarówno filmy jak i gry). W nich też mgła gra dużą rolę. :) Na szczęście nic z tej mgły co w Warszawie osiadła nie wyszło. Tylko utrudniała nieco widzenie i oddychanie (ale nie jakoś strasznie mocno). 

Dzień znów był pełen śmiesznych sytuacji, a także działania. Takie połączenia to lubię. 

Przy okazji zaznaczę, że to jest moja notka numer 600 na tym blogu. Ten czas to jednak leci jak nie wiem co. Dopiero zakładałem blog (męcząc się z ustawieniami z tydzień), a już mam 600 wpisów na koncie. :) 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 21 października 2019

Dobra atmosfera. Lekkie zaskoczenie.

Atmosfera w biurze dziś była bardzo dobra. Część żartów należała chyba do jakiegoś wewnętrznego systemu (tzw. inside jokes), nie mniej niektóre wizje związane z pracownikami w formie innych postaci bawiły. 

Jak oglądałem dziś ze Staruszkiem ,,Jednego z Dziesięciu" to w pewnej chwili przeżyłem szok. Pani po teologii nie umiała odpowiedzieć na pytanie związane z Biblią. Aż musiałem na chwilę wyjść z pokoju, by mój szok minął. Widocznie są ludzie obecnie, którzy idą na jakieś studia bez nawet odrobiny zainteresowania tematem. Podobnie jest przy przedstawianiu się zawodników, często historyk, prawnik czy przedstawiciel innego zawodu nie wymienia w sferze swoich zainteresowań zagadnień związanych ze studiami, względnie pracą. Widocznie świat jak dla mnie zmienia się za szybko, a ja nie nadążam za nim. 

Pozdrawiam!

niedziela, 20 października 2019

Jesienne klimaty.

Bardzo podoba mi się tegoroczna jesień. Pogoda jest na jak najlepszym poziomie, do tego niezwykłe kolory wokół nas. Jest co przeżywać i chłonąć, nawet w mieście, gdzie zdarza się jakiś zagubiony liść. :) 

Dziś polecam: Jaromira Nohavicę (folk, piosenka autorska, poezja śpiewana), Jig-Ai (goregrind, pornogrind, grindcore) oraz Jinjer (metalcore, metal progresywny, death metal). 

Pozdrawiam!

sobota, 19 października 2019

Odrobina odpoczynku.

Zaserwowałem sobie leniwy dzień. Rodzice pojechali na działkę do rodziny Staruszka, a ja w domu zostałem. Dokończyłem parę swoich spraw, zagłębiłem się w lekturę ,,Szklanego klosza" Sylvii Plath. Ogólnie dzień mogę zaliczyć do udanych. 

Obecnie całe mieszkanie wypełnia się zapachem grzybów znalezionych na działce. Część trafiła do suszenia, a część na sos. 

Dziś polecam: Cavalera Conspiracy (groove metal, trash metal), Cerebral Incubation (slam death metal, brutal death metal) oraz CETI (heavy metal, power metal). 

Pozdrawiam!

piątek, 18 października 2019

Jest bardzo dobrze.

Jak na razie nie mam się do czego przyczepić. Dziś spędziłem dzień w archiwum, bardzo dużo się kręciłem w różne strony, przesuwałem regały itp. Ogólnie można powiedzieć, że mam taką siłownię jakby. :) 

Tydzień został ukoronowany propozycją pracy, jaką dostałem na jednym z portali łączących pracodawców z potencjalnym pracownikiem. Ciekawe tylko czy poczekają na mnie do 15 listopada, aż skończę staż. Mimo wszystko lepszego zakończenia tygodnia nie mogłem sobie wymarzyć. 

Pozdrawiam!

środa, 16 października 2019

Pierwsze wrażenia.

Dziś byłem w nowym miejscu stażu, chociaż podstawowy pracodawca pozostał ten sam. Siedziba tego wydziału jest dużo nowocześniejsza (wewnątrz, z ulicy widać raczej odstraszający budynek) niż miejsce moich poprzednich działań. Poza tym zespół jest mniej więcej w moim wieku, co bardzo dobrze rokuje. Już dziś coś niecoś działałem na komputerze, a także w archiwum (bo trafiłem do komórki zajmującej się archiwizacją). Ogólnie nie mogę na razie narzekać. Poobserwuję sytuację i za jakiś czas spytam się o możliwość załatwienia kolejnego stażu. Co najśmieszniejsze dziś jestem mniej zmęczony niż wczoraj, gdy siedziałem tylko na tzw. ,,dniu organizacyjnym". Poza tym jak się coś robi to czas szybciej płynie, aż się sam zdziwiłem jak prędko zleciał ten dzień. 

Dziś polecam: Entombed A.D. (death metal, death`n`roll), Eternal Lord (deathcore, metalcore) oraz Expurgo (grindcore). 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 14 października 2019

Wszystko załatwione. Montaż okapu.

Trochę się najeździłem po Warszawie, jednak ostatecznie wszystko co miałem załatwić zrobiłem. Okazało się też, że miałem rację przypuszczając, że staż będzie trwał tylko miesiąc i będzie oparty o umowę zlecenie. Dobre i to, jak mi się spodoba mogę spróbować wystąpić o kolejny miesiąc, a jak nie to poszukam czegoś innego. Na razie szykuję się na jutro, na spotkanie organizacyjne. 

W planach na dziś jeszcze mamy zamontowanie okapu. Nie wiem jak to będzie, bo nawet ze zdjęciem starego było trochę szarpaniny. Trzeba będzie wywiercić kilka nowych otworów w obudowie, a potem pewnie jeszcze w szafce. Bo proponowany przez producenta sposób zamocowania na dwie śruby nie wydaje się dobry. 

Pozdrawiam!

niedziela, 13 października 2019

Plan wykonany. Obserwacje.

Wykonaliśmy bez problemu plan na dziś. Po głosowaniu posiedzieliśmy nawet w parku trochę, bo pogoda bardzo dopisała. 

Jak wracaliśmy to zauważyłem parę metali, dziewczyna z białymi dredami, w jeansowej katanie grupy Death (z okresu płyty ,,Leprosy"). Chłopak bliższy modelowemu wyobrażeniu metala, w jeansowej katanie grupy Motorhead. Muszę powiedzieć, że niektóre stylizacje dla tej subkultury robią wrażenie. Sam miałem kiedyś kurtkę z naszywkami m.in. Black Sabbath, System Of A Down, Judas Priest i Iron Maiden. Tylko czas się obszedł z nią niemiło. :) Ale zawsze można wrócić do tradycji. 

Jutro będę trochę jeździł po Warszawie. Muszę jeszcze zaplanować jak przejechać pewne odcinki. Ale na pewno ogarnę sprawę. 

Pozdrawiam!

sobota, 12 października 2019

Jesień w lesie.

Rano pogoda zapowiadała się mocno średnio, chmury i lekki wiatr. Na szczęście do okolic 11 wszystko zaczęło się zmieniać, by po południu przejść w zapowiadaną pogodę (ciepło dość i słonecznie). 

Bardzo udała się wizyta na działce, a właściwie to w lesie. :) Piękne kolory liści na drzewach, masa grzybów pod nogami (szkoda, że nikt z nas się nie zna specjalnie, a zbierać tylko dla zasady to bezsens) to coś wartego uwagi. Uwielbiam taką właśnie odsłonę jesieni. 

Jutro planujemy zająć się montażem okapu, drugą ważną sprawą jest spełnienie naszego obywatelskiego prawa. I właściwie na tym zleci chyba niedziela. 

Dziś polecam: Drowning Pool (nu metal, heavy metal, indie rock, post grunge), Dubioza Kolektiv (reggae, dub, rock alternatywny, ska) oraz Ducktails (hypnagogic pop, chillwave, lo-fi, bedroom pop). 

Pozdrawiam! 

piątek, 11 października 2019

Kontynuacja działań. Plany.

Byłem dziś na pierwszej części badań. Całość ograniczyła się do wywiadu zdrowotnego u pielęgniarki. W sumie jest to dobre rozwiązanie, bo w poniedziałek będę krócej siedział u pani doktor (będzie miała zarys moich problemów zdrowotnych w formularzu, jedynie dopowiem coś niecoś jak będzie konieczność taka). We wtorek z kolei mam spotkanie organizacyjne, w sumie będzie dość podobne do tego jakie miałem przy stażu we współpracy z urzędem pracy w tym miejscu. 

Mamy już nową kuchenkę, na razie nie możemy przyzwyczaić się do nieco zmienionego wyglądu całej kuchni (wcześniej mieliśmy sprzęt brązowy, teraz srebrny). Ogólnie jednak jesteśmy zadowoleni z zakupu. 

Jutro jedziemy na działkę do rodziny Staruszka. W sumie nawet podoba mi się ten pomysł. 

Pozdrawiam!

czwartek, 10 października 2019

Trochę działań.

Czeka mnie trochę działań związanych z badaniami lekarskimi na staż. Udało się znaleźć taki termin, by 15 października mieć już gotowe wszystko. Jutro zaliczam pierwszą część badań, reszta w poniedziałek. Wtedy też chcę pojechać do miejsca stażu, by oddać dokumenty i spytać się jeszcze o szczegóły. 

Żeby było ciekawiej jutro przywożą nam kuchenkę, podłączają ją, a starą zabierają ze sobą. Do tego jeszcze planujemy oddać magiel do pralni i odebrać wypraną kapę. :D Nagrodą będzie dla mnie obiad w nowym wietnamskim barze niedaleko nas. Muszę powiedzieć, że w porównaniu z moją poprzednią ulubioną miejscówką wypada to nowe miejsce o wiele lepiej. Dania są mniej tłuste, kucharz dodaje też zieleninę (całkiem ważna dla organizmu, poza tym fajny smak daje). Nawet kiedyś właściciel widząc jak pochłaniam wieprzowinę z sezamem spytał się czy dobre, to bez cienia fałszu powiedziałem, że bardzo dobre. ^_^. 

Pozdrawiam!  

środa, 9 października 2019

Coś się dzieje pozytywnie.

Zakupy udały się połowicznie, tak to jest jak nie zmierzy się pewnych elementów i nie wiadomo czy okap zmieści się pod szafką. Staruszek jutro wróci do sklepu i weźmie towar. 

Za to po południu przeżyłem bardzo fajne emocje. Okazało się, że właściwie bez problemu załapałem się na staż w miejscu, gdzie bardzo podobało mi się na przełomie 2018 i 2019 roku. Zobaczę jak wygląda praca w innym wydziale, podobno roboty masa, jednak jak zaczynać, to może z wysokiego C. 

Pozdrawiam!

wtorek, 8 października 2019

Zakupowa wyprawa.

Jutro czeka nas nie lada wyzwanie. Mamy w planie zakupy i to dość spore, a do tego przyszłościowe. Zamierzamy wymienić kuchenkę i okap, przy okazji jeszcze zobaczymy do domu jakieś rzeczy typu kołdra, poduszki. Ogólnie pół dnia w sklepie. Ale czasem nie ma wyjścia. 

Dziś polecam: GosT (elektroniczna, darksynth, metal), Green Jelly (rock alternatywny, pop alternatywny, indie rock, comedy rock). 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 7 października 2019

Muzycznie. Odkrywam nowe nuty. Frank Zappa.

Obejrzałem dziś zapis koncertu Franka Zappy z jego grupą The Mothers of Invention. Wydarzenie miało miejsce w 1973 roku w Kalifornii. Z trzech muzycznych wieczorów stworzono film muzyczny. Muszę powiedzieć, że długie, improwizacyjne formy w tej dziedzinie sztuki specjalnie do mnie nie przemawiają. Szybko się nimi nudzę, nie znajduję jakiegoś głębszego dna w takim przekazywaniu swoich emocji i myśli. Jednak ten występ obejrzałem niemal w całości (kawałek przewinąłem tylko). Wyniknęło to z energii i umiejętności wszystkich członków grupy. Najciekawsze momenty polegały między innymi na szybkim wymienianiu się niektórych muzyków przy instrumentach, wtedy pomysł na utwór zdawał się przybierać inne formy. Czasem Zappa siedział sobie na krześle paląc papierosa, zasłuchany w grę swych kolegów. Swoją drogą z publiczności też unosił się dym papierosów (dla mnie niezbyt kuszące zapachy). Ale to wszystko tworzyło atmosferę tamtych czasów. 

Pod koniec tej przygody show zrobił też pan od charakteryzacji. Zaczął od szefa-założyciela, przetarł mu twarz chusteczkami, po czym w malowniczy sposób rzucał je na scenę. Następnie przypudrował świecące się miejsca i ruszył dalej. Z saksofonistą miał problem (różnica wzrostu), stanął jednak na swojej skrzyneczce z kosmetykami i równe efektownie zabawiał się z tymi chusteczkami. Na koniec posnuł się jeszcze chwilę po scenie pytając po kolei czy nikt nie potrzebuje jego pomocy.  

Koncert zakończył się efektownymi wygibasami ludzi z widowni, którzy zostali zaproszeni na scenę do ostatniego utworu. Ekipa techniczna włączyła maszynę do baniek mydlanych, wytwornicę dymu, między muzykami wili się wyżej wymienieni ludzie, część pań rozebrała się niemal do naga (zostały tylko w bieliźnie). Ogólnie rzecz biorąc nie spodziewałem się tak ciekawych momentów, które w dodatku bardzo mi się spodobają i w jakiś stopniu przekonają do form improwizowanych. 

Dziś polecam: Andrew Bird (indie rock, folk rock), Andrew W.K. (hard rock, heavy metal, punk rock, piano rock) oraz Anekdoten (rock progresywny). 

Pozdrawiam!

niedziela, 6 października 2019

Biegnij Warszawo.

Mieliśmy okazję poprzyglądać się uczestnikom imprezy biegowej o dużo mówiącym tytule ,,Biegnij Warszawo". Po raz nie wiem który trasa przebiegała niedaleko naszej kamienicy. Aż żal było nie skorzystać. Minusem była już trochę jesienna pogoda, jakby wiatr nie był tak chłodny pewnie dłużej byśmy wystali przy trasie biegu. Na plus można zaliczyć ilość uczestników, właściwie wszystko wyglądało jak morze ludzi. 

Pozdrawiam!

sobota, 5 października 2019

Frida Kahlo. Farah Diba Pahlawi.

Przeczytałem biografię Fridy Kahlo autorstwa Barbary Mujica. Życie tej meksykańskiej artystki zostało przedstawione w formie literackiej. Oznacza to trudności w odróżnieniu prawdy i fikcji w niektórych miejscach. Cała historia opowiadana jest przez siostrę Fridy, Cristinę (autorka książki zastosowała ciekawy zabieg, narratorka znajduje się u psychiatry). Oprócz rodzinnych zaszłości, skrywanych emocji w biografii przedstawiona została historia Meksyku z czasu, gdy bohaterka żyła w ojczyźnie (później wiele razy wyjeżdżała do USA czy Europy). Ogólnie całość jest bez zarzutu, język jest bardzo literacki, książkę czytało się bardzo przyjemnie. Warto jednak przed sięgnięciem po nią zapoznać się nieco z życiem (a może też i twórczością) Fridy, by móc odróżniać fakty od fikcji. Sam parę razy musiałem sprawdzać jakieś szczegóły, które wydawały mi się ,,podejrzane". 

Dziś widziałem film dokumentalny o ostatniej cesarzowej (właściwie o żonie szacha, nie wiem jednak jak po polsku można ją nazwać- ,,szachini"?) Iranu. Muszę powiedzieć, że Farah Diba Pahlavi zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Wraz z mężem pracowała bardzo dużo nad poprawą sytuacji w swojej ojczyźnie. Stworzyła wiele projektów zwiększających szanse kobiet, zakres edukacji publicznej, opieki zdrowotnej itp. Jak wiadomo w 1979 roku do władzy doszli zaślepieni religią fanatycy, spowodowali w mojej ocenie cofnięcie się tego kraju do co najmniej XIX wieku. Szach wraz z rodziną błąkał się po świecie, nowe władze ich ojczyzny zmuszały kolejne kraje do wydalania Pahlawich. Ostatecznie swą przystań znaleźli w Egipcie (chociaż dzieci przez jakiś czas mieszkały w Maroku). Ostatni szach Iranu był już jednak chory, zmarł w Egipcie w 1980 roku, tam też został pochowany. Nie wiedziałem, że te dwa kraje coś ze sobą łączyło. Jak dla mnie to bardzo dużo znaczący gest z możliwością pochówku Mohammada Rezy Pahlawiego w tym państwie. Sama Farah Diba Pahlawi przeszła jeszcze w życiu sporo. Jej dwoje dzieci popełniło samobójstwo ze względu na brak możliwości powrotu do kraju. Ona sama mieszka we Francji, skąd dowiaduje się od swoich przyjaciół o sytuacji w domu. 

Wydaje mi się, że zarówno ona jak i Frida mają coś ze sobą wspólnego. Przede wszystkim charaktery, które trudno złamać. Poza tym zmieniły wiele w swoim otoczeniu jak i w umysłach innych ludzi. 

Dziś polecam: Dawn of Demise (death metal), Dazzle Vision (metal alternatywny, screamo) oraz Def Leppard (NWoBHM, hard rock, heavy metal, pop metal). 

Pozdrawiam!

piątek, 4 października 2019

Kardiolog. Wizyta z przyszłością.

Wczoraj w urzędzie pracy było beznadziejnie, aż nie mam ochoty pisać nic na ten temat, może tylko to, że zdecydowałem się na pewnego rodzaju powrót (ale o tym za chwilę). 

Pod wieczór byłem u kardiologa, w nowej przychodni, która powstała jakiś czas temu bardzo blisko nas. Pan profesor był naprawdę zainteresowany moim problemem. Wypytał mnie na wszystkie możliwe okoliczności, zrobił EKG, zmierzył ciśnienie. Mam zmienione leki, ciekawe jak to wszystko się poukłada z tym moim pulsem (bo z tym mam największy problem). 

Dziś z kolei wybrałem się do miejsca, gdzie miałem swój pierwszy staż. Przy okazji byłem świadkiem paru niecodziennych spraw. Najpierw w okolicy przystanku widziałem (a właściwie usłyszałem, a potem zobaczyłem) jak dwa samochody zderzają się ze sobą. Nic poważnego się nie stało, jednak policja działała tak długo, że jeszcze była jak wracałem do domu. Jak wychodziłem po oddaniu CV i formularza zgłoszeniowego zobaczyłem grupę ludzi protestujących przeciwko gender. W sumie mają do tego prawo, jednak forma łącząca protest z religijnym kontekstem jakoś mnie odrzuciła. Ostatni szok przeżyłem w przejściu podziemnym, gdy minąłem starszą panią, która wykrzykiwała, że ktoś okradł Polskę, zbliża się koniec świata itp. Normalnie dziwaczny dzień z lekka. 

W samej firmie szybko udało mi się złożyć dokumenty. Miałem jeszcze chwilę, by wpaść do wydziału, gdzie miałem staż. Opowiedziałem krótko co i jak u mnie, potem wróciłem do domu.   

Pozdrawiam!

środa, 2 października 2019

Sportowo. Przygotowania.

Oglądałem dziś ze Staruszkiem całkiem sporo sportu. Zaczęliśmy od nadrobienia zaległości związanych z mistrzostwami świata w podnoszeniu ciężarów. Została nam najciekawsza kategoria wagowa, czyli 109+. Jak zobaczyłem Gruzina, Laszę Talachadze, wiedziałem już, że będzie właściwie walczył sam ze sobą. Komentatorzy podali, że od 2015 roku spalił tylko jedno podejście na zawodach. Tym razem było podobnie jak w 2018 roku (wtedy też on wygrał, bez większego wysiłku), jednak ten znakomity zawodnik dołożył jeszcze rekord świata w rwaniu oraz rekord świata w podrzucie. Łącznie miał 484 kilogramy co też jeśli się nie mylę jest kolejnym rekordem. Ogólnie rzecz ujmując jestem pod jego wielkim wrażeniem. Zwłaszcza odjęło mi mowę jak w podrzucie dał radę podnieść 264 kilogramy. 

Po południu oglądaliśmy mecz w siatkówkę, Polska-Japonia. Wcześniej jak Japonia grała z inną drużyną (nie pamiętam już z kim) to miałem wrażenie jakbym patrzył na jakieś anime. Akcje zawodników z Japonii porywały mnie swoją szybkością i precyzją. Dziś też rywale mieli sporo dobrych momentów, na szczęście Polacy dali sobie radę całkiem dobrze. 

Jutro załatwiam sprawę w urzędzie pracy. Ciekawe w jaką stronę wszystko pójdzie. 

Pozdrawiam!

wtorek, 1 października 2019

Pozytywnie (mam taką nadzieję).

Mam już to lepsze CV i wykorzystuje je mocno. Wysłałem wczoraj je do chyba ośmiu firm. Ciekawy jestem efektu. Myślę też nad kursami on-line i rozwojem umiejętności związanych z Microsoft Office (bo mam parę rzeczy do przećwiczenia). 

Dziś polecam: Ensiferum (epicki metal, folk metal, death metal), Enforcer (heavy metal, speed metal) oraz Endless Bore (hardcore punk). 

Pozdrawiam!

niedziela, 29 września 2019

Dzieje się.

Działo się w mojej okolicy dziś trochę. Najpierw był PZU maraton, jednak nie zdążyliśmy na niego w ogóle (od 9 rano, a wtedy to zwykle śpię jeszcze). 

Za to jak później z Rodzicielką wyszliśmy to mieliśmy co oglądać. Przy jednej z fontann (podświetlanej do niedawna) była dość duża grupa ludzi, przebranych w stroje z lat 50-60. Były też powywieszane banery informujące, że jest to Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Dopiero po chwili wiedzieliśmy, że chodzi o rekonstrukcję prawdziwych zdarzeń z 1955 roku. Scena była kręcona do serialu o Agnieszce Osieckiej (pan z ekipy nam dopiero powiedział). Bardzo ciekawe doświadczenie. 

Dziś polecam: Death Cab for Cutie (indie rock), Demented Are Go (psychobilly, punk rock) oraz Denzela Curry (rap, hip-hop, cloud rap). 

Pozdrawiam!

sobota, 28 września 2019

Nie jestem joginem.

Chyba wczoraj, przed południem, gdy wpadło mi do głowy, by zostać joginem coś sobie uszkodziłem lekko w kolanie. Bo jak poszedł mój brat cioteczny to kolano zaczęło mnie dziwnie boleć. Do teraz jeszcze daje mi trochę znać o sobie. Najwyraźniej nie nadaję się do roli jogina/fakira. 

Dziś polecam: Within the Ruins (metal progresywny, metalcore), Wizzard (glam rock) oraz Wolfsheim (synth pop). 

Pozdrawiam!

piątek, 27 września 2019

Azjatyckie popołudnie i wieczór.

Był u nas mój brat cioteczny, urządziliśmy sobie popołudnie i wieczór spod znaku Azji. Zaczęliśmy od zupy krewetkowej (Staruszek stał się mistrzem, nawet bez odczuwania smaku- to od chemii- zupa wyszła wyjątkowo dobra), potem przyszła pora na sushi (kupne, bo nie mamy maty do rolowania tych cygar ryżowo-algowych), skończyliśmy puddingiem o smaku liczi (kupiłem wczoraj, odbiło mi zupełnie, bo cena nie należała do najmilszych). 

Poza udaną stroną gastronomiczną wizyta miała dla mnie też wymiar edukacyjny. Dowiedziałem się, że zepsułem moje CV. Wiem też, gdzie można jeszcze się udać on-line, by stać się widocznym dla pracodawcy. Ciekawe czy to coś pomoże. 

Pozdrawiam!

czwartek, 26 września 2019

Dokończenie sprawy.

Dokończyłem dziś sprawę z wczoraj, a dokładniej poszedłem kupić nową kartę do telefonu. W końcu wszystko działa i mam nadzieję, że tak zostanie już. 
Staruszek ma dziś spory kryzys, nie czuje się najlepiej, ma na twarzy takie czerwone plamy. Mam nadzieję na to, że jednak stosunkowo szybko to minie. 

Jutro ma przyjść mój brat cioteczny, ciekawy jestem jak to wszystko wypali, patrząc na punkt wyżej. Ale może jutro będzie już dobrze? 

Dziś polecam: Brujeria (death metal, grindcore, heavy metal), Brutal Sphincter (brutal death metal, goregrind) oraz Brutality Will Prevail (hardcore punk). 

Pozdrawiam!

środa, 25 września 2019

Film. Książka.

Obejrzałem ostatnio film dokumentalny, którego bohaterem był Hiranmoy Ghoshal. Pochodził z Bengalu Zachodniego, był pisarzem, który w 1934 roku przyjechał do Polski, by zostać wykładowcą na UW (wcześniej skończył studia w Kalkucie i w Anglii). Ciekawa jest historia jego przyjazdu. Podobno jak pracował w Szwajcarii jako szatniarz, zauważył go polski profesor, zajmujący się językami i kulturą Indii. Ściągnął Hiranmoya do swojej uczelni, jednak praca w naszym kraju ze względu historycznego trwała tylko do 1940 roku. Wtedy bohater filmu wrócił do Indii. Napisał wspomnienia z kampanii wrześniowej, w lokalnych rozgłośniach radiowych przekonywał swoich rodaków do tego, aby posłuchali co ma im do opowiedzenia o nazistach. Podobno w tamtym czasie była pewna grupa Hindusów, która wiązała swoje pochodzenie i pochodzenie nazistów od Ariów. Były też zapatrywania tego typu, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, chodziło oczywiście o Anglików, dostrzegano możliwości wydostania się spod ich protektoratu poprzez zbliżenie się do nazistowskich Niemiec. W 1947 roku bohater dostał wysokie stanowisko w Moskwie, miał zajmować się promowaniem kultury Indii w swojej ambasadzie.  W 1956 roku powrócił do Indii, by zająć się opisywaniem, a nawet stworzeniem alfabetu dla niszowych języków. W 1957 roku powrócił do Polski, gdzie znów zajmował się wykładaniem na UW. Zmarł w 1969 roku, został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim. Do dziś żyje jego córka Mira, miał też syna Bogdana. 

Przeczytałem też książkę ,,The Most Beautiful. Moje życie z Prince`em". Autorka, Mayte Garcia przedstawiła historię swojego małżeństwa z tym artystą w dość interesujący sposób. Poznali się, gdy miała 16 lat, zaczęła wtedy tańczyć w zespole Prince`a. Gdy skończyła 20 lat coś między nimi się zmieniło, zbliżyli się do siebie na tyle, że w końcu zdecydowali się na ślub. Wspólne życie w trasach koncertowych, a także późniejsze dwie tragedie doprowadziły do stopniowego wygaśnięcia uczucia. Tymi tragediami było urodzenie dziecka (syna) z poważnymi wadami genetycznymi, który po pewnym czasie zmarł, później Mayte Garcia poroniła. Prince po jakimś czasie zaczął pocieszać się w ramionach innej kobiety, co doprowadziło do rozwodu pary. Zadziwiające było podejście tego znaczącego artysty do religii. Pewnie jego studia nad Biblią ze Świadkami Jehowy spowodowały swoiste odchylenia w tej materii. Bo nijak nie umiem zrozumieć, gdy człowiek tłumaczy brak zgody na badania genetyczne czy zabiegi medyczne swoją religią. Gdyby autorka książki nie zgodziła się na zabieg po swojej drugiej tragedii mogłaby umrzeć. Nigdy jakoś specjalnie nie intrygował mnie Prince, jednak po przeczytaniu tej książki jakoś inaczej na niego zaczynam patrzeć. Książka jest warta polecania, bo nie ma w niej taniej sensacji, są raczej wspomnienia wspólnych chwil, zarówno tych miłych jak i tych tragicznych. 

Dziś byłem z Rodzicielką na zakupach. Ogólnie zmęczyło nas to nieźle. Do tego jeszcze skomplikowała się sprawa z naszymi telefonami. Musiałem kupić nową kartę, okazało się potem, że wybrałem zły model. Ogólnie zakręcone chwile na tych zakupach były. 

Staruszek z kolei utknął na cały dzień w szpitalu. Dostał kolejną dawkę chemii, do tego był to najdłuższy jego pobyt w szpitalu (wizyta lekarska koło 15, podanie chemii parę chwil potem, wszystko wolno podawane, do tej pory nie ma Staruszka w domu jeszcze). 

Pozdrawiam! 

wtorek, 24 września 2019

Trochę chodzenia. Jest lepiej.

Byłem dziś w urzędzie pracy, na 3 października jestem umówiony na rozmowę (razem z pewnie kilkunastoma innymi osobami) z przedstawicielem Poczty Polskiej. Zobaczę jak warunki i szczegóły będą wyglądać, wtedy zdecyduję co dalej będę robił. Bo faktycznie trzy lata szukana pracy to sporo za dużo. 

Potem podjechałem z Rodzicielką do Babci. Sytuacja jest stabilna, a nawet lekko się poprawia z tego co mówi pani Sława. Ot przykład z weekendu, pani Sława mówi Babci, że w poniedziałek będzie miała gościa, czyli Rodzicielka przychodzi. Byliśmy dziś, a Babcia wczoraj spytała się czemu gości nie było. Czyli pamięć momentami wraca na dobre tory. 

Dziś polecam: Wiktora Coja (rock, nowa fala, post punk), Kino (rock, post punk, nowa fala) oraz Wind Rose (folk metal, power metal, metal progresywny).

Pozdrawiam! 

poniedziałek, 23 września 2019

Lekarski dzień.

Rodzicielka rano pojechała do neurolog w związku ze swoimi zawrotami głowy (na szczęście jak na razie minęły, po wprowadzeniu leków przez lekarkę pierwszego kontaktu). Otrzymała dwa skierowania na badania specjalistyczne, zapisała się od razu i właściwie tyle. Bo terminy są na początek roku 2020. 

Staruszek z kolei pojechał oddać krew, bo w środę będzie u onkologa, dowie się między innymi o wynikach tomografii i dalszym działaniu. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze (bowiem Staruszek już znacznie mniej narzeka na dolegliwości, pewnie to przez naświetlania i chemię guz się zmniejszył). 

Jutro jadę do urzędu pracy. Ciekawe czy dostanę propozycję jakaś. 

Dziś polecam: Alcest (shoegaze, post-metal, black metal), Alestorm (folk metal, power metal) oraz Akhenaton (symfoniczny black metal). 

Pozdrawiam!

niedziela, 22 września 2019

Dzień spędzony na powietrzu.

Pojechaliśmy na działkę do rodziny Staruszka. Pomogliśmy nieco w zamontowaniu zadaszenia nad pomostem wychodzącym od domku. Wypuściliśmy też wodę z beczki, z której można korzystać w letnie dni podłączając do prysznica. Ogólnie rzecz ujmując działaliśmy, aby przed jesienią pewne sprawy były ogarnięte. Oczywiście siedzieliśmy też parę chwil i chłonęliśmy leśne otoczenie. :) 

Dziś polecam: The Avalanches (alternative dance, rock alternatywny, indie rock, club/dance), The Baboons (rock) oraz The Babe Rainbow (soul, garage, psychodelia). 

Pozdrawiam!

sobota, 21 września 2019

Odsłonięcie tablicy z historią kamienicy.

