piątek, 12 maja 2017

Rower. Kicha rośnie.

Dziś udało mi się na rowerze wyciągnąć 20 kilometrów. Byłem na Pradze, ale nieco w błoto wpadłem, w pewnej chwili nawet musiałem zawrócić, taki jest poziom Wisły. Ale ogólnie nie narzekam, bo pogoda w końcu jakaś normalna się zrobiła. :)

Rodzicielka zadzwoniła koło 18 do Babci, odebrała p. Sława i szczęka nam wszystkim opadła. Przyznała się do zostawiania Babci jedzenia do odgrzania, a na pytanie Rodzicielki o gaz odpowiedziała cytuję: ,,Wtedy to była zima, a teraz można okna otworzyć". Ciekawa teoria, jakoś nie wydaje mi się, by wpływało to na wybuchowość gazu. Do tego tak zaczęła na Rodzicielkę najeżdżać, że niemal siłą telefon wyrwałem z ręki Rodzicielce, by się nie denerwowała już więcej. Strach myśleć o spotkaniu face to face. Trzeba będzie mieć w odwodzie kogoś już chyba z polecenia albo z tych pań co poprzednio przychodziły się jakąś wybierze. 

Dziś jest: Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek, Europejski Dzień Walki z Czerniakiem oraz Dzień Syndromu Chronicznego Zmęczenia i Zaburzeń Immunologicznych

Pozdrawiam!

5 komentarzy:

  1. Taki dziwny zbieg okoliczności, że problemy z panią do opieki w dniu pielęgniarek eskalowały...

    OdpowiedzUsuń
  2. uczuciowesmaki12 maja 2017 21:17

    Teoretycznie wpływa bo im więcej powietrza w mieszaninie CH4 czyli gazu ziemnego (o ile o ten rodzaj węglowodoru chodzi) tym wyższa jest granica wybuchowości a poza tym jest on lżejszy od powietrza więc wentyluje się przez wszelkie otwory natomiast jeśli chodzi o propan butan to jest gorzej bo jest cięższy od powietrza więc w razie ulatniania się ściele się przy podłodze i przy dużym stężeniu potrafił zdetonować nawet przy otwartym oknie. No, namądrzyłem się ;-)))))))
    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, dzięki. :D Ja z fizyki i chemii nie wykroczyłem poza pewien obszar do tej pory.

      Tak czy tak wydaje mi się, że jednak dziwnym jest zmiana frontu p. Sławy, która w zimie krzyczała niemal, że Babcia nie może sama gotować, a teraz już tak.

      :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Znasz takie powiedzenie "pańskie oko konia tuczy?".
    Dobry pracodawca nie zostawia niczego "na żywioł", zwłaszcza gdy idzie o opiekę nad osobą starszą, wymagającą opieki. Niestety ciągle trzeba kontrolować pracę wynajętej opiekunki. Moja koleżanka i ja mamy tę samą panią, która przychodzi sprzątać. Ja nie narzekam, bo na początku sprecyzowałam dokładnie co i jak ma być wykonane, poza tym nie zamykam się w tym czasie w odosobnieniu, najczęściej jestem w tym samym pomieszczeniu co ona, bo rozmawiamy.I mam sprzątnięte super.
    Tak to jakoś jest,że jeżeli oddasz kogoś do specjalistycznego domu opieki i bywasz tam rzadko ( bo to w końcu mała frajda) to obiekt opieki jest mniej niż trzeba zadbany.Tak samo jest gdy wynajmujesz opiekę indywidualną w domu chorego. Opiekunka musi czuć, że pracodawcy zależy na tym, by obiekt opieki był traktowany z wielką uwagą i troską. W odczuciu wynajętej opiekunki wygląda to tak - dzieci często odwiedzają i kontrolują moją pracę, to znaczy, że im na tej staruszce zależy. Bywają rzadko - nie zależy.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z opiekunkami różnie bywa, bo niestety, bywają ludzie nieodpowiedzialni. Dotyczy to indywidualnych opiekunek jak i tych w domach opieki [starców] i w żłobkach]. Na każdy kroku nierzetelność i nieuczciwość. Mnie to już powala, bo sama mam problem w tym temacie nierzetelności.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń