Świąteczny czas wbrew moim obawom minął mi w całkiem dobrej atmosferze. Chociaż Wigilia w dwie osoby to było dla mnie pewne nowum. Jednak w obecnej sytuacji wokół nas lepiej było dmuchać na zimne.
Zauważyłem u siebie pewną zmianę w słuchanej muzyce, od jakiegoś czasu bardziej niż kiedykolwiek podobają mi się utwory maksymalnie przepełnione odhumanizowanymi wokalami, w ekstremalnych tempach itd. Może w ten sposób chcę nagromadzone od maja emocje wypuścić, sam nie wiem.
Dziś polecam: Black Mirrors (garage rock, blues rock), Black Pumas (soul psychodeliczny, R&B, soul) oraz Black Rainbows (stoner rock).
Pozdrawiam!