Po paru tygodniach od rozpoczęcia pracy na infolinii mam sporo ciekawych opowieści ze strony osób, do których dzwonię. Na razie jednak nie będę zdradzał szczegółów, bo różnie może być. ;) Jeszcze ktoś by się rozpoznał w historii i nie byłoby miło. Może za jakiś czas, jak będę miał inną pracę napiszę książkę opartą na tych opowieściach.
A na poważnie to widzę, że wszelkie opowieści ludzi dotyczące pracy w takich miejscach są prawdziwe, ewentualnie dość bliskie prawdy. Na pewno jest to niezły kurs dla osób takich jak ja, wyrabiam się z dnia na dzień w rozmawianiu z ludźmi. :D
Poza tym codziennie są różne sytuacje, w których muszę próbować się odnaleźć, czasem trzeba coś na miękko opowiedzieć, czasem wrócić do punktu wyjścia, aby nie stracić zamówienia całego. Ogólnie z tą pracą wiąże się trochę przemyśleń, wyzwań, a całość mimo wszystko jak na razie ma więcej plusów niż minusów dla mnie.
Na koniec zanotuję, że dopiero jak człowiek jest w jakiejś sytuacji, to widzi stopniowo coraz więcej prawdy. A wcześniej to w większości są zmieszane ze sobą rzeczy prawdziwe i nieprawdziwe. Ale czy da się poznać całą prawdę, tego nie wiem.
Pozdrawiam!
Ludzie lubią się wygadać, to pomaga.
OdpowiedzUsuńJeśli nie podajesz danych osób, trochę zmienisz detale, to nikomu nie szkodzisz...a tyle tych ciekawych opowieści!
Uczymy się na swoich błędach, nie na cudzych, podobnie z opowieściami, co innego przeżyć, co innego poznać z opowiadania.
No to powodzenia w takim razie
OdpowiedzUsuńJa bym się z pewnością w takiej pracy nie odnalazła. Za nerwowa jestem, a cierpliwość mam tylko do puzzli i zwierząt :)
OdpowiedzUsuńPomysł z książką nie taki zły! Rób sobie notatki, bo pomięć jest ulotna :)
Bardzo interesujący wpis. Z perspektywy czasu i doświadczeń własnych i innych- jestem skłaniam się ku twierdzeniu, że To co dokucza naszemu indywidualnemu ego- to wskazówka, do refleksji nas sobą i zmianą podejścia do problemu. I dostajemy dokładnie to- co daliśmy, tylko w innej formie/ człowieku/ sytuacji. W rozliczeniu z Zyciem i tak jestesmy/ wychodzimy na zero. :-) mimo majatku na koncie..
OdpowiedzUsuń...do refleksji nad ..,, ups.
UsuńNiech te plusy zawsze będą większe od minusów. Iwona Zmyslona.
OdpowiedzUsuńPraca Cię satysfakcjonuje i inspiruje. Może warto będzie to wszystko opisać.
OdpowiedzUsuńNie jesteś jedyny, który zwleka z opisaniem tego co jest ekscytujące, ale może zbyt osobiste i na swój sposób intymne.
Zawsze jest w nas pewien strach, żeby ktoś nie rozpoznał siebie w tej opowieści. Czas jest pewnym sprzymierzeńcem, bo po czasie lepiej widać, co warte jest utrwalenia, a co można odpuścić.
Pozdrawiam serdecznie, Piotrze.
Po kilku latach pracy w dziale, w którym dzień w dzień miałam kontakt "na żywo" z tak zwanymi interesantami (dział paszportowy jednej z central handlu zagranicznego) marzyłam tylko i wyłącznie o znalezieniu się na bezludnej wyspie lub emeryturze.W pełni Cię rozumiem. Czasami miałam wrażenie, że albo niektórzy są kompletnie głusi, albo niedorozwninięci umysłowo.
OdpowiedzUsuńBardzo mądre zdanie umieściłeś w swoim wpisie - "jak człowiek jest w jakiejś sytuacji, to widzi stopniowo coraz więcej prawdy" . Nie mam nic bardziej prawdziwego, dopiero jak to mówią, gdy człowiek znajdzie się w danej pozycji to wie co z czym i jak. pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMnie praca na infolini nauczyła pewności w kontakcie z ludzmi. Wspominam ten czas bardzoo dobrze.
OdpowiedzUsuńPisarzem? Miałem nim być. Niedługo wydaję książke. Ale raczej nie - nie bedę pisarzem.
Tak, praca na infolinii może dostarczyć wiele ciekawych opowieści. Ważne, aby zachować anonimowość i w historię wpleść własne wątki
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za powodzenie nie tylko w pracy
Oczywiście że możesz opisać te historie tylko zmień imiona, nazwiska żeby nie było że to o nich. Trzymam za Ciebie kciuki. Ja kiedyś miałam taką ofertę pracy, ale nie chciałam się na nią zdecydować, bo przypominała charakterem moją poprzednią. Nie przepadam za pracą z ludźmi.
OdpowiedzUsuń