piątek, 17 listopada 2017

Spotkanie i wyjście do biblioteki.

Skorzystaliśmy we trójkę z dość dobrej pogody i wyszliśmy na dwór, najważniejszym celem była wizyta w bibliotece. Po drodze postanowiliśmy podejść nad Wisłę, przy okazji podziwialiśmy maszyny do zwijania liści zebranych wcześniej przez w/w w takie bele jak zwija się siano. Pierwszy raz widziałem coś takiego, do tej pory zbieranie liści było pracą fizyczną, którą ułatwiały co najwyżej dmuchawy. W międzyczasie spotkaliśmy Kasię ze swoją mamą, podziwiam tą moją koleżankę ze szkoły, bo była dziś na swoim trójkołowym rowerze. Porozmawialiśmy trochę, popatrzyliśmy jak zbiera się teraz liście (naprawdę zadziwiające te sprzęty nowoczesne), po czym poszliśmy już nad Wisłę. Tam pustki wielkie, wszystko pozabierano, do następnego sezonu nic ciekawego nad rzeką się nie znajdzie. 

Wypożyczyłem sobie w końcu ,,Mistrza i Małgorzatę", a także ,,Czułego barbarzyńcę" Hrabala i ,,Listonosza" Bukowskiego. Zobaczę jaki będę miał odbiór tych książek. 

Pozdrawiam!

czwartek, 16 listopada 2017

Wymęczona książka.

Wymęczyłem dziś opowiadania autorstwa Zdzisława Beksińskiego. Tak, tak, on też miał epizod pisarski, choć sam uznał jego efekty za niezbyt godne uwagi. Zgadzam się z Mistrzem w całości, bowiem o milion poziomów lepiej operował różnymi technikami malarsko-rysunkowymi niż słowem. Może po części wynika to z faktu myślenia jak malarz, wtedy też opowiadania są jakby pisanymi obrazami. Muszę jednak podkreślić, że pewne pomysły Mistrza bardzo do mnie przemówiły, jednak były w mniejszości i ogólnie męczyłem się czytając. W sumie zajęło mi chyba z pół roku przebrnięcie przez tę książkę. Jak ktoś chce poczytać opisy do obrazów Beksińskiego może sięgnąć po nią, bowiem historie w jakiejś mierze przypominają jego obrazy, jest cała gama emocji związanych z czytaniem. Dla mniej zainteresowanych polecam raczej obrazy Mistrza. 

Pozdrawiam!

środa, 15 listopada 2017

Sagrada Familia-nowe rozdanie.

Wczoraj obejrzałem program pt. ,,Acess 360" poświęcony rozbudowie kościoła Sagrada Familia. Mało miejsca twórcy poświęcili Gaudiemu, za to wiele jego następcom, którzy chcą ukończyć budowę tej świątyni do 2026 roku, gdy przypadnie 100 lat od śmierci Mistrza. Cel jest ambitny, choć obecnie może zostać nieco ograniczony w warstwie wykonania poprzez konflikt wewnętrzny w Hiszpanii. Wracając do sedna, w programie pokazano różne nowoczesne metody radzenia sobie z pomysłami wszelkiej maści na upiększenie świątyni. Ciekawymi postaciami są Japończyk, który przeszedł na katolicyzm i tworzy w Barcelonie drzwi do Sagrady, a także architekt z Nowej Zelandii, który przyjechał do Europy, bowiem na studiach usłyszał zdanie, że Gaudi był wichrzycielem, a nie architektem i nie ma się co nim zajmować. Bardzo zajmująca była też wizyta z kamerą u twórców witraży oraz u pana, który odtwarza ze zniszczonych w hiszpańskiej wojnie domowej modeli Mistrza jego zamysł. Wszystko okraszone jest nowoczesną techniką, komputerami, drukarkami 3D.

Jak byłem w Hiszpanii parę lat temu miałem okazję podziwiać tę budowlę z bliska i wewnątrz. Z poziomu ulicy robi zadziwiająco mieszane wrażenie, za to wewnątrz jawi się moim zdaniem geniusz Gaudiego. Te witraże, malujące przy pomocy promieni Słońca różnokolorowe obrazki na ścianach, te ornamenty, szczegóły, po prostu nie mogłem wyjść z podziwu. Potem żałowałem nieco, że byliśmy w tym wspaniałym miejscu tylko około godziny, czekały na nas jeszcze inne atrakcje. 

Dziś byłem w UP, nic się nie zmieniło w mojej sytuacji, kolejna wizyta w grudniu. 

Pozdrawiam! 

wtorek, 14 listopada 2017

Nieco leniwie.

Dziś kolejny dzień, który minął mi w jakiejś mierze na lenistwie, choć przeplotłem je nieco pewnymi działaniami. 

Pośmiałem się też z Kulsona, jak dla mnie sprawa zasługuje na jakąś nagrodę, bo też w to uwierzyłem słuchając nagrania. Ostatecznie dałem się tak zmanipulować, że sam nie wiem co tam właściwie za słowo pada. 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 13 listopada 2017

Trochę o meczach. Serialowo.

Oglądałem dziś drugi mecz Polaków, tym razem z Meksykiem. Jak można się było domyślić Meksyk i piłka nożna to niemal synonimy, dobrze, że skończyło się stratą jednego gola. Z kolei mecz z Urugwajem mogę zaliczyć do kategorii: ,,Nuda, nuda, nuda". 

Dziś pod oknami zauważyłem ekipę filmową, mieszkam w takiej okolicy, że mniej więcej raz na pół roku coś kręcą. Tym razem Canal + kręcił sceny do nowego serialu sensacyjnego, którego premiera ma być w 2018 roku. Niby fajnie ale nie mamy tego kanału wykupionego, więc na nic mi ta wiedza właściwie. Ot znów wszystko zostało zastawione przez filmowców, a do okien dolatywały spaliny. Na pewno było to mniej zaskakujące niż pani Maryla Rodowicz kręcąca sceny do teledysku na podwórku czy ojciec Mateusz śmigający przed kamerami na tym samym podwórku. :) 

Pozdrawiam! 

niedziela, 12 listopada 2017

Nic szczególnego. Pomysł.

Nic szczególnego się dziś nie zdarzyło. Próbuję cały czas przebrnąć przez książkę do legislacji, jak na razie ok. 40 stron przeczytałem.  

Na 3 grudnia mam zaplanowany egzamin pierwszy, mam nadzieję, że się dowiem jeszcze czego będą dotyczyły pytania, bo na razie wiem tylko, że konstytucyjnego systemu aktów prawa. 

Pomyślałem sobie, że zamiast zamawiać płyty na prezent dla siebie wybiorę się do jakiegoś sklepu z płytami muzycznymi, gdzie jeszcze nie zaglądałem. Jak się uda to może nawet przed 6 grudnia będę miał prezenty dla siebie. :) 

Pozdrawiam!

sobota, 11 listopada 2017

Po spotkaniu. Święto.

Wczorajsze spotkanie mogę zaliczyć do udanych, bowiem w jakiś niemal magiczny sposób nie zeszliśmy na tematy grząskie i trudne. Poza tym wszystko było jak należy, dobre jedzonko, cały obiad i desery potem. Ja samodzielnie wypiłem butelkę wina, bardzo dobre, bez smaku siarko podobnego.

Dziś z kolei obejrzałem sobie transmisje uroczystości sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza. I to właściwie było całe moje świętowanie. Nie znajduję bowiem za bardzo form wyrażenia swojej radości z tej okazji, a poza tym nie za bardzo lubię tłum. Rok temu jeśli dobrze pamiętam byliśmy całą trójką w okolicy Mostu Poniatowskiego i oglądaliśmy Marsz Niepodległości, mi już wystarczy ten jeden raz. 

Pozdrawiam!

czwartek, 9 listopada 2017

Poznawanie materii. Pizza.

Postanowiłem dziś zapoznać się nieco z książką, jaka została nam polecona do tych studiów z legislacji. Na razie mam wrażenie, że trzeba powoli ją czytać, bo zawiera dużo istotnych szczegółów, które łatwo przeoczyć.

Na obiad wybraliśmy się do pizzerii, muszę powiedzieć, że lubię czasem włoskie jedzenie. :) 

Jutro na obiad przychodzi brat stryjeczny Staruszka z żoną, mam nadzieję, że nie zejdziemy na sprawy polityczne w rozmowach, bo różnimy się w poglądach na tyle, że może być to bolesne i trudne doświadczenie. 

Pozdrawiam!

środa, 8 listopada 2017

Rozwiązanie problemu.

Jak jechałem do urzędu pracy to po drodze widziałem jak pani Joanna Scheuring-Wielgus udzielała wywiadu dla jakiejś telewizji (może internetowej?). 

W urzędzie pracy najwięcej czasu zeszło mi na oczekiwaniu na rejestrację, w końcu jak się doczekałem to ustaliłem z panią urzędnik, że najlepiej będzie jeśli zarejestruję się jako osoba bezrobotna. W sumie może to nawet dobry krok, bo jeśli znajdzie się jakaś praca dla mnie to będzie jakiś impuls do działania. Przynajmniej tak sobie zakładam. 

W przychodni wszystko dość gładko poszło, nie ma co pisać właściwie, wyniki też mam dobre, więc jest jak najbardziej OK. :) 

Pozdrawiam!

wtorek, 7 listopada 2017

Urzędnicza machina.

Byłem dziś w ZUS-ie załatwić sprawę mojego ubezpieczenia zdrowotnego, nic nie wskórałem, a tylko się zdenerwowałem, bo ludzie to stają się niczym maszyny do zabijania w takich okolicznościach. Jutro jadę do urzędu pracy, bo podobno w moim przypadku jedyna opcja to załatwić przez nich to ubezpieczenie. Jakby było mało problemów małych, to jutro mam wizytę u kardiolog, ciekawy jestem czy będą jakieś trudności związane z tym, że nie było mnie ostatnio w eWUŚ. 

Pozdrawiam!