Przed południem na podwórku była mała uroczystość związana z odsłonięciem wymienionej w tytule tablicy. Było parę przemówień, odsłonięcie i na koniec mały poczęstunek. W sumie to bardzo dobra myśl na łączenie sąsiadów, zbliżenie jakieś i promowanie historii okolicy. 

Pozdrawiam!

piątek, 20 września 2019

W domu.

Podróż minęła bez większych przygód. Te byłyby, gdyby zmienić lekko trasę i pojechać na autostradę Warszawa-Łódź (jakieś korki gigantyczne). Na razie zmęczenie jazdą daje znać, jednak jest w tym też pewna doza szczęścia związanego z pobytem nad morzem. 

Pozdrawiam!

czwartek, 19 września 2019

Dębki 12.

Jutro wracamy do domu. Dlatego poszliśmy na pożegnalny spacer nad morze, posiedzieliśmy też w okolicy ujścia Piaśnicy do morza. Ogólnie dzień spokojny, skupiony na jutrzejszym wyjeździe. 

Dziś polecam: Eisbrecher (Neue Deutsche Harte), Electric Octopus (rock, blues rock, jazz, funk) oraz Edge Of Sanity (death metal, progresywny death metal, heavy metal). 

Pozdrawiam!

środa, 18 września 2019

Dębki 11. Puck.

Pogoda była przyjemna, momentami nawet letnio było. :) Wybraliśmy się do Pucka, zobaczyliśmy Stare Miasto, kościół farny, Muzeum Ziemi Puckiej oraz port jachtowy. 

Muszę powiedzieć, że w czasie tego pobytu nad morzem udało się nam zobaczyć całkiem sporo ciekawych miejsc. Odwiedziliśmy też stare miejscówki (wieża widokowa w okolicy Żarnowca, Jastrzębia Góra). Nawet zmienność pogody nie wpłynęła jakoś mocno na pozytywny odbiór całości. :) 

Pozdrawiam!

wtorek, 17 września 2019

Dębki 10. Książka. Powrót pewnego rodzaju.

Przed południem snuliśmy plany o tym, by jutro odwiedzić Gdańsk. Jednak po sprawdzeniu prognozy pogody stanęło na wycieczce do Pucka. W sumie Gdańsk można odwiedzić kiedyś bez auta, jadać pociągiem i na miejscu w hotelu jakimś się zatrzymamy. 

Po południu pogoda zaczęła z nas drwić. Słońce przeplatało się z deszczem, a nawet przez jakąś minutę z malutkim gradem. Przeszliśmy się trochę koło rzeki Piaśnicy, po czym wróciliśmy do domku, by przeczekać do obiadu. W międzyczasie chmury gdzieś zniknęły i się nieco ociepliło (na chwilę jedynie). 

Przeczytałem książkę pt: ,,Karolingowie", którą napisał Pierre Riche. Muszę powiedzieć, że była to całkiem niezła wyprawa w zamierzchłe czasy i źródła Europy jaką znamy. Autor stworzył dzieło szczegółowe, skupił się na najważniejszych władcach z dynastii, omówił przeróżne wpływy makro i mikro, po prostu odmalował według mnie bardzo dobry portret tego rodu. 

Wróciłem też do ,,Nowej Fantastyki". Znalazłem wczoraj w Jastrzębiej Górze w kiosku najnowszy numer tego pisma. Przypomniałem sobie, że jakiś czas temu wkręciłem się w te krótkie opowiadania, felietony i artykuły obracające się wokół fantastyki, horroru, nowych technologii, społeczeństwa jako takiego. 

Dziś polecam: Novi Fosili (pop), Novo Amor (indie rock, folk) oraz Nu Guinea (funk, disco, jazz, afro). 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 16 września 2019

Dębki 9. Władysławowo. Jastrzębia Góra.

Odwiedziliśmy we Władysławowie mojego brata ciotecznego i jego mamę. Chwilę pochodziliśmy razem, potem już sami pokręciliśmy się po tym mieście. Bardzo spodobała mi się Aleja Gwiazd związana ze sportem. Z tego co wyczytałem w Sieci odbyło się już 19 edycji odsłaniania tych gwiazd. 

Podeszliśmy też do Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie, Staruszek ok. 30 lat temu był tam jako działacz z ramienia Polskiego Związku Bokserskiego. 

Na koniec zdecydowaliśmy się pojechać do Jastrzębiej Góry, gdzie ostatni raz byliśmy z 15 lat temu. Wiele się zmieniło, jednak ośrodek ,,Bałtyk", w którym mieszkaliśmy niewiele się zmienił (przeszedł tylko spod Ministerstwa Finansów pod zarząd jakiejś Krajowej Szkoły Skarbowości- co za nazwa!).  

Dziś polecam: Dead Crown (black metal, ambient), Dead Infection (goregrind) oraz Death (death metal, techniczny death metal, metal progresywny). 

Pozdrawiam!

niedziela, 15 września 2019

Dębki 8.

Dzień minął nam stacjonarnie, odwiedziliśmy raz jeszcze rzekę Piaśnicę, po czym plażą przeszliśmy do wieży widokowej w Dębkach. Widoki najlepsze na plaże, domów żadnych nie widać, bo zasłaniają drzewa. 

Nad Piaśnicą posiedzieliśmy chwilę, a także przeżyliśmy niezły szok. W pewnej chwili patrzymy, a rzeką płyną zwłoki, po chwili drugie. Dopiero po paru sekundach dotarło do nas, że to nurkowie (żywi!), płyną sobie rzeką w stronę morza. Wywołali swoim pojawieniem się niemałe zamieszanie, wszyscy rzucili się do zrobienia zdjęcia. Blisko morza nurkowie wyszli z wody, po czym spytali się nas, gdzie mogą wyjść z plaży. Okazało się, że to byli dwaj panowie koło 50-tki, ich wyprawa tą niedużą rzeką trwała 1,5 godziny. Jak dla mnie szacunek się należy. 

Dziś polecam: Benedictum (heavy metal), Besides (post-rock) oraz Betrayer (death metal). 

Pozdrawiam!

sobota, 14 września 2019

Dębki 7. Gniewino. Nadole. Białogóra.

Dzień mieliśmy dość intensywny. Najpierw pojechaliśmy do Gniewina, gdzie jest wieża widokowa nazwana ,,Kaszubskim Okiem". Widoki na kawałek elektrowni w Żarnowcu robi wrażenie. 

Następnie pojechaliśmy do Nadola, gdzie znajduje się niewielki, acz interesujący skansen. Pokręciliśmy się jeszcze chwilę przy sztucznym zbiorniku od elektrowni, po czym zdecydowaliśmy się na wizytę w Białogórze. 

Początkowo myślałem, że będzie jak za pierwszym razem, bo deszcz zaczął padać. Na szczęście mogliśmy pójść sobie lasem w kierunku morza, gdzie ostatecznie nie doszliśmy. Ciekawe ile nam zabrakło metrów. :D 

Dziś polecam: Amenra (post-metal, sludge metal, doom metal), American Head Charge (metal alternatywny, nu metal, metalcore) oraz Amigo The Devil (folk). 




























Pozdrawiam!

piątek, 13 września 2019

Dębki 6.

Pogoda kolejny raz dała nam przed południem popalić. Na szczęście koło 13 udało się nam wyjść. Pochodziliśmy po plaży nieco, doszliśmy też do ujścia Piaśnicy, miejsce godne polecania. 

Wieczorem byłem z Rodzicielką na zachodzie Słońca, było magicznie. Poza przeróżnymi chmurami podświetlonymi na czerwono, różowo były też spore pokłady suchego piachu, który z wiatrem przenosił się  z miejsca na miejsce. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego, by na piachu mokrym był taki biały, możliwy do porwania przez wiatr. Po prostu morze zachwyca mnie co i rusz. 

Dziś polecam: Iwrestledabearonce (metalcore, deathcore, metal awangardowy), Jade Bird (rock alternatywny, country) oraz Japanese Breakfast (indie rock, indie pop, lo-fi). 

Pozdrawiam!

czwartek, 12 września 2019

Dębki 5. Wejherowo.

Podjechaliśmy do tego miasta, bo pogoda znów sobie z nas robiła żarty. Raz było deszczowo, raz słonecznie. 

Byliśmy w Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki, pobliskim parku, a także przy jednej z kapliczek należących do Kalwarii Wejherowskiej. Ogólnie mówiąc polecam to miejsce, bo jest co robić. 

Pozdrawiam!

środa, 11 września 2019

Dębki 4. Nomadyzm plażowy.

Posiedzieliśmy w Dębkach na plaży, chociaż planowaliśmy pojechać do Wejherowa. Jednak pogoda poprawiła się na tyle, że trochę żal było poświęcić czasu na zwiedzanie. Nabyliśmy pół namiot, by siedzieć w nieco lepszych warunkach na plaży. Można powiedzieć, że to taki nomadyzm plażowy, sporo osób miało podobne ochrony przed wiatrem i gorącem. Problem pojawił się w momencie, gdy chcieliśmy złożyć osłonę naszą. Nie udawało nam się to zupełnie. Nawet poszliśmy do pani, która nam sprzedała to cudo. Zebrało się niemal konsylium złożone z naszej trójki, pani sprzedawczyni i jednego pana, co zajrzał do sklepu. Dopiero już w domu w Sieci znalazłem filmik wyjaśniający jak złożyć taki wytwór ,,wysokiej" techniki. :D 

Dziś polecam: Deviloof (deathcore), Die Krupps (EBM, heavy metal, industrial metal, rock industrialny) oraz Dies Irae (death metal).

Pozdrawiam!

wtorek, 10 września 2019

Dębki 3. Białogóra.

Podjechaliśmy do Białogóry, gdzie początkowo mieliśmy odpoczywać (jednak niemal z każdego miejsca na plażę było ok. 1 kilometra). Pogoda miała jednak inne plany, właściwie cały czas dość mocno padało. Ograniczyliśmy się do zwiedzenia części tej miejscowości z okna samochodu, zjedliśmy też całkiem dobre gofry wraz z kawą i herbatą. Na obiad planujemy spróbować jedzenia w takim prywatnym pensjonacie i na dziś to tyle by było. 

Rano zachwycałem się jaskółkami latającymi wokół sąsiedniego domu. Było ich bardzo wiele, siadały sobie na dachu, piorunochronie, po prostu coś niesamowitego. :)

Dziś polecam: Shokran (metal progresywny), Siege Of Power (death metal, trash metal, black metal) oraz Simple Plan (rock alternatywny, pop-rock). 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 9 września 2019

Dębki 2. Pirat XXI wieku. Smędzenie się po okolicy.

Zapomniałem napisać co widzieliśmy wczoraj na plaży, w okolicy budy, która akurat była po sezonie składana. Wychodzi sobie najpierw jeden pan, podszedł do auta stojącego na plaży, coś tam patrzył. Po chwili dołączył drugi pan, przypominający posturą pirata, który długo w porcie siedział. A na jego ramieniu umieściła się zielona, żywa papuga. Szok i niedowierzanie po prostu. Wsiadł za kierownicę tego auta i pojechał. Po prostu pirat z XXI wieku. 

Smędziliśmy się nieco po okolicy, dwa razy chodziliśmy po plaży, dwa razy po lesie. Ogólnie obeszliśmy chyba całą północną część Dębek. Coraz bardziej mi się tu podoba. :) 

Dziś polecam: Alabama Shakes (rock, blues rock, southern rock), The Albion Band (folk rock, British folk rock) oraz Alfa Mist (jazz). 

Pozdrawiam!

niedziela, 8 września 2019

Dębki.

Dojechaliśmy do Dębek dość sprawnie. Miejscowość bardzo różni się od tych, gdzie do tej pory bywaliśmy. Jest nadzwyczaj spokojnie, cicho.

Byliśmy już na rybie smażonej (choć nie przepadam, ta bardzo mi podeszła), popatrzyliśmy na morze. Niestety trochę kropił deszcz, więc szybko wróciliśmy do naszego domku. W samym domku jest wszystko co potrzeba do szczęścia, można nawet gotować. :)

W planie mamy wyjazd do Gdańska, Wejherowa, ewentualnie do Władysławowa, gdzie będzie mój brat stryjeczny ze swoją mamą.

Pozdrawiam!

sobota, 7 września 2019

Przed wyjazdem.

Jutro jedziemy nad morze, do Dębek. Będzie to nasz pierwszy raz w tym rejonie wybrzeża. Ciekawe czy nam się tam spodoba. :)

Byłem dziś kupić sobie książki. W sumie to wyszło mi, że jestem już okrutnie nakręcony na nowe książki, względnie płyty z muzyką. Kupiłem pięć książek.

1. Andrzej Pilipiuk- ,,Karpe bijem", 
2. Norman Ohler- ,,Trzecia Rzesza na haju", 
3. Mayte Garcia- ,,The Most Beautiful. Moje życie z Prince`em", 
4. Barbara Mujica- ,,Frida", 
5. Ewa Ornacka- ,,Zrozumieć zbrodnię". 

Pozdrawiam!

czwartek, 5 września 2019

Wizyta.

Byłem dziś z Rodzicielką u Babci. Sytuacja od ostatniego razu nie zmieniła się specjalnie w żadną stronę. W sumie to dobrze i nie dobrze jednocześnie.

Jak wracaliśmy to w autobusie zaobserwowałem bardzo intrygującą gotkę. Wszystko miała dobrane idealnie, od makijażu w stylu ,,kocie oko" przez tatuaże, po charakterystyczne ubrania z koronkowymi wstawkami. ^_^ Jakoś ta subkultura kojarzy mi się z ludźmi, z którymi można porozmawiać na wiele tematów.

Dziś polecam: Vale of Pnath (techniczny death metal), Vampire Weekend (indie rock) oraz Venom Prison (death metal, hardcore). 

Pozdrawiam!

środa, 4 września 2019

Małe przygody. Niespodzianka związana z wyjazdem. Książki.

Dziś miałem małe przygody związane z odbiorem nowego dowodu. Pojechałem najpierw w stare miejsce, gdzie składałem wniosek. W międzyczasie usłyszałem czy przeczytałem w Sieci, że urząd zajmujący się dowodami przenosi się bardzo blisko mojego domu. Nie dostałem jednak żadnego maila z informacją, że dowód będzie sobie na mnie czekał w nowej siedzibie. Trochę się zmęczyłem tym chodzeniem z centrum do domu, ostatecznie jednak odebrałem dokument. Przez chwilę jeszcze martwiłem się czy w ogóle jest on w urzędzie, bo pani zajmująca się wydawaniem dowodów przez dłuższą chwilę nie mogła go znaleźć. Okazało się, że został pod złą literkę włożony. 

Dziś wyszło, że nad morzem dołączy do nas (na razie nie na 100% pewne) koleżanka Rodzicielki ze studiów wraz ze swoim partnerem. Cieszę się z tego powodu, bo na pewno będzie weselej jeśli dojdzie to do skutku. Nie mówiąc już o możliwości wspominania dawnych czasów. :) 

Przeczytałem dziś książkę o inteligencji w wiekach średnich (autor Jacques LeGoff). Dowiedziałem się wielu nowych rzeczy, choćby o przekształcaniu się wędrownych naukowców w osiadłych, nie mówiąc już o uzależnianiu uniwersytetów od polityki, religii itd. Książka warta jest polecenia. 

Za to książka ,,Świt średniowiecza" (autor Vito Fumagalli) rozczarowała mnie mocno. Całość została oparta właściwie na historiach związanych ze świętymi KK, o samym średniowieczu jest absurdalnie mało, właściwie to nie wiem po co autor próbuje wmówić, że jest to książka o średniowieczu. Ta książka jak dla mnie jest o żywotach świętych, a w tle jest jedynie w/w epoka. 

Dziś polecam: Clock Machine (rock, funk, rock alternatywny), Cool Kids of Death (rock alternatywny) oraz Darię Zawiałow (indie pop, rock).

Pozdrawiam!

wtorek, 3 września 2019

Planowany wyjazd. Poszukiwania kupca.

Zaplanowaliśmy wyjazd nad Bałtyk, od 8 do 19 września. To będzie taka spóźniona forma wakacji. :) 

Dziś byliśmy na działce, bo miał przyjechać chętny do zakupu naszej zielonej przystani. Do niczego wiążącego nie doszło, bowiem pan szukał nieco większego metrażu zarówno domku jak i działki. Mówi się trudno, nie ma co szybko tego robić, by potem nie było problemu jakiegoś. 

Pozdrawiam!

niedziela, 1 września 2019

Obserwacje.

Obserwowaliśmy we trójkę relację w TV z uroczystości związanej z 80. rocznicą wybuchu II Wojny Światowej. Dla mnie jak zwykle przy takich okazjach najciekawszy był ceremoniał wojskowy. Najpiękniejsze momenty to chyba te związane z umieszczeniem flagi naszej ojczyzny na maszcie. Wszystko tak pieczołowicie jest robione przez żołnierzy, cieszy oko i duszę. 

Po południu nad naszym miejscem zamieszkania dość intensywnie latał helikopter wojskowy. Pułap miał na tyle niski, że widać było jak żołnierze siedzą z wywieszonymi na zewnątrz nogami. W taki dość ciepły dzień jak dziś musiało to być miłe uczucie. :) 

Pod wieczór obserwowałem z balkonu kolumny jadące po Wisłostradzie, raz w tę, a raz w drugą stronę. Najliczniejsza składała się z 19 aut na sygnale. To też powoduje u mnie jakieś ciekawe, choć trudne do opisania uczucia. 

Pozdrawiam!

piątek, 30 sierpnia 2019

Przypadkowe emocje muzyczne.

Dzień był na tyle gorący (chociaż nad ranem trochę padał deszcz i straszyła burza), że wyszliśmy dopiero koło 20. Poszliśmy nad Wisłę i trafiliśmy na bardzo fajne muzyczne emocje. W takiej nowej knajpie (bar połączony ze sceną) była jakaś zamknięta impreza. Jednak z zewnątrz był całkiem dobry widok na bok sceny, gdzie już czekały instrumenty. Dosłownie po chwili pojawili się muzycy i wokalistka. Rodzicielka niemal od razu stwierdziła, że to Daria Zawiałow, ja dopiero zorientowałem się po piosence ,,Szarówka", że to faktycznie ona. ^_^. Jak dla mnie jest to jedna z ciekawszych osobowości na naszej scenie muzycznej. 

Dziś polecam: Abandon All Ships (metalcore, electronicore), Abbath (black metal) oraz Abnormality (techniczny death metal). 

Pozdrawiam!

czwartek, 29 sierpnia 2019

Mam trochę szczęścia.

Może nie jest to wygrana w loterii czy coś podobnego, jednak zawsze coś. Udało mi się dziś znaleźć dwie ciekawe ofert stażu, które odpowiadają mi zarówno pod względem odległości firm od domu jak i profilu działalności. 

Dla chętnych zostawiam namiary na te trzy książki o średniowieczu co je ostatnio wypożyczyłem z biblioteki. 

1. Vito Fumagalli- ,,Świt średniowiecza", 
2. Pierre Riche- ,,Karolingowie", 
3. Jacques LeGoff- ,,Inteligencja w wiekach średnich". 

Dziś polecam z Bandcampa: Dankophilac (grindcore, eksperymentalna, noisecore) i Dar Nahmias (indie, rock, psychodelia).

Pozdrawiam!

środa, 28 sierpnia 2019

Chwilowa stagnacja.

Staruszek był dziś w szpitalu na badaniu krwi, po czym miał wizytę u lekarza. Wyniki badań są nadal niezłe, jednak lekarz zalecił poczekać z podaniem chemii do 2 września (jednocześnie tego dnia ma być tomografia komputerowa). Niby jest to jakaś stagnacja, jednak z drugiej strony przerwa może się przydać. 

Dziś polecam: A Lovely Day For Bloodsheed (deathcore), A Pale Horse Named Death (metal gotycki, doom metal) oraz A-WA (mizrahi, muzyka świata, elektronika etno, hip-hop).

Pozdrawiam! 

wtorek, 27 sierpnia 2019

Mała zmiana planów. Czyżby nowa pasja?

Miałem dziś iść z Rodzicielką do Muzeum Narodowego, najpierw mieliśmy zwiedzić co nieco (zwłaszcza moją ulubioną salę z dziełami ze średniowiecza), później miał być obiad w restauracji muzealnej. Niskie ciśnienie atmosferyczne połączone z upałem przekonało nas do zmiany planów. Nie straciłem jednak wiele, bo po południu całą trójką poszliśmy do biblioteki i parku. Wziąłem sobie trzy książki o średniowieczu, można więc powiedzieć, że będę miał namiastkę zwiedzania. :) 

Od paru dni śledzę na Youtube filmiki z pojazdami zdalnie sterowanymi. Muszę przyznać, że robią na mnie duże wrażenie, szczególnie jak wykorzystywane są w odgrywaniu jakichś scenek rodzajowych. Parę lat temu dostałem helikopter RC (mały), potem samochód RC (spory, Strada XT), jednak pierwszy pojazd szybko mi się znudził, a w drugim zepsuła się ,,inteligentna" ładowarka. Czyli w jakimś stopniu poznałem ten świat od drugiej strony. Jednak moje umiejętności sterowania pojazdami RC są naprawdę skromne w porównaniu z operatorami z tych filmów. Jeśli ktoś jest ciekawy to można wpisywać takie zwroty: RC cars, RC planes, RC construction site (budowa, dla mnie jedna z najciekawszych opcji do podziwiania), RC trucks, RC fire trucks, RC vehicles i pewnie wiele więcej. 

Dziś polecam: Abominable Putridity (slam death metal), Acid Arab (elektroniczna) oraz Acrania (brutal deathcore). 

Pozdrawiam!

niedziela, 25 sierpnia 2019

Odpoczynek.

Dziś nic szczególnego się nie działo. 

Posiedzieliśmy sobie w parku nieco, potem poszliśmy na lody, które poleciła nam sąsiadka jakiś czas temu. Nie były złe, jednak miałem okazję jeść trochę lepsze. 

Dziś polecam: Alice Phoebe Lou (jazz, blues, indie fol, soul), Alice in Chains (heavy metal, grunge, sludge metal) oraz Alien Vampires (harsh EBM, electro-industrial, aggrotech, metal industrialny). 

Pozdrawiam!

piątek, 23 sierpnia 2019

Działam.

Dziś byłem w urzędzie pracy, nie mieli dla mnie żadnej oferty. Szukam jednak cały czas propozycji stażu, żeby co nieco złapać doświadczenia. Od dwóch tygodni jest cisza w miejscach, gdzie wysyłałem swoje CV. Jednak przed samym wyjściem do urzędu dostałem maila z wyróżnionymi możliwościami aplikowania, wybrałem jedną i już wiem jak poszerzyć zakres poszukiwań. 

Dziś polecam: The Damned Things (stoner rock, hard rock, hardcore), The Dread Crew of Oddwood (akustyczny piracki metal, folk metal) oraz The Expendables (reggae rock, ska, punk, surf rock). 

Pozdrawiam!

środa, 21 sierpnia 2019

Czas powrotu.

Chyba nadszedł już czas, by wrócić. W międzyczasie zdarzyło się trochę, w tym parę rzeczy niezbyt miłych.

Staruszek od kwietnia do lipca miał trzy cykle chemioterapii, wlew połączony z tabletkami przyjmowanymi w domu. Widać już pewną poprawę, wyniki też są lepsze, ogólnie rzecz biorąc wszystko zaczyna iść w dobrą stronę. 

Niestety pod koniec lipca zdarzyła się bardzo przykra sytuacja. Babcia przewróciła się, noga początkowo bolała, nic nie wskazywało jednak na poważniejsze problemy. Pani Sława wezwała karetkę, po paru godzinach Babcia miała prześwietlenie. Okazało się, że kość uda uległa złamaniu, niezbędny był zabieg operacyjny. Wszystko na szczęście przebiegło pomyślnie, Babcia już kilka godzin po operacji w miarę miała z nami kontakt. Mniej więcej tydzień po interwencji chirurga została przewieziona do domu. Tam jednak stopniowo pogarszał się Jej stan psychiczny, nie wchodząc w szczegóły mam wrażenie jakby Babci przybyło z pięć lat. Jak się widzieliśmy już w domu, to poznawała nas i tak dalej, jednak przeplatane było to swoistymi ,,odpłynięciami" od nas. Początkowo ciężko nam było sobie to wszystko poukładać w głowach, jednak po pewnym czasie sytuacja się  poprawiła. 

Jakieś dziesięć dni temu Rodzicielka obudziła się rano i miała wrażenie, jakby leciała helikopterem. Zawroty głowy połączone z wysokim ciśnieniem w nocy dawały znać przez kilka dni. Potem wszystko ustąpiło. Zdecydowaliśmy jednak o wizycie u naszej pani doktor rodzinnej, dała Rodziciele skierowanie do neurologa, wizyta we wrześniu. Parę dni później Rodzicielka poszła do przychodni specjalistycznej znajdującej się niemal naprzeciwko naszej kamienicy. Pan profesor kardiolog wskazał na złe dobranie leków oraz możliwy negatywny wpływ herbaty (bardzo przez nas lubianej). Jak na razie jest poprawa bardzo duża, jednak mimo to warto chyba sprawdzić też ten kierunek neurologiczny dla spokoju. Chociaż według mnie to stres mógł się tak skanalizować. 

Parę dni temu dowiedzieliśmy się, że brat stryjeczny Staruszka ma podejrzenie nowotworu złośliwego płuc. Był już na pobraniu wycinków do badań. Mimo to nie przestał palić papierosów. Jednak jakby nie patrzeć to też jest jakiś kolejny powód do zmartwień. 

Wszystko to odbiło się też na mnie, czasem miałem naprawdę dziwne dni. Jednak staram się nie dawać i iść do przodu. 

Dziś polecam: Caravan Palace (muzyka elektroniczna, electro swing, pop), Cardiac Rapture (slamming deathcore) oraz Cat Clyde (blues, jazz).

Pozdrawiam!

piątek, 26 kwietnia 2019

Znikam na jakiś czas.

Nie wiem na ile, ciężko jest to określić. Nie mam po prostu głowy, a za parę dni też pewnie w jakimś zakresie czasu, by coś pisać na blogu. 

W środę ostatnią Staruszek poszedł z Rodzicielką na izbę przyjęć do pobliskiego szpitala, został przyjęty i od razu wdrożono parę badań. Początkowo sprawa wyglądała na zapalenie w układzie pokarmowym. Potem zmieniono nieco diagnozę, nadal nie było to nic strasznego. Jednak po kolejnych, dokładniejszych badaniach wyszło coś o wiele poważniejszego niż wszyscy myśleli. Na razie nie ma pełnych wyników, jednak te co są wskazują na poważne kłopoty. Mamy kontakt do jednej pani doktor, podobno jest dobra w zakresie chorób dolnych odcinków układu pokarmowego. Może ona wskaże nam możliwości leczenia, postępowania w kolejnych dniach, miesiącach, a potem latach. Jak na razie wiele wskazuje niestety na konieczność zabiegu chirurgicznego, pozostaje tylko poczekać na resztę badań, by wiedzieć jakie tempo jest konieczne. Staruszek na swoje szczęście ma wśród znajomych chirurga, to też pewnie jak zobaczy wyniki coś będzie umiał podpowiedzieć. 

Na koniec pragnę zaapelować do wszystkich, którzy czytają moje wpisy. Róbcie badania profilaktyczne wskazane dla Waszego wieku, płci, innych uwarunkowań, a w przypadku jakichś niecodziennych dolegliwości idźcie do lekarza. 

Pozdrawiam! 

środa, 24 kwietnia 2019

Parę problemów.

W czasie Świąt jak dzwoniliśmy do znajomych i rodziny, to właściwie w każdym domu okazywało się, że zagościła w nim jakaś choroba. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że moja Mama Chrzestna ma nowotwór piersi, w maju ma zaplanowany zabieg usunięcia tych zmian, a potem jeszcze musi mieć zaplanowane dalsze leczenie. Staruszek od Świąt pogarsza się gastrologicznie mówiąc ogólnie. Dziś poszedł z Rodzicielką do lekarza, zobaczymy czy coś to da. 

Jak byłem na stażu to na początku tego roku (jakoś w lutym chyba) jedna z pań zajmujących się moimi działaniami powiedziała, że dla niej rok nieparzysty z reguły niesie złe sytuacje. I jak widać coś w tym niestety jest. Dawno nie miałem takiego nagromadzenia negatywnych spraw. 

Pozdrawiam!

niedziela, 21 kwietnia 2019

I po świętowaniu.

Z roku na rok coraz szybciej zlatują mi świąteczne dni. W tym roku to właściwie był błysk jakiś. Nie mniej muszę powiedzieć, że atmosfera była dość dobra. 

W sobotę byliśmy u Babci z ciastami, nie chcieliśmy wlec ze sobą nie wiadomo ile rzeczy do jedzenia, z drugiej strony dobrze było jakoś zaznaczyć odrębność tej wizyty od innych weekendowych. 

Dziś byliśmy u rodziny Staruszka, atmosferę ogólnie należy zaliczyć do dobrych. 

Jutro ma przyjść do nas mój brat cioteczny, zjemy razem obiad i na tym skończy się świętowanie nasze. 

We wtorek mam wizytę w urzędzie pracy, można powiedzieć, że wracam do codzienności. 

Ogólnie ogarnia mnie jakieś zniechęcenie połączone ze zmęczeniem. Nie wiem skąd to się bierze, jednak coraz bardziej mnie niepokoi takie coś. 

Wróciłem w jakimś stopniu do twórczości Jacka Kaczmarskiego i grupy Armia. Muszę powiedzieć, że jest to dość dalekie od siebie granie, jednak można odnaleźć pewne wspólne mianowniki, choćby niebanalne teksty, dotyczące szerokiego spektrum tematów, a polane są one sosem równie dobrej muzyki. 

Pozdrawiam!

wtorek, 16 kwietnia 2019

Pewne zmęczenie.

Nie wiem skąd to się mi wzięło ale już czuję pewnego rodzaju zmęczenie. Tak planowaliśmy, że w Święta gdzieś pojedziemy, albo przynajmniej zrezygnujemy z jakiegoś wielkiego przygotowywania uroczystych posiłków itp. Życie pokazało, że nie tak łatwo zrealizować taki plan. Od wczoraj zajmujemy się dość intensywnie porządkami, a od czwartku ruszamy z przygotowywaniem jedzenia. Ogólnie rzecz biorąc jakoś zatraciłem umiejętność znalezienia w tych dniach czegoś niezwykłego. Myślę już właściwie o maju, bo wtedy czeka na mnie ewentualna miła wizyta (a właściwie gościnne występy wyjazdowe). Na razie skupiam się jednak na nadchodzących dniach.

Życzę od razu Wam dużo zdrowia, wielu dobrych emocji, spędzenia tego czasu w gronie najbliższych i wszystkiego dobrego na Święta i na dni po nich nadchodzące.

Dziś polecam: Weather Report (fusion), Wednesday 13 (horror punk) oraz Ween (rock psychodeliczny, lo-fi, rock alternatywny). 

Pozdrawiam!

sobota, 13 kwietnia 2019

Muzyczne i książkowe zakręcenie.

Dostałem ostatnio jakiegoś zakręcenia na punkcie reggae, owszem wcześniej słuchałem  najważniejszych wykonawców (ot taka zmiana klimatów muzycznych). Teraz zacząłem szukać nieco głębiej i można powiedzieć, że trochę wpadłem w te klimaty. 

Przeczytałem też ostatnio biografię Kazika Staszewskiego w formie wywiadu rzeki. A od wczoraj czytam w podobnej formie wydaną biografię Romana Kostrzewskiego z zespołu KAT. Muszę powiedzieć, że pan Roman wydaje się być bardzo inteligentną (żeby nie napisać diabelnie)  osobą, jego poglądy na rożne tematy w moim odczuciu są bardzo wyważone, a jednocześnie bardzo ,,jego". Bo czasem zdarza się tak, że nie chcąc urazić kogoś można wyzbyć się jakiegoś rodzaju prawdy ze swojego sposobu myślenia. Do tego używa języka bardzo zacnego, od czasu do czasu zdarza się jakiś wulgaryzm, jednak jest on tak dopasowany do kontekstu, że właściwie nie razi. Dziś takie połączenie jest coraz rzadsze, chociaż na niektórych może nadal robić wielkie wrażenie. 

Pozdrawiam!

czwartek, 11 kwietnia 2019

Nic specjalnego się nie dzieje.

Tak jak w tytule notki. 

W urzędzie pracy nic nie mieli dla mnie ciekawego. Kolejna wizyta 23 kwietnia, ciekawy jestem co wtedy będą mieli. 

Dziś polecam: Zabili Mi Żółwia (ska, punk, rock), Poligon nr. 4 (grunge, punk) oraz Riverside (rock progresywny, rock alternatywny, indie rock, post-rock). 

Pozdrawiam!

niedziela, 7 kwietnia 2019

Wizyta na działce.

Wczoraj byliśmy pierwszy raz w tym roku na działce. Ogólnie wszystko dobrze wyglądało, jedynie wiatr trochę narozrabiał i postrącał sporo gałęzi różnej wielkości. Co nieco ogarnęliśmy teren, potem odpoczywaliśmy trochę, nawet całkiem dobra pogoda była już. 

Osłonka na wannę coś siadła, bo w jedną stronę ciężej się otwiera. Nie mam pojęcia skąd nagle taka sytuacja, trzeba będzie coś pomyśleć chyba, by zaradzić uszkodzeniom nawet takim przez przypadek. 

Jutro mam wizytę w urzędzie pracy, pierwszą po stażu. Ciekawe czy będą mieli dla mnie jakieś propozycje. 

Dziś polecam: Blue Cheer (rock psychodeliczny, heavy metal, blues rock), Blue October (rock alternatywny, post grunge, indie rock) oraz Boards of Canada (ambient, downtempo, electronica, IDM). 

Pozdrawiam!

czwartek, 4 kwietnia 2019

Sukces nieco wydłużony w czasie.

Udało się zamontować w końcu osłonkę na wannę, muszę powiedzieć, że było kilka trudniejszych momentów. Jakoś udało się przez wszystkie przejść w miarę spokojnie, efekt końcowy jest całkiem dobry, jeszcze silikon musi wyschnąć, a poza tym wszystko już gra. Szczerze mówiąc sądziłem, że całość zajmie nieco mniej czasu, bo cały montaż plus może ze trzydzieści minut na uzupełnienie silikonu wokół wanny zajął około czterech godzin. Ale nie ma co narzekać, łazienka zyskała nowy szlif jeśli o wygląd chodzi. 

Dziś polecam: Silent Planet (metalcore, progresywny metalcore, post-rock), Siouxsie and the Banshees (post-punk, rock alternatywny, rock gotycki, nowa fala) oraz Sisters of Suffocation (death metal).

Pozdrawiam!

wtorek, 2 kwietnia 2019

Przygotowanie do zmiany.

Dziś ze Staruszkiem zakończyłem wydłubywanie silikonu z otoczenia wanny. Szło to dość ciężko, jednak efekt jest nawet dobry. Jutro ma pojawić się główny monter w postaci kolegi Staruszka, który zna się na takich większych i mniejszych naprawach. Pomoże nam w montażu tego szklanego parawanu na wannę, a w wolnej chwili uzupełni ten silikon. Ciekawy jestem ile czasu zajmie to wszystko, bo jak z instrukcji wynika cała konstrukcja jest dość złożona, wymaga stosowania silikonu w paru miejscach, ma jakieś rozpórki, podpórki. Trudno się połapać w tych rysunkach momentami. 

Pozdrawiam!

niedziela, 31 marca 2019

Wracam do tworzenia.

Pomyślałem sobie, że warto wrócić do tworzenia dość amatorskiego grafik komputerowych. Oczywiście mowa raczej o twórczości abstrakcyjnej, do realizmu nie mam raczej zdolności, nawet na papierze niewiele umiem stworzyć realistycznie, a co dopiero w komputerze. Nie mniej mam z tego niemal tak dużą satysfakcję jak przy pisaniu. Może chodzi o pewien akt kreacji, obserwowanie jak pomysł, idea zaczyna przeradzać się w różne linie, kropki, potem filtry jakieś przekształcają pierwotny pomysł w jeszcze coś innego. Takie tworzenie nowych Kosmosów można powiedzieć. 

Dziś polecam: The Moth & The Flame (art rock, rock alternatywny), The Move (rock, rock psychodeliczny, pop psychodeliczny, freakbeat) oraz The Moody Blues (art rock, rock progresywny, pop rock). 

Pozdrawiam!

czwartek, 28 marca 2019

Coś się dzieje przy remoncie.

Drzwiczki rewizyjne znalazły się dziś na swoim miejscu, teraz jeszcze trzeba je silikonem lekko uszczelnić i będzie jak należy. Byliśmy dziś po zasłonkę na wannę, wybraliśmy model nieco krótszy niż obecnie używany, mam nadzieję, że spisze się równie dobrze. Jak na razie czeka sobie całość w kartonie, bo brakuje nam rąk do pracy. Dopiero w przyszłym tygodniu ten kolega Staruszka będzie miał więcej wolnego czasu. W sumie zdziwiłem się, bo wszystkie takie parawany robią już chyba tylko ze szkła, a nie jak wcześniej z plastiku. Stąd większa masa i cena, jednak wydaje mi się, że we trzech damy radę z tym całym majdanem. 

Dziś wysłuchałem ostatniej płyty, Judas Priest ,,Nostradamus". Plus za dobór tematyki na ten concept album, lubię takie historie jak te związane z życiem i przepowiedniami tego wizjonera. Minusem może być długość, dwie płyty CD, do tego muzyka po pewnym czasie zaczyna nużyć lekko. Warte podkreślenia są motywy akustyczne, znowu nie tak szeroko stosowane w muzyce heavy metalowej, do tego pewne orkiestracje, a głos mistrza Halforda też wiele wnosi dobrego do całości. Krążek raczej trudny do przyjęcia na jeden raz. Są jednak na nim momenty bardzo interesujące i charakterystyczne dla zespołu, co zawsze jest wartością samą w sobie. Daję 8,5/10. 

Pozdrawiam!

środa, 27 marca 2019

Chyba nadchodzi mały remont.

Ostatnio naszło nas na pewne zmiany w łazience, podstawowa wiąże się z montażem drzwiczek rewizyjnych do wodomierzy. Niby sprawa prosta, a jednak trzeba czekać jeszcze, bo kolega Staruszka z liceum, który zna się na rzeczy ma przyciąć te drzwiczki,  a potem je zamontować. Przy okazji Rodzicielka stwierdziła, że warto znaleźć nową osłonkę na wannę, żeby nie chlapać dookoła w czasie prysznicowych sytuacji. Byliśmy w jednym molochu, niestety mają tylko ze szklanych elementów, drogie jak nie wiem. Szukam teraz alternatywy w innych, mniejszych sklepach, może tam jeszcze zostały tańsze, plastikowe osłonki. Ostatecznie i tak pewnie za wcale nie długi czas trzeba będzie pomyśleć o brodziku zamiast wanny (nikt właściwie nie korzysta z funkcji ,,kąpiel", poza tym wchodzenie i wychodzenie z biegiem lat nie staje się wcale prostsze). 

Dziś płyta Chrisa Cornella ,,Higher Truth". W większości to akustyczne granie, chociaż zdarzają się momenty odrobinę mocniejsze. Ma się wrażenie, jakby znało się zamiary twórcy od pierwszego do ostatniego dźwięku, tak są dobrze do siebie dobrane. Do tego Chris ze swoim głosem, którym maluje przeróżne emocje i mamy bardzo dobry muzyczny koktajl. Nie mam co do tego wątpliwości, że artysta ten zostawił mocny odcisk w światowej muzyce, zarówno ze swoimi zespołami jak i solowo. Daję 10/10. 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 25 marca 2019

Weekend z marzeń.

Ostatni weekend przyniósł dużo emocji sportowych. Polacy osiągnęli wiele w sezonie skoków narciarskich, wszyscy zawodnicy zasługują na uznanie. Podobnie jest z piłkarzami, w obydwu ostatnich meczach spisali się dobrze, brakuje pewnego rodzaju wykończenia niektórych akcji, jednak jak słusznie zauważono w gazetach zwycięzców się nie ocenia. Ważny jest wynik, a techniczne sprawy można dopracować jeszcze. 

Dziś Hunter i ich płyta ,,Arachne". Znów serwują połączenie charakterystycznych gitarowych ścian, które umiejętnie łączone są z dźwiękami skrzypiec Jelonka (na tej płycie jakoś schowane są lub jest ich nieco mniej, nie umiem do końca wyłapać), do tego zmiany tempa, wszystko wyważone w taki sposób, by szybko nie nudzić. Drak wykazał się także umiejętnym stworzeniem tekstów i podaniem ich w różnorodny sposób. Całość dotyka w największym stopniu zła, spraw powiązanych z nim. Można wracać wielokrotnie do tej płyty, by odkrywać kolejne warstwy znaczeniowo-muzyczne. Daję 9,5/10. 

Pozdrawiam!  

piątek, 22 marca 2019

Pozytywna zmiana.

W końcu w czwartek zobaczyłem pozytywną zmianę w naszej kadrze piłkarskiej. Gol Krzysztofa Piątka bardzo ładny, tak samo jego postawa na boisku zasługuje na duże brawa. Mam nadzieję, że przy ewentualnym wystawieniu tego piłkarza od pierwszej połowy sytuacja z awansem na Euro nie będzie aż tak wielką męczarnią dla drużyny. 

Pozytywnie też według mnie jest u skoczków narciarskich, którzy w lotach też spisali się całkiem dobrze. 

Mam za sobą wysłuchanie kolejnego albumu, tym razem był to Kortez i jego ,,Bumerang". Całość to umiejętne łączenie dźwięków fortepianu, odrobiny elektroniki i ogólnie pojęta muzyka alternatywna. Głos Korteza w jakimś stopniu ,,wymiata" człowiekowi z duszy jakieś złe emocje, zostawia przyjemne wrażenia, choć teksty jego utworów nie zawsze są w całości optymistyczne. Nie mniej można znaleźć w nich jakiś rodzaj oparcia, dobrego przesłania. Daję 9,5/10. 

Dziś polecam: Inhale Exhale (techniczny metalcore, mathcore, metal eksperymentalny), Infected Rain (nu-metal, metalcore, melodyjny death metal) oraz In Strict Confidence (electro-industrial). 

Pozdrawiam!

wtorek, 19 marca 2019

Odkrycie życia z ,,innej" Ziemi.

Chodzi o książkę autorstwa pana Wojciecha Orlińskiego pt. ,,Lem. Życie nie z tej Ziemi". Dostałem ją ostatniego dnia stażu, początkowo byłem nieco podejrzliwy czy łyknę tę biografię. Jednak z każdą kolejną stroną zagłębiałem się wraz z autorem w meandry życia twórcy. Muszę powiedzieć, że pierwszy raz mam do czynienia z biografią, która zawiera miejscami więcej domysłów niż faktów. Podobno Stanisław Lem sam świadomie lub mniej świadomie mylił tropy, zacierał poszlaki, byleby jakieś elementy swojego życia przedstawić nieco inaczej niż było naprawdę. Nawet czasem w listach do rożnych osób potrafił gmatwać sytuacje do granic możliwości. Dlatego wydaje mi się, że należy pochwalić autora książki za dość obiektywne podejście do spraw nie do końca jasnych, czasem stara się przedstawić swoja tezę dotyczącą tego kluczenia na jakiś temat, jednak w sytuacji jak dowody są za słabe, nie upiera się przy forsowaniu na siłę jakichś założeń. Muszę dać też plus za elementy analizy niektórych utworów Lema, ja jak do tej pory przeczytałem tylko ,,Szpital Przemienienia" i ,,Katar". Jednak po tej książce pokuszę się chyba o przeczytanie jeszcze czegoś. 

Kolejna płyta z tych, które aktualnie przesłuchuję to Queens of the Stone Age ,,Lullabies to Paralyze". Zmyślne zmiany rytmu, sytuacji muzycznych, w ramach stoner rocka, alternatywy z dodatkiem kropli bluesa. Do tego zdarza się muzykom stworzyć sporo przestrzeni i odlatują wtedy w taki sposób, jaki lubię. Daję 9,5/10.

Dziś polecam: Blackberry Smoke (country rock, southern rock, hard rock), Blackberry Brothers (rock, blues, southern rock, blues rock) oraz Blackbriar (metal alternatywny, rock gotycki). 

Pozdrawiam! 

niedziela, 17 marca 2019

Pewne zagmatwanie.

Obejrzałem ostatnio film pt. ,,Beksińscy. Album wideofoniczny". Wcześniej czytałem kilka książek dotyczących całej rodziny jak i oddzielnie Zdzisława oraz Tomasza. Film wprowadził mi do głowy pewne zagmatwanie, jakieś elementy układanki stały się jaśniejsze, inne przykryła jakiegoś rodzaju mgła. Nie mniej wydaje mi się, że mam już w miarę szerokie pole widzenia całości, jednak wydaje mi się, że niektórych elementów układanki nie uda mi się nigdy znaleźć. Po prostu pewnie będę wracał myślami co jakiś czas do tragicznych losów tej rodziny jak i jej członków z osobna. 

Wysłuchałem kolejnej płyty, tym razem Kadavar ,,Berlin". Jest to niezła porcja bujających rytmów spod znaków hard rocka, psychodelii i stoner rocka. Czuć pewne nawiązania do protoplastów tych gatunków, jednak bez zbytniego zatracania się w samej przeszłości. Zespół dosypuje do mieszanki odrobinę bluesa, co prowadzi do naprawdę ciekawych efektów. Daję 9,5/10. 

Dziś polecam: Ape Unit (grindcore, punk, noise), Anti Tank Nun (heavy metal) oraz Apocalypse Orchestra (folk średniowieczny, doom metal). 

Pozdrawiam!

czwartek, 14 marca 2019

Po badaniach.

Dostałem dziś wyniki z tych badań trzydniowych. Wszystko jest w porządku, mogę powoli wracać do przyjmowania hormonu tarczycy, kolejna wizyta kontrolna niemal za rok dokładnie. Wtedy też na podstawie wyników badań bardziej ogólnych jak USG czy morfologia krwi dowiem się co dalej (w sensie czy będzie potrzebne kolejne takie dłuższe posiedzenie w Instytucie). 

Na razie muszę ochłonąć po tych trzech dniach. Nie chodzi mi o fakt jedynie denerwowania się o własne wyniki. Przede wszystkim chodzi o atmosferę tego wielkiego szpitala, gdzie za pozorem ładnie odmalowanych korytarzy, ładnych mebli dla pacjentów cały czas czai się nieuniknione, czai się ból, brak wiary, śmierć. Nie lubię takich sytuacji, gdy emocje mieszają się ze sobą. Bo jak to tak, być szczęśliwym ze swoich wyników, gdy ktoś obok płacze w związku ze swoimi. Nawet trudno w słowa ubrać mi wszystko, co się kłębiło w głowie w czasie obserwacji pacjentów. 

Przeżyłem też niemały szok jak pierwszego dnia, gdy miałem robione USG szyi przyszła pani w kitlu pielęgniarskim chyba. Zaczęła nawijać coś o ,,ukrytych terapiach", od razu wiedziałem, że chodzi o coś niezbyt naukowego i dobrego. Jak wymieniła nazwisko pewnego pana, który chce leczyć wszystkie choroby lewoskrętną witaminą C, to wszystko mi opadło. Osoba pracująca w resorcie zdrowia nie powinna chyba nawet dotykać do zabobonów, nie potwierdzonych naukowo tez, założeń. W takim przypadku bardzo jestem ciekawy, po co robiła sobie badania, skoro te różne ,,naukowe" wywody i badania służą leczeniu wszystkiego. Ale może ze mną po prostu jest coś nie tak, czasem to zastanawiam się głęboko nad tą kwestią. 

Zaczynam słuchanie nowych płyt. Na razie wysłuchałem nowego krążka od pani Katarzyny Nosowskiej pt. ,,Basta". Całkiem dobrze nawiązała na nim do swoich poprzednich solowych płyt. Podkłady elektroniczne przygotowane przez Michała ,,Foxa" Króla odpowiednio łączą się z warstwą tekstową. A ta zawiera w sobie o wiele więcej historii, takich, które możemy porównywać z własnymi przeżyciami i emocjami. Uwagę zwraca różnorodność techniczna  stosowana przez panią Nosowską, bo mamy zarówno jej dość klasyczne patenty jak i wstawki właściwie zarapowane. Chciałoby się powiedzieć nawet, by piosenki trwały nieco dłużej, bo w mojej opinii czasami brakuje jakieś klamry tekstowej, puenty. Za najbardziej udane uważam te utwory, które promowały album, a także ostatni na liście kawałków  ,,Dosyć". Daję 8,5/10. 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 11 marca 2019

Zakupowe szaleństwo.

Jestem już chyba na dobrej drodze do zagruzowania pokoju płytami CD z muzyką. Byłem dziś po kolejne tytuły, na kolejne mam coraz mniej miejsca i powoli myślę nad rozwiązaniem sytuacji. 

Dziś kupiłem: 

1. Chris Cornell- ,,Higher Truth"
2. Queens Of The Stone Age- ,,Lullabies to Paralyze"
3. Kortez- ,,Bumerang"
4. Judas Priest- ,,Nostradamus"
5. Kadavar- ,,Berlin"
6. Hunter- ,,Arachne"
7. Queen- muzyka z filmu ,,Bohemian Rhapsody"
8. Katarzyna Nosowska- ,,Basta". 

Jak znalazł na krótką kwarantanne domową po podaniu jodu promieniotwórczego przed badaniami w Instytucie, jakie czekają mnie od jutra do czwartku. 

Dziś polecam: Kevin Morby (indie rock, folk rock), Killer Boogie (rock) oraz King Gizzard & The Lizard Wizard (rock psychodeliczny, rock garażowy, rock progresywny, acid rock). 

Pozdrawiam!

piątek, 8 marca 2019

Spóźnione wyrazy uznania.

W tym wszystkim co się ostatnio działo u mnie zapomniałem zupełnie o słowach uznania dla skoczków i lekkoatletów. Muszę powiedzieć, że to, co działo się w czasie Mistrzostw Świata w skokach zapamiętam na długo. Dawid Kubacki zasłużył sobie na ten sukces, czekał długo i w końcu sięgnął po ten zaszczytny tytuł w tak ważnej imprezie. Ciekawy jestem jak Polacy poradzą sobie teraz, w dużo trudniejszym cyklu Raw Air, gdzie każdy skok jest na wagę zwycięstwa. 

Polscy lekkoatleci to druga grupa sportowców, którzy powodują u mnie pozytywny wzrost ciśnienia, właściwie każdy ich start, niezależnie od dyscypliny może zakończyć się wspaniałym sukcesem. Nie inaczej było w Glasgow, podczas Halowych Mistrzostw Europy.  Biegi, skoki i rzuty, to podstawa naszej potęgi sportowej, zdarza się też czasem jakaś niespodzianka, wtedy poziom endorfin i sportowego szaleństwa osiąga u mnie szczyty szczytów. :D 

Dziś polecam: The Hillbilly Moon Explosion (rockabilly), The Japanese House (indie pop, dream pop, folktronica) oraz The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble (jazz, dark ambient, elektronika). 

Pozdrawiam! 

wtorek, 5 marca 2019

Zakończenie pewnych spraw.

Wczoraj spędziłem sporo czasu w oczekiwaniu na dokumenty do urzędu pracy, na szczęście wszystko się udało. 

Dziś w samym urzędzie pracy spędziłem dobre pół godziny, tak długo trwa składanie tych czterech czy pięciu dokumentów. Ważne jest dla mnie to, że mam już wolną głowę od takich spraw formalnych i mogę coś patrzeć pod kątem dalszej ,,kariery" (a może tylko przez małe ,,k" na razie?). 

 Pozdrawiam!