Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pozytywnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pozytywnie. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 października 2019

Pierwsze wrażenia.

Dziś byłem w nowym miejscu stażu, chociaż podstawowy pracodawca pozostał ten sam. Siedziba tego wydziału jest dużo nowocześniejsza (wewnątrz, z ulicy widać raczej odstraszający budynek) niż miejsce moich poprzednich działań. Poza tym zespół jest mniej więcej w moim wieku, co bardzo dobrze rokuje. Już dziś coś niecoś działałem na komputerze, a także w archiwum (bo trafiłem do komórki zajmującej się archiwizacją). Ogólnie nie mogę na razie narzekać. Poobserwuję sytuację i za jakiś czas spytam się o możliwość załatwienia kolejnego stażu. Co najśmieszniejsze dziś jestem mniej zmęczony niż wczoraj, gdy siedziałem tylko na tzw. ,,dniu organizacyjnym". Poza tym jak się coś robi to czas szybciej płynie, aż się sam zdziwiłem jak prędko zleciał ten dzień. 

Dziś polecam: Entombed A.D. (death metal, death`n`roll), Eternal Lord (deathcore, metalcore) oraz Expurgo (grindcore). 

Pozdrawiam!

czwartek, 10 października 2019

Trochę działań.

Czeka mnie trochę działań związanych z badaniami lekarskimi na staż. Udało się znaleźć taki termin, by 15 października mieć już gotowe wszystko. Jutro zaliczam pierwszą część badań, reszta w poniedziałek. Wtedy też chcę pojechać do miejsca stażu, by oddać dokumenty i spytać się jeszcze o szczegóły. 

Żeby było ciekawiej jutro przywożą nam kuchenkę, podłączają ją, a starą zabierają ze sobą. Do tego jeszcze planujemy oddać magiel do pralni i odebrać wypraną kapę. :D Nagrodą będzie dla mnie obiad w nowym wietnamskim barze niedaleko nas. Muszę powiedzieć, że w porównaniu z moją poprzednią ulubioną miejscówką wypada to nowe miejsce o wiele lepiej. Dania są mniej tłuste, kucharz dodaje też zieleninę (całkiem ważna dla organizmu, poza tym fajny smak daje). Nawet kiedyś właściciel widząc jak pochłaniam wieprzowinę z sezamem spytał się czy dobre, to bez cienia fałszu powiedziałem, że bardzo dobre. ^_^. 

Pozdrawiam!  

środa, 9 października 2019

Coś się dzieje pozytywnie.

Zakupy udały się połowicznie, tak to jest jak nie zmierzy się pewnych elementów i nie wiadomo czy okap zmieści się pod szafką. Staruszek jutro wróci do sklepu i weźmie towar. 

Za to po południu przeżyłem bardzo fajne emocje. Okazało się, że właściwie bez problemu załapałem się na staż w miejscu, gdzie bardzo podobało mi się na przełomie 2018 i 2019 roku. Zobaczę jak wygląda praca w innym wydziale, podobno roboty masa, jednak jak zaczynać, to może z wysokiego C. 

Pozdrawiam!

piątek, 4 października 2019

Kardiolog. Wizyta z przyszłością.

Wczoraj w urzędzie pracy było beznadziejnie, aż nie mam ochoty pisać nic na ten temat, może tylko to, że zdecydowałem się na pewnego rodzaju powrót (ale o tym za chwilę). 

Pod wieczór byłem u kardiologa, w nowej przychodni, która powstała jakiś czas temu bardzo blisko nas. Pan profesor był naprawdę zainteresowany moim problemem. Wypytał mnie na wszystkie możliwe okoliczności, zrobił EKG, zmierzył ciśnienie. Mam zmienione leki, ciekawe jak to wszystko się poukłada z tym moim pulsem (bo z tym mam największy problem). 

Dziś z kolei wybrałem się do miejsca, gdzie miałem swój pierwszy staż. Przy okazji byłem świadkiem paru niecodziennych spraw. Najpierw w okolicy przystanku widziałem (a właściwie usłyszałem, a potem zobaczyłem) jak dwa samochody zderzają się ze sobą. Nic poważnego się nie stało, jednak policja działała tak długo, że jeszcze była jak wracałem do domu. Jak wychodziłem po oddaniu CV i formularza zgłoszeniowego zobaczyłem grupę ludzi protestujących przeciwko gender. W sumie mają do tego prawo, jednak forma łącząca protest z religijnym kontekstem jakoś mnie odrzuciła. Ostatni szok przeżyłem w przejściu podziemnym, gdy minąłem starszą panią, która wykrzykiwała, że ktoś okradł Polskę, zbliża się koniec świata itp. Normalnie dziwaczny dzień z lekka. 

W samej firmie szybko udało mi się złożyć dokumenty. Miałem jeszcze chwilę, by wpaść do wydziału, gdzie miałem staż. Opowiedziałem krótko co i jak u mnie, potem wróciłem do domu.   

Pozdrawiam!

niedziela, 22 września 2019

Dzień spędzony na powietrzu.

Pojechaliśmy na działkę do rodziny Staruszka. Pomogliśmy nieco w zamontowaniu zadaszenia nad pomostem wychodzącym od domku. Wypuściliśmy też wodę z beczki, z której można korzystać w letnie dni podłączając do prysznica. Ogólnie rzecz ujmując działaliśmy, aby przed jesienią pewne sprawy były ogarnięte. Oczywiście siedzieliśmy też parę chwil i chłonęliśmy leśne otoczenie. :) 

Dziś polecam: The Avalanches (alternative dance, rock alternatywny, indie rock, club/dance), The Baboons (rock) oraz The Babe Rainbow (soul, garage, psychodelia). 

Pozdrawiam!

piątek, 15 lutego 2019

Dobry dzień.

Muszę powiedzieć, że cały dzień muszę zaliczyć do udanych. W pracy spokojnie było, nieco zmieniłem profil działań, bo pomagałem trochę w wysyłaniu korespondencji. Nic trudnego, a przy okazji sobie trochę pomyślałem o rożnych sprawach, odpocząłem nawet nieco. 

W domu z kolei jak oglądałem skoki narciarskie, to uśmiech powiększał się i powiększał na mojej twarzy Sukces bardzo duży nasza drużyna osiągnęła, mam nadzieję na powtórkę w weekend.

Dziś polecam: Colter Wall (Americana, folk, Outlaw country), Converge (melatcore, hardcore punk, mathcore) oraz Corvus Corax (folk). 

Pozdrawiam! 

wtorek, 29 stycznia 2019

Pozytywne dni.

Muszę powiedzieć, że wydłużanie się dnia wpływa na mnie bardzo dobrze. Bo są takie dni, że jak wracam do domu z pracy, to jest tak jasno, że sprawdzam czy za wcześnie się nie wyrwałem czasem. :D 

Poza tym niedługo wyjaśni się w sprawie przedłużenia mojego stażu. Mniej więcej w przyszłym tygodniu ma pójść od pracodawcy pismo do urzędu pracy z pytaniem o to. Zależnie tylko od tego czy to mailem będzie czy zwyczajnie listem odpowiedź może być w różnym terminie (ale mam nadzieję, że jeszcze w czasie stażu, bo inaczej będzie dziwnie i nie wesoło). 

Dziś polecam: Four Tet (house, techno, IDM, ambient), For All Those Sleeping (post-hardcore, metalcore) oraz Forever Einstein (muzyka awangardowa).

Pozdrawiam!

sobota, 19 stycznia 2019

Zmiany w pracy. Po spotkaniach.

W tym tygodniu w końcu doczekałem się tych przenosin. Od teraz siedzę u ratowników medycznych, właściwie to u osób zajmujących się tematyką ratownictwa, tylko tak nazywa się ten oddział. Muszę powiedzieć, że jest tam spory ruch momentami, czasem jest głośniej niż w moim poprzednim pokoju. Nie mniej są też plusy, choćby pizza, którą zjadłem w ostatni czwartek. Słuchając tych wszystkich rozmów uczę się też co nieco o systemie ratownictwa medycznego w Polsce. Muszę powiedzieć, że jest to w mojej ocenie skomplikowana materia, ilość terminów, organów, sytuacji poraża. 

W czwartek przyszedł mój Ojciec Chrzestny z synem i z dziewczyną syna. Muszę powiedzieć, że było momentami wręcz zwariowanie. Zwłaszcza rozmowy Staruszka z Ojcem Chrzestnym doprowadzały nas niemal do łez. Szczególnie zapamiętam chyba próbę uruchomienia telewizora na skoki zakończoną fiaskiem i całą rozmowę związaną z tym wydarzeniem. 

W piątek z kolei byliśmy u mojej Mamy Chrzestnej. I tu też było bardzo sympatycznie. Królik czyli kot strasznie się postarzał, jednak nadal jest łasy na głaskanie. A drugi kot, Cwaniak jest bardziej łasy na jedzenie leżące na stole, w kuchni czy jeszcze gdzieś indziej. 

Ciekawy jestem jak w niedzielę spiszą się polscy skoczkowie, bo załapało się ich chyba 11 do najlepszej 50. 

Dziś polecam: Bleeding Moses (rock), Blind Lemon Jefferson (blues teksański) oraz Blind Melon (rock alternatywny, rock psychodeliczny, grunge).

Pozdrawiam!

niedziela, 13 stycznia 2019

Udana wizyta.

Wizyta u mojego brata ciotecznego była bardzo udana, muszę powiedzieć, że znalazł sobie bardzo przyjemne mieszkanie. Wystrojem nawiązuje do lat 50-60. co jak dla mnie jest całkiem dobrym pomysłem. Zwłaszcza, gdy wszystkie meble jakoś wiążą się ze sobą i z tym okresem w historii. A plafon sufitowy skradł moje serce. :) 

Dziś polecam: Subway to Sally (folk rock, folk metal, rock średniowieczny), Suicide Silence (deathcore) oraz Swallow the Ocean (atmospheric sludge metal).

Pozdrawiam!

niedziela, 17 czerwca 2018

Wszystko jest jak należy.

Wracam po krótkiej przerwie, skupiłem się szczególnie na egzaminie, a także na meczach piłkarskich. 

Badania pod kątem jaskry wyszły nawet lepiej niż rok temu, znalazłem się blisko dolnej granicy normy. Pani doktor zaleciła kolejne spotkanie za rok. Mam nadzieję, że podobnie będzie w przypadku lipcowej wizyty w innej placówce okulistycznej. Rok temu wyszło, że wada wzroku się nie zmieniła, teraz nie odczuwam także jakichś zmian większych. 

Egzamin poszedł mi dość dobrze, choć komisja w pewnym momencie musiała zadać mi dodatkowe pytanie, by naprowadzić mnie na odpowiedź pełną na wylosowane zagadnienie. Ogólnie atmosfera była odpowiednia, choć siedzenie sam na sam z egzaminatorami nieco mnie stresowało. Ostatecznie dostałem mocną czwórkę z egzaminu i piątkę na koniec studiów podyplomowych. 

Teraz mogę śledzić już na spokojnie wybrane mecze piłkarskie, czytać, słuchać nową muzykę itp. itd. 

W czwartek jak się wszystko ułoży pojedziemy na mniej więcej tydzień na działkę do brata stryjecznego Staruszka. Na pewno będzie to dobry wstęp do wakacji. 

Dziś polecam z Bandcampa: Chinese Football (rock, indie, pop), Draken Werks (EBM, elektronika, industrial, alternatywna, dark electro) oraz Eddplant (alternatywny folk, indie, pop, punk). 

Pozdrawiam!

wtorek, 5 czerwca 2018

Drobna zmiana na lato.

Udało mi się dziś zmienić w sobie co nieco. A dokładniej udało mi się bez kolejki dostać do fryzjera, jednak nie tam co do tej pory, choć w pobliżu tamtego. Muszę powiedzieć, że zmiana wyszła mi na plus, bardzo duży nawet. Pan co mnie ostrzygł zrobił to naprawdę w znakomitym stylu, teraz przypominam jakichś znanych piłkarzy, ewentualnie znanych celebrytów. :D

Pozdrawiam!

piątek, 18 maja 2018

Wizyta kontrolna. Wyjazd.

Miałem dziś tą planowaną wizytę w Instytucie Onkologii. Wszystko odbyło się bardzo sprawnie, ze względu na miejsce wizyty, w zupełnie innej części tego budynku niż dotychczas. Przed gabinetem czekało może z 10 osób, wcześniej, gdy miałem badania kontrolne to siedziałem przed oddziałem endokrynologii i zwykle było ze cztery razy więcej pacjentów. Zostałem zapisany na przyszły rok na badania, przez trzy dni będę jeździł tam, jednak jeśli chce się dbać o zdrowie czasem należy decydować się na odrobinę jakichś niewygód. Miałem jeszcze pobraną krew w celu określenia jak mają się w moim wypadku markery nowotworowe. W sumie mogę powiedzieć, że czuję się bardzo zaopiekowany  medycznie chodząc tam na kontrole. 

W niedzielę wyjeżdżamy na około 10 dni w okolice Krakowa. Zapewne nie będę miał tam Sieci, więc ostatnią notkę przed tym wypadem wysmażę pewnie jutro. :) 

Pozdrawiam!  

czwartek, 26 kwietnia 2018

Pozytywnie.

Byłem dziś po odbiór wyników badań, wszystko jest w normie poza cukrem, który zbliża się do górnej granicy, na szczęście już pomyślałem o tym jak mogę poprawić i ten parametr. 

Można powiedzieć, że połowa stresu związanego z badaniami kontrolnymi minęła, mam nadzieję, że tak samo będzie w poniedziałek na USG szyi. 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Załatwienie małej sprawy.

Byłem dziś ze Staruszkiem u szklarza, aby przyciął te szybki do wstawienia na działce. Na początku chcieliśmy zrezygnować, zakład zamknięty, nikt nie odbiera telefonu. Na szczęście jak byliśmy w bibliotece to pan z tego zakładu oddzwonił. Szyby mają być na jutro gotowe, jak dobrze pójdzie to już w piątek będą wstawione w te brakujące miejsca. 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Ostatnie przygotowania.

Można powiedzieć, że wychodzimy na prostą u mnie w domu jeśli o Święta chodzi. Jutro mamy zamiar kupić choinkę, opłatek i właściwie z takich organizacyjnych spraw będzie wszystko. Zostanie tylko jakieś tam odkurzenie pokoju mojego, przygotowanie jeszcze paru dań na Wigilię. Można powiedzieć pełny luz od powiedzmy środy będzie, bo wszystkie pilne sprawy zostały ogarnięte. :) 

Pozdrawiam!

sobota, 11 listopada 2017

Po spotkaniu. Święto.

Wczorajsze spotkanie mogę zaliczyć do udanych, bowiem w jakiś niemal magiczny sposób nie zeszliśmy na tematy grząskie i trudne. Poza tym wszystko było jak należy, dobre jedzonko, cały obiad i desery potem. Ja samodzielnie wypiłem butelkę wina, bardzo dobre, bez smaku siarko podobnego.

Dziś z kolei obejrzałem sobie transmisje uroczystości sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza. I to właściwie było całe moje świętowanie. Nie znajduję bowiem za bardzo form wyrażenia swojej radości z tej okazji, a poza tym nie za bardzo lubię tłum. Rok temu jeśli dobrze pamiętam byliśmy całą trójką w okolicy Mostu Poniatowskiego i oglądaliśmy Marsz Niepodległości, mi już wystarczy ten jeden raz. 

Pozdrawiam!

niedziela, 13 sierpnia 2017

Jedzonko. Nowe miejsca.

Byliśmy dziś na tych nowo otwartych bulwarach. Nie znalazłem miejsca, gdzie nasza pani prezydent HGW hasała na trampolinach. Może to wcale nie było tam, a nieco wyżej, bliżej ulicy, a nie Wisły? Mniejsza z tym. Bulwary prezentują się według mnie całkiem ładnie, choć brakuje jeszcze paru szlifów w postaci jakichś knajpek, miejsc do których chce się przychodzić a to na jedzenie, albo na picie. Bo na razie jest jakoś ,,łysawo". :D

Na obiad zjedliśmy co nieco z kuchni żydowskiej, ja ze Staruszkiem wzięliśmy mezze, czyli wybór hummusu, oliwek, jakichś kotlecików z soi itp. itd. Smakowało mi to bardzo, a szczególnie ostro-słodki sos chyba z mango i chilli. Super sprawa. Po jedzeniu wybraliśmy się jeszcze na takie wafle z takimi kuleczkami, nazywa się to bodajże wafle bąbelkowe, popularne podobno w Hong-Kongu. I tu znów super zaskoczenie, choć z drugiej strony nie od dziś wiadomo, że wszystko świeżo robione jest smaczniejsze. :)

Pozdrawiam!

wtorek, 8 sierpnia 2017

Powrót.

Wróciliśmy dziś z działki znajomych na Mazurach. Muszę powiedzieć, że było po prostu idealnie, pogoda niezbyt męcząca, towarzystwo bardzo zacne. Do tego pojechaliśmy do Kortowa na spotkanie ze znajomą Rodzicielki ze studiów. Co ciekawe okazało się, że zarówno ona jak i jej partner mają zbliżone do nas poglądy na wiele spraw, dzięki czemu i to spotkanie nie było męczące. 

Na razie nie mam jakichś wielkich planów, choć po głowie chodzi mi jeden, z kategorii mniejszych, które jednak po wykonaniu stają się zacnymi planami/wykonaniem. 

Pozdrawiam!

wtorek, 4 lipca 2017

Wszystko gra. Niemal student (4 raz).

Wizyta u mojej pani doktor okulistki wypadła bardzo pomyślnie. Wszystkie badania mam jak należy, do tego nie ma potrzeby zmiany okularów. To już drugi rok, wcześniej miałem zmieniane szkła właściwie po każdej wizycie. Może w końcu doczekałem się, że mój organizm powiedział sobie: Dość, w kwestii wady wzroku. Nie wiem czemu ale strasznie mnie wszystko śmieszyło w czasie tej wizyty, nawet to jak bez okularów nie byłem w stanie przeczytać jednych z większych literek na tablicy. Do tego wmówiłem sobie, że znaczek ostrzegający przed laserem stosowanym wewnątrz jednego z gabinetów to tak naprawdę ostrzeżenie: Uwaga różdżki. :D Poza tym zauważyłem zwiększoną liczbę pacjentów w różnym wieku, jeszcze rok temu poczekalnia nie była aż tak napchana. W jakimś stopniu zadziwia mnie i martwi procent młodzieży, która już nosi okulary. Zresztą jak zaczynałem naukę w podstawówce w klasie okulary miało może z pięć osób. A jak kończyłem gimnazjum okulary miało jakieś 40 czy 45% uczniów. W skali szkoły to nawet trudno byłoby objąć to rozumem. 

Dokończyłem dziś rejestrację na uczelni, zdecydowałem się na kierunek: Legislacja w praktyce, w ten sposób już czwarty raz będę studentem, w dodatku na tej samej uczelni. Ciekawy jestem czy w tym roku zostanie otwarty ten kierunek, a także tego jak liczna i jaka pod względem wykształcenia będzie grupa. To ostatnie ciekawi mnie o tyle, bowiem uczelnia przygotowała 16 godzin ekstra dla osób bez wykształcenia prawniczego, aby mogły skumać zasady funkcjonowania państwa naszego (w wielkim skrócie i uproszczeniu ale zawsze). Mnie ten mini-kurs nie obejmuje, bo wlicza się też administracja jako kierunek wyłączony z obowiązku uczestnictwa. 

Dziś mamy Święto Hot-Doga

Pozdrawiam!

niedziela, 2 lipca 2017

Na sportowo. Wizyta.

Rano oglądałem ze Staruszkiem rajd Polski (WRC czyli samochody wyścigowe, takie jak startuje pan Kajetanowicz na przykład). Kilku kierowców nieźle wywijało na szutrowych drogach niemal 200 km/h. Jednak pewien Estończyk nie wyrobił się na zakręcie, wpadł do rowu, a potem dojechał do mety rozbitym autem (niemal cały przód mu poszedł) z wielką stratą czasową. Szkoda mi go było, bo podobno dotąd był na pierwszej pozycji. Z kolej w pizzerii, gdzie jedliśmy obiad jak i potem w domu oglądaliśmy dwa ostatnie mecze Pucharu Konfederacji (taki sprawdzian przed Mundialem dla najlepszych drużyn poszczególnych federacji piłkarskich). Zarówno mecz Portugalia-Meksyk jak i Chile-Niemcy przyprawiły mnie o zawrót głowy jeśli chodzi o brutalność zawodników. Momentami miałem wrażenie jakbym oglądał mecz rugby. A już wielkim chamstwem było jak jeden z zawodników niemieckich rzucił się na piłkę, nakrył ją własnym ciałem, a rywala, który chciał odzyskać piłkę kopnął w twarz. Przecież Chilijczyk mógł nawet  stracić oko. 

Byliśmy też u Babci, poznaliśmy panią Julię, która zastępuje panią Sławę, bo ta wyjechała na Ukrainę na dwa tygodnie. Jak dla mnie jest o wiele lepsza jeśli chodzi o ogólny odbiór, a i Babcia nic nie mówi złego o niej tak jak czasem na panią Sławę mówiła. 

Jutro mam wizytę u okulisty, więc przez atropinę nie wiem czy będę w stanie coś naskrobać. Najwyżej pojutrze streszczę co i jak. 

Dziś mamy: Dzień Dziennikarza Sportowego i Międzynarodowy Dzień UFO

Pozdrawiam!