czwartek, 13 kwietnia 2017

Książka i serial.

Pogoda wczoraj sprawiła, że snułem się jak jakiś cień. Miałem też lekcję angielskiego i można rzec, że została ona przespana w jakichś 10% nawet.

Kazusów nadal nie ma, ale nie martwię się za bardzo, bo i termin ich oddania został zmieniony. 

Wczoraj dokończyłem czytanie książki o Tomaszu Beksińskim autorstwa pana Wiesława Weissa. Ogólnie rzecz biorąc podziwiam autora za odszukanie wielu listów, zdjęć, jakichś pierdółek związanych z Tomaszem albo jego licznymi zajęciami. Do tego starał się przedstawić tę postać z różnych punktów widzenia. Choć mimo wspomnień dość pokaźnej grupy osób, nie dodałbym na miejscu pana Weissa podtytułu ,,Portret prawdziwy". Przecież tak naprawdę nawet sam młody Beksiński nie potrafiłby siebie samego opisać w sposób wolny od subiektywizmu. Zresztą nikt z nas nie jest w stanie opisać choćby siebie w sposób, do którego pasowałoby określenie z podtytułu książki. Osobiście podobały mi się bardzo rozdziały dotyczące pracy Tomasza Beksińskiego w radiu, autor książki przedstawił dość obszerną listę zespołów, które towarzyszyły jego bohaterowi. Spisałem sobie ich nazwy i stopniowo planuję je poznawać. Niestety pan Weiss w rozdziale dotyczącym tłumaczeń list dialogowych przez Tomasza lekko przesadził według mnie. Zaczął rozpisywać się o błędach jakie zrobił jego bohater w tłumaczeniach w/w, miało być nieco śmiechu, a wyszedł płacz. Autor przeciwstawia bowiem swoje zdanie, zdaniu innych osób, które zajmowały się tłumaczeniami. I wychodzi z tego kakofonia, niezrozumiała treść. Na przykład autor wskazuje, że dany błąd mógł być uznany za rodzaj ,,oczka" puszczonego do odbiorcy filmu. Po czym cytuje wypowiedź kogoś z branży, kto stwierdza, że taki błąd nie przystoi komuś, kto uznaje się za dobrego tłumacza. Są też sytuacje odwrotne, gdy to pan Weiss jest tym ,,czepialskim" i daje w obronę Tomasza innym. Poza tym rozdziałem uważam, że książka jest napisana w sposób dość rzetelny, obywa się bez wchodzenia w najbardziej intymne szczegóły, choć tło pod próby samobójcze bohatera zostało nakreślone lepiej niż w książce pani Grzebałkowskiej. Z drugiej strony jej książka skupiała się na obydwu przedstawicielach rodu Beksińskich, na ojcu i synu. Ostatnie rozdziały, w których są opisane ostatnie miesiące życia Tomasza musiałem sobie podzielić na raty. Nie byłem w stanie przyjąć na siebie aż takiej ilości smutku. Do tej pory brzmi mi w głowie jedno zdanie, wypowiedziane przez jednego z rozmówców, zgodnie z którym młody Beksiński ,,mógł być chory na śmierć". Jak dla mnie jest to temat tak złożony, że chyba nawet filozofia najbardziej szczegółowa ma tu mało do powiedzenia. Ważne, choć nie do końca do zaakceptowania przeze mnie są słowa Anji Orthodox, która stwierdziła, że miała umowę z Tomaszem o akceptowaniu właściwie wszystkich ich decyzji. Z drugiej strony w felietonie dla gazety ,,Teraz Rock" napisała, że to co zrobił nie może być do końca zrozumiane, napisała też, że mimo tej umowy czuje się nieco zdradzona. Chociaż z drugiej strony gdyby Tomasz żył nadal, ta chęć śmierci mogłaby się za nim snuć i doprowadzić do takiego samego końca za x lat. 

Podsumowując moją tyradę moją uważam, że książka jest warta polecania. Zwłaszcza dla tych, którzy znali audycje/listy dialogowe itp. przygotowane przez młodego Beksińskiego. Ja choć nie było mi to dane przeczytałem całość chętnie, choć tak jak zaznaczyłem w ostatnich rozdziałach należy przygotować się na duże emocje. 

Obejrzałem też z Rodzicielką pierwszy odcinek serialu ,,Konflikt: Bette i Joan". Całość osadzona jest w latach 60. ubiegłego wieku w Hollywood. Tytułowy konflikt narasta w czasie kręcenia filmu ,,Co się zdarzyło Baby Jane". Jak na razie nic więcej nie mogę powiedzieć, bo dopiero zaczęto zarysowywać fabułę. 

Dziś jest: Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej i Dzień Scrabble

Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. Głos Tomasza Beksińskiego pamiętam z radia i gdy obejrzałam film Ostatnia rodzina, nigdy nie przypuszczałabym, że chodzi o te samą osobę.Ciężko miał z tą swoją odmiennością, teraz więcej wiemy na temat różnych dysfunkcji, ale wtedy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie moje klimaty więc krótko - pzdr :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No spoko. :) W sumie mnie książka niby zaciekawiła ale i wkurzyła w paru miejscach. Ale ogólnie spoko. Nie naciskam do wypowiadania się na tematy, w których nie czujesz się dobrze. :)

      Pozdrawiam!

      Usuń