poniedziałek, 22 maja 2017

Szok.

Jak dowiedziałem się dziś, że nie żyje pan Zbigniew Wodecki to po prostu aż mnie coś trafiło. Podobnie, choć może nie aż tak mocno miałem jak w zeszłym tygodniu podali informację o śmierci Chrisa Cornella z Soundgarden. Po prostu zawsze mam w takich momentach, że przez jakiś czas nie dowierzam zupełnie takim wieściom. 

Dziś jest: Dzień Praw Zwierząt, Dzień Pac-Mana i Międzynarodowy Dzień Różnorodności Biologicznej

Pozdrawiam!

10 komentarzy:

  1. Śmierć Chrisa była faktycznie dla mnie szokiem. Wodecki miał swoje lata i chyba przebywał ostatnio w szpitalu.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, ja dowiedziałam sie z innego bloga, bo jakoś wcześniej nie zaglądałam do mediów i pomyślałam, że to pomyłka, ale mąż potwierdził, bo już usłyszał....

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie należę do płaczliwych i ckliwych bab ,ale wczoraj łzy same leciały...

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama zastanawiałam się; wczoraj Wodecki; wcześniej Młynarski...odchodzą do wieczności ludzie utalentowani
    i podziwiani. Kto zapełni tą lukę???

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ będziemy zszokowani naszym nekrologiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiadomość o śmierci kogoś, kogo znaliśmy zawsze robi na nas ogromne wrażenie. Ale taka jest kolej rzeczy. Z W. wspaniały artysta, ciepły człowiek, dużo nam po sobie zostawił...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostawił po sobie wiele...
    Żyjemy w celu pozostawienia najlepszej pamięci...
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Po usłyszeniu wiadomości, że po operacji kardiologicznej nastąpił udar, spodziewałam się tej smutnej wiadomości.
    Po prostu wiek + operacja bypassów+ udar nie tworzyły warunków na dobre rokowania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh mi także zrobiło się smutno. Jakiś rozdział się zamyka...

    OdpowiedzUsuń
  10. Śmierć tego pokroju artysty to wielka strata! Odchodzą wielcy, kto ich zastąpi?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń