piątek, 28 kwietnia 2017

Deszczowy grill.

Można powiedzieć tytuł notki zrodził się sam. Jak byłem ze Staruszkiem na zakupach pani kasjerka zaproponowała nam węgiel do grilla. Nawet chciałem zrobić jakiś plan z tym związany, ale na razie się nie da. :D ,,Zimno i pada, zimno i pada, na to miejsce w środku Europy" można rzec za Kazikiem. Dlatego dopiero jak pojedziemy na działkę do rodziny Staruszka skorzystamy z tego węgla. Ale nie za szybko to nastąpi, bo na razie trzeba wykopać tam nową studnię głębinową, poprowadzić wszystko do domku itp. itd. Ale węgiel się chyba nie zepsuje? :)

Wziąłem się na poważnie dość za te zaniedbane kazusy, już mam pewne pomysły na ich rozwiązanie, ale nie jest to takie proste jak mi się zdawało po pierwszym przeczytaniu ich. Nic to, dam radę, mam czas do 13 maja jeszcze. 

Dziś jest: Światowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków Przy Pracy, Światowy Dzień Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia w Pracy oraz Dzień Sera Camembert

Pozdrawiam!  

czwartek, 27 kwietnia 2017

Sukces w pełni.

Dopiero koło 17 wróciłem do domu. Jednak tak długie czekanie, ani zimno panujące w poczekalni nie zepsuły mi nastroju. Bowiem wszystkie wyniki mam można rzec wzorowe. No może poza TSH, które osiągnęło poziom ponad 215. Ale bez tabletek to nic dziwnego, mam nadzieję, na stopniowy powrót do formy w tym zakresie. Scyntygrafia szyi, ani całego ciała nie wykazały żadnych niepokojących zmian. Na kolejną wizytę jestem zapisany za rok, w maju. 

Dziś jest: Światowy Dzień Grafika (życzenia dla moje Mamy Chrzestnej zajmujących się obecnie głównie grafiką komputerową do książek wszelakich), Dzień Florysty i Światowy Dzień Lekarzy Weterynarii

Pozdrawiam!

środa, 26 kwietnia 2017

Prawie koniec.

Dziś poszło nadspodziewanie szybko, bo do gabinetu na scyntygrafię szyi wszedłem około 10 rano, czyli tylko pół godziny opóźnienia było. Jutro za to naczekam się za wszystkie czasy, bo mimo badania scyntygraficznego całego ciała na 9.30 wyniki będą dopiero po 13. A do tego (już doświadczyłem czegoś z tej beczki) gdzieś na samym początku wypisów może dojść do zmiany lekarza. Zanim drugi z oddziału zejdzie może minąć nawet godzina. Ale w sumie nie mam się co już denerwować, przecież ostatecznie i tak doczekam się na wynik, omówienie tego co dalej itp. A czy nastąpi to o 16 czy 17 to mniej ważna sprawa. Istotne będą wyniki badań, a oczekiwanie trzeba wpisać w taki moloch. W końcu nie zostało już u nas za dużo lekarzy, ci co zostali niedługo będą musieli za trzech albo czterech robić. Wezmę książkę, krzyżówkę i będę czekał jak najcierpliwiej umiem. Ot taka dygresja moja. 

Dziś mamy: Światowy Dzień Własności Intelektualnej i Dzień Drogowca i Transportowca

Pozdrawiam!  

wtorek, 25 kwietnia 2017

Mgła przesunięta lekko.

Byłem dziś na pierwszym dniu tych badań w Instytucie. Na razie mgła niepewności lekko się rozchyliła, bowiem na USG nic złego nie wyszło, tzn. nie ma śladów po tarczycy ani po jakichś nieprawidłowych strukturach. Teraz jestem już po podaniu tego jodu, jutro i w czwartek czeka mnie scyntygrafia, a na koniec wizyta u lekarza z omówieniem wyników. 

Odkąd zacząłem jeździć do Instytutu wracam bardzo przytłoczony. Dziś wzięło i przytłoczyło mnie jeszcze bardziej, bo wydaje mi się, że w jednej z pacjentek rozpoznałem tą, która miała we wrześniu zeszłego roku jodowanie ze mną. Już w styczniu wyglądała źle, ale dziś wychodziłoby na to, że jest po chemioterapii, nie wiem czy rak w jej przypadku się rozlał na inne tkanki czy coś. Ale gdyby tak było to już zupełnie bym się zmartwił. 

Dziś jest: Dzień Sekretarki, Dzień Świadomości Alienacji Rodzicielskiej, Światowy Dzień Malarii, Dzień DNA i Światowy Dzień Pingwina

Pozdrawiam!

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Trochę niepewności.

Mam nieco niepewności w sobie, bo od jutra zaczynam te trzydniowe badania w Instytucie Onkologicznym. Na pewno ważne jest to, że będą według mnie dość szczegółowe, badania krwi w tym markerów, USG szyi i dwie scyntygrafie- jedna szyi, druga całego ciała. A przynajmniej można rzec, że będą szczegółowe na nasze warunki. Mam jednak nadzieję, że wszystko jak należy będzie i w czwartek przyniosę w pełni obraz co ze mną obecnie jest. 

Dziś obchodzimy: Międzynarodowy Dzień Solidarności Młodzieży, Międzynarodowy Dzień Przeciwko Wiwisekcji, Europejski Dzień Śniadania i Dzień Immunologii

Pozdrawiam! 

niedziela, 23 kwietnia 2017

Śnieg pięciominutowy. Książki.

Pomyślałem sobie, by notkę zatytułować: Śnieg, czarownica i stara szafa. Jednak po chwili zastanowienia się nie mam przynajmniej jednego elementu. :) A tak na poważnie jak byłem dziś na zajęciach w pewnym momencie prowadzący powiedział do nas, że pada śnieg. Najpierw pomyślałem, że chce nas obudzić, zaktywizować poprzez żart. Jednak jak odwróciłem się za oknem zauważyłem płatek śniegu, wszystko trwało może z pięć minut. A teraz Słońce daje dość mocno o sobie znać, co w sumie mnie cieszy, nie mogę się doczekać jazdy na rowerze. 

Dziś jest Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Bardzo zasmuciły mnie wyniki badań przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową. Okazało się, że ok. 60% Polaków nie przeczytało w roku 2016 (albo 2015 nie wiem jak to z tymi badaniami jest) żadnej książki!!! Aż normalnie oczy wychodzą z orbit, serce się zaciska i nie wiem co jeszcze się dzieje jak czyta się takie dane. Choć w rzeczywistości nie jest chyba aż tak źle? Targi Książki w stolicy co roku przyciągają rzesze ludzi, nawet jeśli wśród nich są tacy co na książki tylko patrzą, to chyba jednak większość czyta też. 

Ogólnie na koniec tego akapitu przytoczę słowa pani Wisławy Szymborskiej: ,,Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła". 

Poza tym obchodzimy dziś Międzynarodowy Dzień Świadomości FOP (postępującego kostniejącego zapalenia mięśni) i Dzień Języka Hiszpańskiego

Pozdrawiam!

sobota, 22 kwietnia 2017

Zajęcia. Mała karteczka.

Dziś zajęcia były bardzo ciekawe, omawialiśmy kwestie związane z ochroną praw autorskich i powiązanych z nimi w stosunku pracy, podnoszenie kwalifikacji zawodowych oraz świadectwo pracy. 

Muszę powiedzieć, że u mnie zimno jest masakrycznie, jak wróciłem do domu to byłem jak kostka lodu niemal. 

Jak wszedłem na klatkę schodową zauważyłem karteczkę przyczepioną do drzwi piwnicy o remoncie nad nami. W końcu ktoś sprecyzował datę zakończenia, faktycznie jeszcze dwa miesiące męczenia się z hałasami ewentualnymi. 

Dziś jest Międzynarodowy Dzień Matki Ziemi (hmmm... myślałem, że każdy ma jedną matkę, a tu proszę) oraz Dzień ,,Fasolkowych" Cukierków Jelly Bean (czyli tych na których jakiś producent skosił grubą kasę pakując je do opakowań jak w ,,HP" i nadając im na czas wielkiego boomu Potteromani nazwę fasolek wszystkich smaków?). 

Pozdrawiam!

piątek, 21 kwietnia 2017

Spóźnione żale. Główkowanie.

Dziś rano pojawił się u nas jeden z robotników odpowiedzialnych za zamieszanie z sadzą wydobywającą się z wywietrznika. Napomknął coś o dwóch miesiącach remontu, mam nadzieję tylko, że do tego czasu nie zwariuję. Choć twierdził też, że największe prace (i głośne) za nami. Co ciekawe i zabawne zarazem proponował odmalowanie kawałka ściany przy wywietrzniku. Dziwne nieco, bo nie ma żadnych śladów, poza tym znając kunszt takich panów skorzystamy raczej z usług znajomego Staruszka ze szkoły. Ale na razie nie będzie chyba problemu z sadzą nigdzie już.   

Główkuję ostatnio nad tymi kazusami. Muszę powiedzieć, że pierwszy poszedł mi całkiem dobrze. Z drugim jest nieco ciężej, ale też pewnie dokopię się do prawidłowych odpowiedzi. Trzeba przy tym według mnie umysłu Sherlocka Holmesa (którego nie mam raczej), nadrabiam to jednak skrupulatnością. :) W sumie to takie zagadki jakie zdarzało mi się rozwiązywać np. w szkole, jednak obejmujące nieco wyższy poziom wiedzy i wtajemniczenia. 

Dziś przypada święto Rzymu czyli Parilia

Pozdrawiam!

czwartek, 20 kwietnia 2017

Absurdy remontu.

Dziś znów zaczął się remont w przybudówce. Można rzec, że jest to albo ten sam co jakiś czas temu, albo zupełnie inny remont. Nie wchodząc w szczegóły jak wróciłem ze Staruszkiem do domu, to cała klatka schodowa chodziła, tak na górze ktoś wyburzał (albo wiercił w podłodze, czy coś) ściany. Do tego czara goryczy przelała się, gdy z kanału wentylacyjnego zaczęła wydobywać się sadza. Prawdopodobnie przewód obsunął się, a sadza została oberwana z jego ścian. Ogólnie można powiedzieć, że jedna kicha przeradza się w inne, większe lub mniejsze.

Ponadto dziś pod pobliskim pomnikiem Chwała Saperom odbywały się obchody Święta Sapera. Co ciekawe poza wojskowymi był podsekretarz stanu z MON. Osobiście liczyłem raczej na ministra A. Macierewicza, jednak wyszło na to, że nie jest to dostatecznie duża impreza. Szkoda, zwłaszcza, że mój Dziadek od strony Staruszka w czasie wojny był saperem, mam więc jakby nieco większe wymagania co do oprawy takich obchodów. Poza tym ten rodzaj wojsk jest przydatny także w czasie pokoju, choćby w przypadkach klęsk żywiołowych. 

Dziś obchodzimy: Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy, Dzień Marihuany i Dzień Języka Chińskiego

Pozdrawiam!

środa, 19 kwietnia 2017

W końcu chmury odchodzą.

Muszę powiedzieć, że jest już nieco lepiej u mnie. Nie jest może jeszcze idealnie, ale nie mogę narzekać jakoś mocno.

Na pewno podbudowała mnie wizyta u pulmonolog. Miałem wykonać rtg płuc, dowiedziałem się przy okazji, gdzie jest tam możliwość pewnych diagnostycznych działań. Może się przydać taka wiedza. Po obejrzeniu przez panią doktor zdjęcia uspokoiłem się, bo nie zaobserwowała nic niepokojącego. A z tego co czytałem i dziś się dowiedziałem od lekarki może zdarzyć się tak, że można zapaść na nowotwór płuc po nowotworze tarczycy. Dlatego to tak pozytywny element dnia, który pewnie na przyszłość się przeniesie (na najbliższe dni przynajmniej).

Odebrałem też kazusy i muszę powiedzieć, że mina mi nieco zrzedła, może ilościowo nie jest ich dużo, jednak długie są dwa z nich. Poza tym trzeba porządnie wszystko uzasadnić, podeprzeć poglądami doktryny itp. itd. Ale w końcu mam to, co chciałem. :) A jeszcze przed południem odpisywałem komuś na forum co trzeba zrobić, a tu niespodzianka taka i się wszystko samo wyjaśniło.   

Dziś jest Dzień Czosnku. Ja, Staruszek i Babcia uwielbiamy jeść to warzywo, Rodzicielka jest za to w kontrze. Czasem skusimy się na chleb z czosnkiem, ale nie za często ze względu na Rodzicielkę właśnie.  

Pozdrawiam!