środa, 26 lipca 2017

Znów książkowo. Sportowo.

Przeczytałem wczoraj książkę autorstwa Kingi Dunin pt. ,,Tabu". Po mniej więcej 20 stronach rzucałem tomiszczem po pokoju. Autorka przekroczyła według mnie pewne granice, zastosowała bowiem tak stereotypowe rysy bohaterów, że nawet mnie, skręcającego w lewo to bolało. Jak można twierdzić, że każdy zwolennik prawicy to katolik, który nie dopuszcza do siebie żadnych możliwości zmian, tradycja jest dla niego święta, a każde odstępstwo to najgorsza zbrodnia. Według autorki tacy ludzie są be. Za to cacy są ci z otwartym umysłem, dla których najważniejsze jest cytowanie wielkich filozofów i przekrzykiwanie się z osobami wierzącymi. Absurd, absurd i jeszcze raz absurd. Do tego pomysł, że świat wymyśliła i stworzyła tzw. Stworzycielka nawet dla mnie, człowieka uważającego się za poszukującego wiary jest czymś dziwnym, powiedziałbym nawet niedorzecznym. Najbardziej zadziwiające sceny nadchodzą jednak nieco później. Okazuje się bowiem, że tajemniczy Marek wyjaśniający poprzez maile świat Marcie, głównej bohaterce książki to jej brat cioteczny. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie fakt, że któregoś dnia obydwoje okłamują rodziców i korzystając z ,,wolnej chaty" idą na całość. Wlewają w siebie wódkę, doprawiają to grzybkami (ale nie z octu) i kosztują co to znaczy seks. Nie mam nic przeciwko tym czynnościom, jednak wydaje mi się, że epatowanie miłością po narkotykach w książce, uznanej przez wydawcę za pozycję dla młodzieży nie jest zbyt trafionym pomysłem. Pod koniec całej powieści autorka znów wraca do schematów. Para zostaje przyłapana przez ojca Marka (przedstawiciel konserwatystów), on dostaje cios w twarz, ona ma jak najszybciej wracać do domu. O wszystkim dowiadują się rodzice Marty (postępowcy), na początku są oczywiście w szoku. Jednak jak ojciec głównej bohaterki znajduje ją po powrocie na dworcu robi coś, co do teraz nie mieści mi się w głowie. Idą na obiad do chińskiej knajpy, w międzyczasie ojciec Marty robi jej wykład poparty wieloma ,,mądrymi" wywodami o tym jak niedobre jest kazirodztwo. Całość kończy list Marka, który wybiera fizykę zamiast Marty. Gdyby świat wyglądał tak czarno-biało jak kreśli go pani Dunin, byłoby nudno do granic. Ktoś w Internecie napisał, że ta książka jest jakaś. Zgadzam się z tą opinią, jednak byłoby lepiej, gdyby była jakaś w nieco lepszej formie. Bo nadal nie mam pojęcia co było dla autorki większym tabu, miłość bohaterów czy może stosunki panujące w domu Marka. Nie zgadzam się za to z komentarzem na okładce, że książka ta ma skłonić dzieci i rodziców do rozmowy o tym, co w życiu najważniejsze. 

Oglądałem dziś relacje z Wrocławia, zachwyciłem się gimnastyką (skoki po odbiciu się z takich małych trampolin, skoki na specjalnej ścieżce, układy statyczne i dynamiczne), zaciekawił mnie hokej na rolkach (Polacy przegrali mecz z Czechami) i piłka ręczna na plaży. Z kolei Legia rozczarowała mnie swoją grą. Piłkarze stołecznego klubu stracili dwa gole tak szybko, że nie zdążyliśmy nawet wyjść z pizzerii, bo zaraz dowiedzieliśmy się o drugiej bramce. 

Dziś mamy: Światowy Dzień WZW oraz Dzień Administratora (stron WWW i pokrewnych spraw). 

Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. Książki nie czytałam, ale z Twojej recenzji wynika, że faktycznie stereotypowo potraktowano niektóre sprawy. Nie lubię , gdy ktoś na siłę i w prosty do bólu sposób moralizuje...
    U nas co lato odbywa sie festiwal sportów plażowych(na sztucznej plaży oczywiście) i nawet jest sporo widzów. W Toruniu zorganizowano takowy nawet na rynku! Ciekawe, jak długo sprzątali ten piach?

    OdpowiedzUsuń
  2. uczuciowesmaki27 lipca 2017 22:49

    Ale przecież łatwiej jest skręcać w prawo, czyż nie? ;-))))
    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książki, które wymuszają myślenie, percepcje, które nie mòwią wprost: to jest dobre , a to złe. Dlatego tak uwielbiam książki Żulczyka. Człowiek, jako istota myśląca, sam winien dokonać wyboru, a zło pokazane w książkach i życiu, jest po to , aby uwiarygodnić dobro. Tak samo jak z bólem, ma uzmysłowić czym jest życie bez cierpienia, abyś je docenił.
    Z typowych męskich lektur proponuje Bukowskiego, mistrza z nizin społecznych, człowieka wyziębionego
    przez życie, boksera, pijaka, lumpa. Nie pisze o wartościach wprost. Pozwala dotknąć normalnego człowieka, bez tej presji na bycie najlepszym.
    Na koniec sięgnij do Kinga: " Ręką Mistrza"
    " Pan Mercedes" to moje ulubione
    Pozdrawiam
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń